zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 29 marca 2017

recenzja: Tower "The Swan Princess"

2.09.1999  autor: Rafał "Negrin" Lisowski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Tower
Tytuł płyty: "The Swan Princess"
Utwory: Dark Room; The Swan Princess; Magic Nights; Shadows; My Lovely Princess; Victim; Secret Land; Vampire; Night of Sin; The Edge Of Heaven; Silent Fall
Wykonawcy: Magdalena Drozdowska - altówka, chóry; Piotr Kolleck - gitara, wokal; Mariusz Romańczuk - gitara; Biały - instrumenty perkusyjne; Dariusz Ejsymont - instrumenty klawiszowe; Marion - chóry; Chór Cantemus
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Z zespołem Tower zetknąłem się po raz na koncercie Bruce'a Dickinsona, gdzie zagrali jako support. Swoją rolę spełnili tam dobrze - z jednej strony zadowolili publiczność (tak mi się w każdym razie wydaje), z drugiej strony zaprezentowali się jako młoda utalentowana kapela.

Przejdźmy do muzyki. TOWER prezentują popularny obecnie gothic-doom-metal. Udało się im jednak stworzyć muzykę dość oryginalną, będącą (oby!) zaczątkiem własnego stylu. Materiał na płycie jest dość różnorodny (jednak w granicach jednego stylu). Często wyrywa się klasyfikacji, słyszymy elementy czysto deathowe, czasem nawet zahaczające nieznacznie o black, z drugiej zaś strony w dwóch utworach ("Magic Nights", "Scarlet") pojawiają się folkowe przygrywki w klimacie średniowieczno-barokowym, w których dominuje flet. Do tych elementów w interesujący sposób dołącza się gitara, tworząc muzykę nietypową - radosną i wręcz skoczną, choć czai się w niej nuta mroku charakteryzującego cały krążek.

Instrumentalistom niewiele można zarzucić - gitary brzmią ciężko, a zarazem świeżo i ciekawie, perkusja spełnia swe zadanie, a instrumenty klawiszowe nadają muzyce TOWER charakterystyczny "pędzący" klimat. Nie można też zapomnieć o altówce, pełniącej ważną rolę w wielu utworach.

W sferze wokalnej dominuje growling Piotra Kollecka. Cechuje go agresywność, siła przekazu, a nawet pewna oryginalność. W kilku piosenkach towarzyszy mu subtelny głos Marion. Wspaniale kontrastuje z wokalem Piotra, szczególnie w wieńczącym całą płytę utworze "Silent Fall" (który nota bene najbardziej mi się podoba, obok "Shadows" i "Vampire"), gdzie te dwa głosy przeplatają się wraz z partiami instrumentalnymi (spokojną dla Marion, ciężką, gitarową dla Piotra). Słysząc już pierwsze słowa "Silent Fall" nie mogłem jednak oprzeć się silnym skojarzeniom z The Gathering i głosem Anneke van Giersbergen.

Całej płycie towarzyszy mroczna atmosfera niejako harmonizująca z ciekawymi, poetyckimi tekstami, głównie autorstwa Kollecka. Jednak tekstom tym towarzyszy największy chyba zgrzyt. Są bowiem napisane po angielsku, a we wkładce towarzyszą im polskie tłumaczenia. I dzięki temu połączeniu można dojść do wniosku, że to właśnie z naszego ojczystego języka na angielski były przekładane liryki, nie zaś odwrotnie. Wersje anglojęzyczne są bowiem niezwykle ubogie językowo i pełne rażących błędów, podczas gdy "tłumaczenia" napisane są ładnym, poetyckim i dość bogatym językiem. Nasuwa się tu refleksja: czy naprawdę warto na siłę pisać piosenki po angielsku? Czy naprawdę polski nie nadaje się do tego celu? A może to jakiś wstyd?

Podsumowując, Tower to dobra kapela, a ich płyta - kawałkiem wartościowego nastrojowego metalu gotyckiego. Naprawdę warto jej wysłuchać. Zespołowi życzę kolejnych, jeszcze lepszych dzieł, może tym razem ze słowami w Mowie Ojców...

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (472 głosy):

 
 
83%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- Tower

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy zdarzyło się, że wprowadziły Cię w błąd fałszywe informacje przeczytane w internecie (poza Prima Aprilis)?