Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
81% |
| liczba ocen: |
66 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Tormentor "Recipe Ferrum!"
|
Nazwa zespołu: Tormentor
Tytuł płyty: "Recipe Ferrum!"
| Utwory: |
Intro; Intro - Recipe Ferrum!; Recipe Ferrum! 4. Intro - Iron County; Iron County; The Little Match Girl; Intro - Dracula; Dracula; Cara Mia; Intro - Paprika Jancsi; Paprika Jancsi; Hany Istók; A Hétszünyü Kapónyányi Monyók; Brummadza; Hany Istók (Live-Mix); Outro - A'Ördog - The Devil! |
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Podobnie jak wielu z Was, oczekiwałem po nowym krążku węgierskiej
legendy drugiego "Anno Domini". Ludzi, którzy do tej pory mają
takie podejście, chciałbym brutalnie sprowadzić na ziemię. Dwanaście
lat to kupa czasu i oba albumy dzieli ogromna przepaść. "Recipe
Ferrum!" to płyta inna - dojrzała, doskonała technicznie i przede
wszystkim głęboko zakorzeniony w węgierskiej kulturze.
"Recipe Ferrum!" zabił mnie już na samym wstępie. Wyobraźcie
sobie, że otwierające płytę intro jest żywcem zerżnięte z "Anno
Domini" - oczywiście odpowiednio odgrzane, z dość długą solówką
w środku numeru. Myślałem, że nawiązań do dwóch kultowych dem z 1988
roku będzie znacznie więcej, ale na wspomnianym intrze kończą się
praktycznie wszystkie podobieństwa. Czy to źle? Wydaje mi się, że jednak
nie. Tormentor odważył się zrobić krok naprzód i mimo początkowego jęku
zawodu, można jednak odnaleźć w tym wszystkim prawdziwą głębię. Muzycznie
Węgrzy obracają się teraz w klimatach zwykłego hard rocka, słodzonego
czasami ciekawymi partiami klawiszy. Jedyna rzecz, która się nie zmieniła,
to zajebiście chore wokale Atilli - wierzcie mi na słowo - tysiąc
pięćset razy lepsze niż na kultowym "De Mysteriis Dom Sathanas"
Mayhem. Atilla bardzo podszkolił swój warsztat, jego głos jest po prostu
niesamowity (potwierdza to zresztą nie tylko nowy Tormentor, ale także
drugi album jego innego projektu zwącego się Plasma Pool).
Płyta została podzielona na trzy części. O ile do pierwszej z nich
każdy człowiek ceniący ambitną muzykę nie powinien się przyczepić, tak
przy odsłuchu drugiej można nabawić się sporych wątpliwości. Dlaczego? Po
pierwsze, poszczególne kawałki zawarte w tym epizodzie śpiewane są po
węgiersku, a po drugie - pomysły w nich zawarte mogą budzić z początku
uśmiech politowania. Gdy pierwszy raz usłyszałem te utwory, uważałem je
za totalną pomyłkę. Na ziemię sprowadził mnie dopiero mój znajomy,
który stwierdził, że nie ma się z czego śmiać, bo tylko rodowity
Węgier potrafi odnaleźć w nich jakiekolwiek walory artystyczne. I ma
rację! Nigdy nie docenimy czegoś, co mocno zakorzenione jest w zupełnie
innej kulturze, będziemy się śmiać z fragmentów, które dla Węgra są
czymś zupełnie naturalnym. Myślę, że stwierdzenia o niepoczytalności
umysłowej członków Tormentora podczas tworzenia tych numerów są grubo
przesadzone. Wszystkie te utwory mają głęboko ukryty sens, którego my
Polacy nigdy nie odnajdziemy.
"Recipe Ferrum!" to według mnie album genialny. Chociaż początkowo
można mieć co do niego bardzo mieszane uczucia, jest jedyny w swoim
rodzaju. Pamiętajcie, że tej płyty nie można pokochać od razu. Podobnie
jak w przypadku nowego Mayhem, trzeba ją wałkować na okrągło kilkanaście
razy dziennie, żeby wreszcie odnaleźć ukryty przekaz muzyków. Przekaz
mówiący, że przeszłość to już tylko historia i trzeba uderzać w nowe
rejony. A są to rejony, wokół których tylko ambitny słuchacz nie przejdzie
obojętnie...
Faworyty: wszystko!
autor: Kornik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|