zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 22 października 2017

recenzja: Turbo "Strażnik Światła"

18.01.2010  autor: Megakruk
okładka płyty
Nazwa zespołu: Turbo
Tytuł płyty: "Strażnik Światła"
Utwory: Prolog; Na progu życia; Szept sumienia; Strażnik światła; Przestrzeń - światło; Na skrzydłach nut; Niebezpieczny taniec; Obietnica lepszego dnia; Tunel; Na przekór nocy; Noc już woła; Epilog; Epilog (akustyczna wersja demo)
Wykonawcy: Tomasz Struszczyk - wokal; Wojtek Hoffmann - gitara; Bogusz Rutkiewicz - gitara basowa; Dominik Jokiel - gitara; Tomasz Krzyżaniak - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 2009
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

I w Polsce zdarzają się cuda. Wprawdzie nie znieśli podatków, za to wódka i fajki mają zdrożeć, ale oczom i uszom umęczonych fanów klasycznego metalu ukazał się "Strażnik Światła", którego już po pierwszym przesłuchaniu spokojnie można nazwać "Strażnikiem Hard'n'Heavy". Co zaskakujące, nawet nie tego naszego, ale "hejwi" w ogóle. Normalnie jajca jak berety. Czy ktoś był sobie w stanie wyobrazić Turbo bez Grześka Kupczyka na wokalu? Czy ktoś nawet znany z zalewania płatków śniadaniowych denaturatem śmiałby twierdzić, że po 30 latach grania przypuszczą atak miazgą, która spokojnie mogłaby jakościowo ruszyć do boju przy boku "Kawalerii Szatana"? Tu nawet nie słowo stało się ciałem, bo nikt tego nie zapowiadał. Ot, wyszła sobie płyta, na którą czekali zaciekle chyba tylko tetrycy z gromady, bez wątpienia, "Dorosłych już dzieci" (czyt. fanów Turbo), za to taka która stawia w pozycji dziewiczego zakłopotania zarówno neo - kontynuatorów nurtu ze Skandynawii, Reichu czy gdzie się to jeszcze obecnie nagrywa? po namyśle? także wielu, którzy razem z Turbo stawali na starcie. Ale po kolei.

"Metalmania '99" - stosunkowo niedługo po powrocie Kupczyka do składu, gdzieś za Vader i Christ Agony, wyskakuje samobójczo Turbo. Prezencja mizerna, cytrynowa jak zwykle gitara Wojtka Hoffmanna, za to porywający show bez wydymającego jajka napinania - i moje wielkie zaskoczenie. Panowie zagrali, podziękowali i duuuuża grupa nierzadko leciwych już wtedy fanów, uprzednio rozpierdalając teren pod sceną, olała resztę rozpiski i poszła se z jednym zbiorowym, dumnym bananem na misce, do chaty lub na wódkę. To o czymś świadczy! Potem miały być te powroty do korzeni czy wcześniej w odświeżonej bardziej nowoczesnej konwencji - efekt taki, że jak z dwa lata temu, po ponownym odejściu Grzegorza, zobaczyłem Hoffmanna w "Kawie czy Herbacie" z pokornie pochyloną głową między panią prezenter znaną z Niedzielnego Bloku Jedynki, a panem w swetrze w serek, to już raczej byłem pewien, że to koniec. "Tożsamość" sprzed pięciu lat znamionowała, że zespół wraca do dawnej formy. Przecież, do cholery, wybrano to albumem roku w niejednej gazecie specgitarowej, nie? Ale kolejna rejterada pierwszej syreny polskiego heavy na rzecz CETI w mniemaniu wielu pociągnęła ostatecznie wajchę gilotyny, spychając bezgłowe ciało Turbo w nicość, i? Bardzo dobrze. Czy bez tych dramatycznych wydarzeń i spadku popularności, który zapędzał na ich koncerty góra cztery kwintale osób w przeliczeniu na masę, jakość "Strażnika Światła" byłaby aż tak wielkim pozytywnym szokiem? Without Kupczyk? No way? Zdziwicie się. Tomek Struszczyk - nowy człowiek w składzie, na co dzień łupiący w klawiaturę w jakiejś firmie - nie dość, że mężnie wziął się za bary ze schedą pana K., to jeszcze zaryczał tak pięknie, że jakbym nie wiedział, że w tym zespole śpiewał przez lata ktoś inny, to pomyślałbym, że weteran ciągle jest w szczytowej formie. Iluż gigantom to nie wyszło. Bayley poległ w Ironach, Ripper Owens w Judas Priest, Dio traktowany często jako konieczność w składzie Sabbs czy też średnio udane zastępowanie Glena Danziga w Misfits.

