Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
87% |
| liczba ocen: |
251 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Theatre Of Tragedy "Aegis"
|
Nazwa zespołu: Theatre Of Tragedy
Tytuł płyty: "Aegis"
| Utwory: |
Cassandra; Lorelei; Angelique; Aoede; Siren; Samantha; Venus; Poppaea; Bacchante |
| Wykonawcy: |
Raymond L. Rohonyi - wokal; Liv Kristine Espenaes - wokal; Tommy Olson - gitara, programowanie; Frank Claussen - gitara; Elrik T. Saltro - gitara basowa; Hein Frode Hansen - instrumenty perkusyjne; Lorentz Aspen - syntezatory |
Wydawcy: Massacre Records / Morbid Noizz
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Piękna została, bestia zdechła. Tyle chciałoby się rzec po przesłuchaniu
ostatniego wydawnictwa Theatre of Tragedy, zatytułowanego
"Aégis". Norwegowie poszli w ślady wielu innych zespołów
im podobnych (Moonspell, Tiamat) i postanowili nadać nowego wymiaru
swojej muzyce, zmieniając nieco prezentowany styl.
Już po kilku pierwszych minutach z "Aégis" można
się zdrowo rozczarować. Raymond całkowicie zrezygnował ze swojego
diabelskiego growlingu - niemal wszystkie męskie partie wokalne
na płycie to zwykły śpiew. Początkowo myślałem nawet, że teksty
zapodaje jakiś inny człowiek, ale szybki wgląd we wkładkę rozwiał
te wątpliwości. Nieco inaczej rozwiązano też wokale żeńskie.
Liv wyraźnie wyszła z cienia Raymonda i w wielu utworach to
właśnie ona gra pierwsze skrzypce, swoim pięknym śpiewem budując
atmosferę poszczególnych utworów. Biorąc pod uwagę, że znacznie
zmniejszono udział gitar na całej płycie, oboje wokaliści nie
muszą się specjalnie wysilać, żeby być słyszalni.
Muzyka, jaką karmi nas nowy Theatre, to zdecydowany ukłon w stronę
gotyku. Wszystko prezentuje się nieco łagodniej, wszystko też
łatwo wpada w ucho (nęci mnie żeby użyć stwierdzenia, że to nie
utwory, ale zwykłe piosenki). Na szczęście norwegowie nie zapomnieli
o tym, co najważniejsze w ich muzyce, czyli klimacie. Naprawdę
jestem pełen podziwu łatwości, z jaką muzycy tworzą tak porywające
pieśni. Wystarczy przez chwilę posłuchać "Angelique"
ten refren!) albo końcówki "Bachhante" (z growlowymi
wstawkami Raymonda), aby stwierdzić, że w dziedzinie budowania
klimatu Theatre of Tragedy nie ma sobie równych.
Większość utworów zawartych na płycie, to czystej wody hity.
Przypuszczam, że ktoś, kto nie słuchał poprzednich wydawnictw
Theatre of Tragedy i nie będzie miał uprzedzeń z powodu zmiany
wokalu Raymonda, już po pierwszym przesłuchaniu pokocha ten album.
U mnie proces akceptacji trwał kilka tygodni, ale w końcu
i ja dałem się przekonać. Wam radzę to samo, ta płyta jest tego
warta.
autor: Kornik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|