Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
74% |
| liczba ocen: |
89 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Therion "Crowning of Atlantis"
|
Nazwa zespołu: Therion
Tytuł płyty: "Crowning of Atlantis"
| Utwory: |
Crowning of Atlantis; Mark of Cain; Claudia Nox; Crazy Night; From the Dionysian Days; Thor; Seawinds; To Mega Therion (live); The Wings of the Hydra (live); Black Sun (live) |
| Wykonawcy: |
Christofer Johnsson - gitara rytmiczna, instrumenty klawiszowe, gitara prowadząca; Tommy Erikson - gitara prowadząca, gitara rytmiczna; Jan Każda - gitara basowa; Wolf Simons - instrumenty perkusyjne; Martina Hornbacher - wokal; Sarah Jezebel Deva - wokal |
Wydawcy: Nuclear Blast Records / Mystic Production
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6
Ha. Therion uraczył nas następną płytą, która ma służyć podtrzymaniu fanów
na duchu w czasie oczekiwania na nowy materiał. "Crowning of Atlantis"
jest prostą kontynuacją "Vovin" i tym, którym się "Vovin" nie podobało -
"Crowning" nie polecam.
Ale co tu mamy? Mamy jak gdyby cztery grupy utworów. 1, 2, 3 i 5 to
typowe dla "Vovin" metalowo-chóralne kawałki. Oczywiście zdarzają się
bardziej theliowate gitary (typowy dla Theriona rock'n'rollowy doom) -
i tak tytułowe "Crowning of Atlantis" (jedynka) zaczyna się dość typowo
(biegające żeńskie chórki i "podskakujące" gitary), ale już w "Mark of
Cain" (dwójka) mamy bardziej rockowy riff (niczym "Lepaca Kliffoth"), po
chwili wchodzą chórki, które przywodzą na myśl już tylko "Vovin". Podobnie
jest we "From the Dionysian Days" (piątka) i "Clavicula Nox" (trójka). Ten
ostatni to nowa wersja tegoż utworu, który wydany był pierwotnie na
"Vovin" - tym razem mamy męskie basy zamiast kobiecych wokali.
Druga grupa utworów to kontynuacja "The Wild Hunt" z "Vovin" - czyli
"Crazy Nights" i "Thor" (odpowiednio - czwórka i szóstka). "Crazy Nights"
to dziwny utwór, jak gdyby zupełnie nie na miejscu - "rock'n'roll
crazyness" śpiewa Ralf Scheepers i taka jest też muzyka. "Thor" to
bardziej heavy metal z charakterystycznym tknięciem Theriona.
Trzecia grupa to utwór "Seawinds" (siódemka). Czyli balladka w wykonaniu
Sarah Jezibel Deva (m.in. Cradle of Filth) i Martiny Hornbacher (Dreams
of Sanity), która jest... jak dla mnie całkowicie nie metalowa i bardzo
popowa. Nic w tym oczywiście złego, ale trochę mi tu brakuje ostrego
wokalu Chrisa - tego typowego metalowego mariażu agresji z pięknem...
Czwarta grupa to utwory live z trasy "Vovin". Mamy największe hity,
czyli "To Mega Therion" (z "Theli"), "The Wings of Hydra" (z "Lepaca
Kliffoth") oraz "Black Sun" (z "Vovin"). Trudno coś o nich napisać -
nagrania live rządzą się własnymi prawami, trochę prymitywniej, trochę
z taśmy (część chórów i całe klawisze), ale za to z dużym wykopem.
Trudno podjąć mi decyzję, czy ta kaseta jest warta zakupu. Podoba mi się,
jest tu trochę zaskakujących kompozycji, jak i ciekawe nagrania live. Ale
chyba bardziej czekam na nowy materiał, bo "Crowining of Atlantis" to
(jak już pisałem) ciąg dalszy "Vovin".
Acha. Zapomniałbym - kaseta jest strasznie wydana. Same błędy... Na
kasecie mamy na przykład "To Mega Therion - live", we wkładce błędy w
tytułach (Scarwinds zamiast Seawinds i Claudia Max zamiast Clavicula
Nox). Dość to dziwne, bo wydawał Theriona Metal Mind, wydawał Morbid
Noizz i jakoś mogli robić to bez błędu - wziął się za to Mystic i taka
kucha. Chris był dosyć wkuty, jak się o tym dowiedział, i psioczył
na Nuclear Blast, że zmienili wydawcę w Polsce. Niestety wszyscy na
tym stracili - fani, sam Therion - jak i Mystic, który chyba do tego
nie dorósł.
P.S.
I znowu daje znac moja mała wiedza :). Okazało się, że utwory "Crazy
Nights", "Thor" i "Seawinds" to covery - odpowiednio Loudness, Manowar
i Accept. Tak wiec trochę moje rozważania o różnych grupach utworów są
jak kula w plot, no ale musicie mi to wybaczyć.
Jedynie "Thora" mam w oryginale i muszę powiedzieć, że wersja Theriona
zbytnio się nie różni - może jest trochę grubsza i bogatsza, ale
mało. Wokal niemal dokładnie taki sam (chodzi mi o wszystkie wokalizy),
gitary, chórki, itd.
Po dłuższych przemyśleniach muszę powiedzieć, że ta płyta jest wydana
trochę bez sensu. Ani to koncertówka, ani płyta z coverami... Przecież
nie tak dawno mieliśmy "Arab Z'Araq Lucid Dreaming" - niemal dokładnie
to samo. Chyba (niestety) trzeba się przychylić do zdania Morbid Noizz
Mag - "nie do dupy, nie do głowy, ale dla pieniędzy".
autor: szalony KaPelusznik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|