Czemu w przypadku Turbo wymieniam tych największych? Sprawa prosta, nie umniejszając reszcie muzyków, wszystkie te kapele świat pamięta najbardziej z powodu charyzmatycznego gardłowego, prowadzącego tłumy nie gorzej od samego Cezara czy innego Jose Marie Luisa Alfonso Celadesa. Nadto, nowy krążek nie odbiega absolutnie w żadnym aspekcie od produkcji klejonych za Wielką Sadzawką czy u naszych zachodnich sąsiadów. Klasyczne "Intro" - i jego wokalizowana, akustyczna kontynuacja w "Epilogu", rasowe hardrockowe "Na progu życia" z genialnym refrenem i solówką w manierze wczesnego Joe Satrianiego, to jest w końcu to Turbo, na jakie większość czekała. Ciśnienie nie opada w równie udanym "Szepcie sumienia", a im dalej tym lepiej. Epik tytułowy, trwający ponad 8 minut kolos zadziwia rozpasaniem kompozycyjnym i środkową stonowaną częścią, przy której stalowe, bojowe łzy same ciekną po policzkach. Gitara Wojtka Hoffmanna czaruje niezgorzej niż duet Smith - Murray w najlepszych czasach Maiden, zaś uwypuklony bas i zdyscyplinowana perkusja podkładają dynamit pod całość, ostatecznie wysadzając wszystko w niebiosa. Jest też ballada. Tytuł "Na skrzydłach nut" nie zachęca, ale to żadna wiocha, miauczenie czy inne spuszczanie się w pościel, jak zwykli to robić dajmy na to rycerze na ostatnim gniocie Hammerfall. Nasi uwodzą przejmująco, ale i z charakterem, a po czym między innnymi poznać dobry zespół metalowy, jak nie po tym, jak radzi sobie w tych wolniejszych, natchnionych momentach. Highlighty "Strażnika Światła" można wymieniać w nieskończoność. Czy będzie to "Obietnica lepszego dnia", czy instrumentalny "Tunel", spokojnie mogące zasilić tracklistę "Killers", czyli najlepszego krążka Steve'a Harrisa i S-ki, bez znaczenia - to światowy metal, który ponownie zawitał w skromne nadwiślańskie progi.

