Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
88% |
| liczba ocen: |
209 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Therion "Deggial"
|
Nazwa zespołu: Therion
Tytuł płyty: "Deggial"
| Utwory: |
Seven Secrets of the Sphinx; Eternal Return; Enter Vril'ya; Ship of Luna; The Invincible; Deggial; Emerald Crown; The Flight of the Flies; Flesh of the Gods; Via Nocturna part I, II; O Fortuna |
| Wykonawcy: |
Christofer Johnsson - instrumenty klawiszowe, gitara; Kristian Niemann - gitara prowadząca; Johan Niemann - gitara basowa; Sami Karppinen - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Nuclear Blast Records / Mystic Production
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
...i znów wynurzyła się z otchłani mrocznych snów. Z magicznych fal
grzesznej wieczności. Okrutna Bestia wieki temu skazana na zagładę i
samotność... Teraz nadszedł czas na ponowne przebudzenie. Napełniona
majestatyczną dumą śmiało podąża za dźwiękami "słodkiej"
Ciemności. Rozpoczyna się Misterium. Nocna Symfonia... Czarny
ocean pogrąża się w morderczym tańcu. Zdradliwe syreny hipnotyzują
grzesznie pięknym śpiewem. Bestia otwiera swe zwiędłe serce. Sączą się
zimne łzy. Cierpienie i desperacja delikatnie wplatają się w kojącą
melodię. Pozostał tylko płacz. Tylko szaleńczy szloch Bestii okrywający
monumenty boleści na obrazie nocnej symfonii.
Nocna Symfonia, najdoskonalsze piękno wypływające z głębi ciemności,
zapomniane bóstwa, hipnotyczne upojenie... Sny spięte klamrami marzeń
nagle tworzą jedną całość, układankę złożoną z tysiąca mistycznych
zaklęć. Therion powrócił na magiczny firmament, by niczym majestatyczna
gwiazda rozbłysnąć na ponurym niebie. Powrócił z kolejnym aktem swego
spektaklu - "Deggial"...
Nie jest to płyta łatwa w odbiorze. Nie wchodzi zaraz po pierwszym
przesłuchaniu, ale staje się miłością od pierwszego usłyszenia. Brzmi
to tajemniczo i co najmniej dziwnie, z drugiej jednak strony człowiek
przez długi czas nie ma pojęcia o tym, co naprawdę kocha. "Deggial" nie
tylko szokuje "przypadkowego" odbiorcę, może też zaskoczyć odwiecznego
therionowca. Christopher jak, można było przypuszczać po "Vovin", śmiało
otworzył bramy do świata majestatycznej symfonii i orkiestralnej
ekspresji. Czasem nawet odnosi się wrażenie, że utwory były komponowane
pod chór i orkiestrę nie zaś odwrotnie. Monumentalizm i klasyka nie są już
jedynie uzupełnieniem ciężkiego brzmienia, nierzadko bowiem zdecydowanie
wybijają się na pierwszy plan. Solowe partie wokalne podobnie jak na
"Vovin" są raczej ciekawostką - czasem pojawiaja się anielski sopran,
innym razem tenor. Tylko w "Flesh of the Gods" odnaleźć można wiodący
męski wokal. Sama kompozycja jakby nieco "odstaje" od całości - jest
bardziej energiczna, z wyraźnymi wpływami klasycznego heavy metalu. Potem
znowu zatapiamy się w oceanie ciszy, pustki i piękna.
Muzycznie "Deggial" wydaje się być jeszcze wolniejszy i bardziej
nastrojowy od "Vovin". Początkowo nieco brakowało mi "huraganu" "Theli",
szaleńczej burzy, która w najmniej spodziewanym momencie płynnie
przechodziła w upojny sen. Szybko jednak zatraciłam się w otchłani
smutku i czarnej rozpaczy. "Deggial", podobnie jak "Vovin", przypomina
leniwie płynącą rzekę, wznoszącą na swych falach strzępki rozdartych
uczuć i marzeń. Tu jednak w dźwiękach przez cały czas czai się jakiś
niepokój, jakaś niejasna tajemnica. Może to Bestia próbuje rozluźnić
więzy zagłady? Może chce zburzyć duszną powłokę mrocznego oceanu i choć
na chwilę poczuć orzeźwiający zapach nocy, ujrzeć blask księżyca? Może
"Deggial" to nie tylko majestatyczna rzeka, ale też strumień cierpienia,
łzy okrutnego potwora, którego zgładzona za czułe serce...?
Do tej pory Therion nazywano zespołem symfoniczno-metalowym. I
w sumie nie były to twierdzenia dalekie od prawdy. Teraz jednak,
gdy pojawił się "Deggial", trudno wymyślić definicję, która mogłaby
zobrazować tę muzykę. Metal symfoniczny wydaje się zbyt oczywisty,
zbyt łatwy do rozszyfrowania. I zbyt wielu grupom podszywa się tego
typu etykietkę. "Deggial" natomiast to podróż przez emocje, nieodkryte
tajemnice, głębię pragnień. Przez symfoniczne uniesienia, ekspresyjne
pejzaże ciemności. Przez smutek, piękno i potępienie. Dlatego nie
pozostaje nic innego jak tylko raz jeszcze zatonąć w otchłani tych
dźwięków. By znów spojrzeć ze współczuciem w zapłakane oczy Bestii. By
zostać tam już na zawsze...
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|