Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
96% |
| liczba ocen: |
484 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Tiamat "Wildhoney"
|
Nazwa zespołu: Tiamat
Tytuł płyty: "Wildhoney"
| Utwory: |
Wildhoney; Whatever That Hurts; The Ar; 25th Floor; Gaia; Visionaire; Kaleidoscope; Do You Dream Of Me?; Planets; A Pocket Size Sun |
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 1994
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
"Wildhoney" usłyszałem pierwszy raz we wrześniu 1995 roku i od razu
pokochałem. Prawie pięć lat słuchania wystarczy, by móc podzielić
się swoimi wrażeniami. Z jednej strony pierwsza fascynacja minęła,
z drugiej zaś - "Wildhoney" weszło do ścisłego panteonu płyt przeze
mnie uwielbianych.
Lata mijają, jedno się nie zmienia: zawsze kiedy włączam ten krążek,
czuję świeżość wiosny. Spokój i harmonia emanują z tego dzieła od
samego początku. I tak, jak "Clouds" pełne było mrocznego niepokoju, tak
"Wildhoney" jest dla mnie afirmacją sił natury i jakby sposobem czerpania
z nich pozytywnej energii. Może jest to jakaś autosugestia, wywołana
początkowym, trochę sielankowym śpiewem ptaków w utworze tytułowym. Chyba
jednak nie do końca, bo ilekroć dobiegają do mnie te piękne dźwięki,
czuję się uspokojony. Przyszło mi do głowy pisząc recenzję, że można
powiedzieć, iż cały krążek jest w jakiś sposób "ekologiczny" - tyle,
podkreśla naszą łączność z naturą.
Inne, może trochę niekonwencjonalne skojarzenie, jakie budzi we mnie
"Dziki miód" to MIŁOŚĆ. Szczególnym tego wyrazem jest przepiękny utwór
"Do you dream of me?". Na początku obsesyjnie doszukiwałem się w tekście
(choć nadal nie wiem, dlaczego) jakiegoś podtekstu satanistycznego.
Dopiero po długim czasie, kiedy - można rzec - miłość przyszła,
dopatrzyłem się w nim wspaniałego erotyku. To tylko potwierdza tezę,
że nasz odbiór sztuki jest w dużej mierze uzależniony od nastroju w
jakim jesteśmy. Można jeszcze długo pisać o innych walorach "Wildhoney"
i każdy utwór rozpatrywać z innej strony.
"Wildhoney" to dla mnie baśń bez zakończenia - czy raczej z zakończeniem,
tworzonym przez słuchacza. Baśń mistyczna, której słuchanie wznosi na
wyżyny piękna. Czerpanie z niej może sprawiać tylko przyjemność i radość,
pod warunkiem jednak, że będziemy chcieli słuchać, a jeszcze bardziej wczuć
się w przesłanie jakie niesie.
autor: Raf
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|