Świetnym dźwiękom dorównuje także wspaniale zbilansowana produkcja. Sound czysty jak górskie zdroje, a przy okazji ostry jak brzytwa, doskonale pasuje do tych wysublimowanych zagrywek. Warto w tym przypadku olać niedzielną mszę, wizytę teściów czy nawet matkę, żonę i kochankę, przeznaczając ten czas na zatopienie się w "Strażnika". Każde przesłuchanie to nowe wrażenia, nowe elementy układanki składające się na ten koncept album. Ci, na których polskie teksty działają jak wąglik na płuca, też spokojnie mogą zainwestować te parę groszy we własną kopię, bo liryki, o czym zapewniam, nie powodują o dziwo, że człowiek czuje się jakby właśnie zżarł szklankę lub wychłeptał butelkę ace. Klasyk, klasyk, kurwa mać, klasyk. Nie ma Kupczyka - być może umarł Król, na pewno niech żyje nowy Król. Brawo dla Wojtka Hoffmanna, brawo dla reszty ekipy i przede wszystkim nowego wokalisty. "Strażnik Światła" to krążek, który bez dwóch zdań przyprawi niejednego o wiosnę w sercu i stanie się ponurym koszmarem dla wieszających na nich psy malkontentów. Tryumf odwagi, umiejętności komponowania i chęci grania nad jakimiś pierdolonymi przesądami - i oto prawdziwa filozofia heavy metalu - dziś niesie ją Turbo.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Turbo "Strażnik Światła"
Stary uj (gość, IP: 78.8.233.*), 2015-05-20 09:52:53 | odpowiedz | zgłoś
Płyta ok, ale nie na 10. Wokal mnie drażni troszeczkę, bo jest taki hmmmm delikatny, wyszlifowany, miękki. Do tego korzystanie z dorobku Iron Maiden :)
8/10 za tekst o mojej przeszłości z radiem i kasetami :)
re: Turbo "Strażnik Światła"
smutas (gość, IP: 194.152.46.*), 2015-05-19 14:41:27 | odpowiedz | zgłoś
Dzięki recenzji i komentarzom przesłuchałem tą i następną płytkę z nowym wokalem i lekki szok. Owszem to jest heavy ale skojarzenia często są inne. Utwór tytułowy to klasyczny prog-metal w stylu Circus Maximus czy Redemption, a tytułowy kawałek z następnej płyty przypomina ... Lizard. Jest też trochę thrashu oraz w wolnych kawałkach powrót do dawnego Turbo. No i ten wokal...Idealnie pasuje do muzy.
re: Turbo "Strażnik Światła"
Megakruk
Megakruk (wyślij pw), 2013-09-30 19:53:52 | odpowiedz | zgłoś
właśnie odpaliłem sobie Strażnika.... i po tych trzech latach podpisuję się czterema kopytami po własnym tekstem sprzed 3 lat. Zajebista płyta. "Noc Już Woła", "Strażnik...", "Na progu życia" - dla mnie już klasyki. Nie wiem jak nie można lubić tej płyty.
re: Turbo "Strażnik Światła"
saxon01 (gość, IP: 176.96.165.*), 2013-07-07 19:51:58 | odpowiedz | zgłoś
wracam tu po rocku i patrze 61procków???!!!za arcydzieło myzyki rockowej nad wisła i nie tylko?kór...a,posrało tych 39% chyba to dzieci nie dorosłe,albo te od "łikendu",pffsss porażka.Turbo-Strażnik Swiatła 10/10 i morda.....
na progu życia
Winterstorm
Winterstorm (wyślij pw), 2012-09-29 16:33:50 | odpowiedz | zgłoś
Ta płyta Turbo (zwłaszcza drugi kawałek z niej) świetnie nadaje się dla świeżo upieczonych ojców :P
Najlepsza płyta Turbo
Ederlezi_szcz (gość, IP: 83.168.115.*), 2011-10-08 14:38:14 | odpowiedz | zgłoś
To najlepsza płyta Turbo od czasów Kawalerii, Kupczyk został godnie zastąpiony, Godnie przez duże G. Mam 32 lata jakby ktoś pytał a Turbo słucham od 8 roku życia. "Strażnik Światła" wyciska mi łzy w momencie gdy zaczyna się "Noc już woła" , a przy "Epilogu" nie mogę powstrzymać drżenia gardła.
Czego chcecie ?
nikt szczegolny (gość, IP: 93.181.130.*), 2011-02-02 16:41:48 | odpowiedz | zgłoś
Naszczescie Ironi nagrali nowa plyte "Final Frontier" i tam niczego nie kopiuja...ale dla wielu .."wielkich znawcow" metalu nowa plyta jest za bardzo progresywna..Nie wiem czego sie czepiac Turbo na tej plycie brzmi dobrze ale wielu tu pisze ze to odtworcza gra jak z lat 80 i odgrzewanie starego + kopiowanie...tylko nie kapuje czemu jak jakas kapela nagra plyte troche odmienna od sowjego "nurtu"...to od razu jest fe...To czego "komentujacy i sluchajacy" chca ? do przodu..i cos nowego czy grania jednak po staremu? bo wydaje mi sie, ze obecnie to ani tego ani tego...nic nie pasuje...to moze lepiej sluchac popowej papki i "genialnych" tekstow popowych ? Pozdrawiam wszystkich
re: Czego chcecie ?
Arktur (wyślij pw), 2011-02-02 20:40:34 | odpowiedz | zgłoś
Chcą jednego, progresji w muzyce, ale z zachowaniem starego stylu co u Ironów na nowej płycie według mnie nie ma...

Ale płyta jest dobra...
świetna płyta !!!
Marcin M (gość, IP: 109.243.207.*), 2010-10-12 18:43:12 | odpowiedz | zgłoś
Jak dla mnie najlepsza płyta dekady obok dokonań Frontside.Wysoka jakosc produkcji,swietna praca Wojtka Hoffmanna, jak za starych dobrych lat, Niespotykana energia i swiezosc. Ost. plyty turbo niestety nie nalezaly do najlepszych, a tu takie zaskoczenie, szczegolnie jezeli chodzi o wokal, trudno zastapic kogos takiego jak kupczyk... a jednak, jak dla mnie wokal jest odkryciem roku ! wiadomo grzegorz pozostanie w sercu. Nie jestem skory do pochwal, wysluchalem w zyciu wiele setek albumow i wiem jedno. w muyzce metalowej wszystko co najlepsze juz bylo. Klasyka rzadzi !! smiesza mnie wypowiedzi pseoudo ekspertow majacych pewnie jeszcze pod nosem mleko a na tylku pampersa ktozy oceniaja ta plyte bardzo negatywnie !!!
re: świetna płyta !!!
Urt (gość, IP: 83.15.102.*), 2010-10-12 19:58:04 | odpowiedz | zgłoś
Też tego nie rozumiem, jedno jest pewne zaraz Cię zjedzą tzw. trv za taką opinię nie wspominając o Frontside, który modnie się krytykuje a pod sceną jakoś zawsze tłumy się cieszą, bawią, skaczą.
« Nowsze
1

Oceń płytę:

Aktualna ocena (624 głosy):

 
 
64%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- Turbo

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Slayer "World Painted Blood"
- autor: Megakruk

Megadeth "Endgame"
- autor: Megakruk

Wolverine "Communication Lost"
- autor: Megakruk

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

Nile "Those Whom the Gods Detest"
- autor: Megakruk
- autor: Kępol

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy zdarza Ci się nic nie robić?