Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
91% |
| liczba ocen: |
143 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Tristania "Widow's Weeds"
|
Nazwa zespołu: Tristania
Tytuł płyty: "Widow's Weeds"
| Utwory: |
Preludium...; Evenfall; Pale Enchantress; December Elegy; Midvintertears; Angellore; My Lost Lenore; Wasteland's Caress; ...Postludium |
Wydawcy: Napalm Records / Mystic Production
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Najpierw pojawiły się reklamy, które jednogłośnie okrzyknęły Tristanię
nową rewelacją gotyckiego metalu. Przyznam, że przeważnie podchodzę
dość sceptycznie do tego typu określeń; wiadomo przecież, że w znacznej
większości to jedynie puste słowa, kolejny chwyt reklamowy. Jak więc
odróżnić perełkę od ziarnka grochu? Cóż, istnieje tylko jeden sposób,
niekiedy dość męczący - zapoznanie się z twórczością tej nowej
rewelacji...
Czasem jednak można się miło rozczarować. Tak właśnie jest w
przypadku Tristanii. Może "nowa rewelacja" to jednak zbyt wiele,
ale "niespodzianka", to już właściwe określenie dla płyty "Widow's
Weeds". Teraz, gdy Theatre of Tragedy (to zdecydowanie najbliższe
porównanie) złagodniał, Tristania ma szansę stać się kontynuatorką ich
wcześniejszych dokonań. Właściwie następcy Mistrzów nie wprowadzają
niczego nowatorskiego, świeżego - jest eteryczny, czuły głos wokalistki,
uzupełniany przez "rasowy" growling, ciężkie gitary, emocjonalne
pasaże klawiszy, gotycki klimat, metalowe ujęcie smutku, żal, patos,
natchnienie... Ale to ciekawe granie, pełne różnych barw i odcieni.
Poza tym w kompozycjach Tristanii odnaleźć można jakby więcej "brudu",
ciężaru, brutalności, przytłaczającejącego cierpienia ("December Elegy",
"Midvintertears", "Pale Enchantress") niż na bardziej romantycznym
"Velvet Darkness they Fear" Theatre'ów. "Widow's Weeds" to przerażająca
podróż przez wewnętrzny smutek i ból. Przez miłość i łzy. Przez piękno
i chłód...
Teraz pamiętam... Byłam tu zanim on podał dłoń zimnej śmierci. To było
nasze miejsce, nasz raj. Przychodziliśmy tu, aby wypłakać się z naszych
smutków. Aby śnić głęboko w swoich ramionach. Budziły nas płomienie
złotego słońca. Utulały serenady drżącego wiatru. Nasze dusze, nasze
serca, wspomnienia i pragnienia - wszystko było jednością... Lecz teraz
jestem tu sama. Samotnie spaceruję brzegiem zdradliwej rzeki. Widzę jak
jej leniwe fale unoszą na sobie jakiś cień. Gdzie jesteś, gdy płaczę w
samotności? Gdzie byłeś, gdy strach odnalazł moją duszę? Gdzie będziesz,
gdy zacznę umierać? Wołam przez łzy Twoje imię. Lecz słyszę tylko
ciszę, która rani moje serce. Żałobny dzwon już dawno wyśpiewał dla
Ciebie litanię boleści. Śmierć przyszła tak nagle... Zamknąłeś oczy,
by śnić o wiecznym świecie. Słyszę grudniową elegię, nuconą przez drżący
wiatr. Wciąż nie wiem, gdzie śpi Twój duch. Wciąż nie wiem dlaczego blada
śmierć tak bardzo boi się przyjść po moją zwiędłą duszę... Znów płaczę
nad otchłanią tysiąca rozdartych snów. Znów tonę w raniącym pięknie
zimnej rozpaczy...
"Widow's Weeds" - apogeum melancholii, desperacji, bólu,
uniesień... Smutek utkany z majestatycznych brzmień. Dźwięki zimnych
koszmarów - okrutnie przerażające, ale piękne, raniące, ale cudowne. Ta
płyta wydobędzie z duszy wszystko to, o czym tak bardzo chciałbyś
zapomnieć, wycinki życia utkane z łez i cierpienia. Bo przecież największy
ból jest jednocześnie największą rozkoszą...
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
istne piękości
mariano (gość, IP: 87.204.126.*), 2009-12-12 17:22:40
| odpowiedz | zgłoś
co za klimat ,polecam na długie zimowe wieczory
|
| |
Jak dobre wino
Marooned (gość, IP: 83.16.208.*), 2008-08-20 09:58:04
| odpowiedz | zgłoś
Ta płyta dla mnie jest jak wino - im starsza tym lepsza. Osobiście uznaję ją za jedną z najlepszych płyt wszelakich gatunków, których słucham. Jest wyśmienita jako całość, jako kompilacja. Każdy dźwięk jest na swoim miejscu, nie ma utworu, który psuje kompozycję.
Takich płyt mogę wymienić na palcach jednej ręki [np. Mike Oldfield - Tubular bells II, Pink Floyd - Atom heart mother]
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|