Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
87% |
| liczba ocen: |
109 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: TSA "TSA w Trójce - koncert akustyczny"
|
Nazwa zespołu: TSA
Tytuł płyty: "TSA w Trójce - koncert akustyczny"
| Utwory: |
Zapowiedź; Plan życia; Chodzą ludzie; Trzy zapałki; Wpadka; 51; Alien; Maratończyk; Jodyna; Tekst Marka; Bez podtekstów; 52 dla przyjaciół; Blues dla Kaczora |
Wydawcy: WEA / Warner Music Poland
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Płyta, jak sugeruje sam tytuł, jest zapisem koncertu akustycznego,
jaki odbył się pod koniec zeszłego roku w studiu Programu Trzeciego
Polskiego Radia. W marcu tego roku miała zaś miejsce minitrasa
promująca krążek (sprawozdanie z koncertu w Warszawie jest również
dostępne na www.rockmetal.pl). Set koncertowy był dokładnie taki,
jak zawartość albumu.
Nowe oblicze TSA prezentuje się nader ciekawie. Jest tu
oczywiście więcej spokoju niż w klasycznych, heavymetalowych wersjach.
Bardzo ciekawego brzmienia nadają utworom flet i wiolonczela.
Między innymi dzięki nim kawałki nabierają pewnego nowego oddechu.
Utwory w wolniejszych wersjach mają często bluesowy posmak ("Plan
życia" czy "Wpadka"). Niektóre jednak - "Chodzą ludzie" i "Maratończyk"
- zachowały tego charakterystycznego dla TSA kopa, sprawiającego,
że muzyka przenika całe ciało i nakazuje nogom wybijać szybko
rytm. Ballady tradycyjnie wykonane są bezbłędnie. Nie wiem dlaczego,
brakuje mi czegoś jedynie w "Trzech zapałkach", mimo całego wdzięku
tego kawałka. Może przyzwyczaiłem się za bardzo do przeszywającego
dźwięku gitara z wersji "tradycyjnej". "51" dedykowane jest Ryszardowi
Riedlowi z DŻEMU (podobnie było na koncercie). W kilku numerach
("Maratończyk", "Bez podtekstów", "52 dla przyjaciół") jest miejsce
na małą zabawę z publicznością, dzięki czemu album nabiera jeszcze
większego wrażenia "live'owości". Przedostatni kawałek, "52 dla
przyjaciół" emanuje natomiast ciepłą pozytywną atmosferą, wynikającą
z gorącej interpretacji tekstu przez Piekarczyka. Warto także
wspomnieć o piosence Nowaka "Jodyna", całkiem ładnej, lirycznej.
Jego głos ma pewne wady, brak mu swoistego "obycia" potrzebnego
wokaliście, lecz jako przerywnik prezentuje się dobrze. Album
zamyka improwizowany ponad 9-minutowy "Blues dla Kaczora" czyli
oczywiście Piotra Kaczkowskiego.
Zespół gra dobrze, jest wyluzowany. Piekarczyk sypie dowcipami
i wyraźnie tętni życiem. Warto posłuchać tej płyty, by odszukać
nowe wartości w tej, pozornie dogłębnie już poznanej muzyce. Może
znajdziecie coś, o co wcześniej TSA nawet nie podejrzewaliście?
autor: Rafał "Negrin" Lisowski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|