zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Tiamat "A Deeper Kind Of Slumber"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 82%
liczba ocen: 216

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Tiamat "A Deeper Kind Of Slumber"

Nazwa zespołu: Tiamat
Tytuł płyty: "A Deeper Kind Of Slumber"
Utwory:  cold seed; teonanacatl; trilion zillion centipedes; the desolate one; atlantis as as a lover; alternation x 10; four leary biscuits; only in my tears it lasts; the whores of babylon; kite; phantasma de luxe; moyt marilyn; a deeper kind of slubmer
Wykonawcy:  Lars Skold; Anders Iwers; Thomas Petersson; Johan Edlund
Wydawcy: Century Media Records
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

Właściwie nie miałem kupować tej płyty. Po tym, co usłyszałem na Metalmanii, uznałem, ze Tiamat kończy się dla mnie na "Wildhoney". Ale w końcu przeważył sentyment, no i fakt, że miałem kasę. Kupiłem. Po pierwszym przesłuchaniu stwierdziłem, że 16 zł poszło w błoto. Płyta mi się nie podobała, w porównaniu do "Clouds" była beznadziejna. Nie załamałem się jednak i mężnie przesłuchiwałem ją jeszcze parę razy. O dziwo znalazłem kilka jaśniejszych stron.

Całość zaczyna "Cold Seed", promowany wcześniej w mediach. Spokojny początek, a później wejście ostrej gitary, która robi wrażenie klimatu techno. Na szczęście tylko robi wrażenie. Później "Teonanacatl", utwór w którym słyszałem dawne Tiamat, jeszcze z "Wildhoney". Bardzo dobry wokal (może nawet chóralny śpiew) i powolny rytm tworzą naprawdę ciekawy klimat. Niestety dwa kolejne utwory: "Trilion Zillion Centipedes" i "The Desolate One" to już techno. Nie słychać gitary, całość opleciona jest przez powolny, denerwujący rytm. Wokal sprowadzony do postaci szeptu jest chyba najlepszą stroną tego utworu, ale i tak to najgorszy kawałek na płycie. Po tych dyskotekowych klimatach usłyszałem szum morza. Tiamat lubi takie odgłosy natury i to jest też zapowiedź bardzo dobrej, nastrojowej ballady. Choć podobieństwo nie jest wielkie, to "Atlantis As A Lover" od razu skojarzyło mi się z "Do You Dream Of Me". W tym utworze widać (a raczej słychać) fascynacje Pink Floyd. Po zakończeniu piosenki szum morza nie ustaje - zostajemy przeniesieni do kolejnego "Alternation X 10". Podobny klimat, choć nieco ostrzejszy refren i przepiękna gitara. Johana zainteresowały też orientalne klimaty, czego wyrazem jest "Four Laery Biscuits". Na szczęście nie słychać tam tradycyjnych orientalnych instrumentów ani zaśpiewów, ale wrażenie jest dość mocne, choć niezbyt pozytywne. Następne dwa utwory: "Only In My Tears It Lasts" i "Whores Of Babylon" to znowu techno, techno, techno i brak powiązania z metalem. I o ile w "Only ..." rytm ten slychać tylko gdzieś w tle, to w "Whores..." jest już na pierwszym planie i nie bardzo jest do zniesienia. Później mamy kolejne uspokojenie i śliczną (inne słowo mi się po prostu nie nasuwa) balladkę instrumentalną "Kite". Cóż, na jakiejś płycie Clahhad zrobiłaby duże wrażenie, bardzo nastrojowa ze wspaniałym brzmieniem klawiszy, ale do ogólnego klimaty płyty jakoś mi nie pasuje. Potem usłyszałem nareszcie coś bardzo znajomego. Pamiętacie "ptaszki", którymi zaczyna się "Wildhoney"? Też tu są. Rozpoczynają dwa zdecydowanie najlepsze utwory płyty: "Phantasma de Luxe" i "Mount Marilyn". Niby nie są niczym specjalnie wspaniałym, ale po kilkukrotnym przesłuchaniu płyty uznałem, że kupno jej nie jest błędem. I bardzo dużą rolę odegrały w tym właśnie te utwory. Wreszcie nie słyszę techno tylko napięty, chrapliwy wokal Edlunda, gitarę w tle i głęboki rytm perkusji oraz basu. I na koniec tytułowe "A Deeper Kind Of Slumber". Niezły utwór w stylu Depeche Mode i J-M. Jarre (serio), ale jak na końcówkę i "sztandar" płyty zdecydowanie za słaby.

To tyle, jeśli chodzi o "analizę". Wrażenia po "A Deeper..." są mieszane. Na pewno nie spodoba się osobom, które z twórczości Tiamat uznają tylko "The Astral Sleep" i "Sumerian Cry". Jest po prostu inna. Nie jest taka tragiczna, jak się by wydawało na początku, ma swoje dobre strony. Jedno jest pewne - nie jest to ich najlepsza płyta. Ale też nie można powiedzieć, ze Edlund odwrócił się całkiem od metalu i powędrował w strone techno. Gdyby nie dwa utwory "The Desolate One" i "Only...", można by powiedzieć, że to po prostu bardzo lekki i melodyjny doom, może coś w stylu Anathemy i ich "Eternity". Gdyby...

autor: Tiamat

tutaj od 8.06.1997

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!



 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Tiamat

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Tiamat

"A Deeper Kind Of Slumber"
autor: Marcin

"A Deeper Kind Of Slumber"
autor: Tiamat

"Clouds"
autor: Pablo

"Clouds"
autor: Margaret

"Judas Christ"
autor: Do diabła

"Skeleton Skeletron"
autor: Margaret

"Skeleton Skeletron"
autor: Pablo

"Skeleton Skeletron"
autor: Do diabła

"Wildhoney"
autor: Raf

"Wildhoney"
autor: Miki(S)


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Czy wybierasz się w tym roku na rockowy lub metalowy festiwal?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas