zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Two "Voyeurs"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 52%
liczba ocen: 55

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Two "Voyeurs"

Nazwa zespołu: Two
Tytuł płyty: "Voyeurs"
Utwory:  I Am A Pig; Stutter Kiss; Water's Leaking; My Ceiling's Low; Leave Me Alone; If; Deep In The Ground; Hey Sha La La; Wake Up; Gimp; Bed Of Rust
Wykonawcy:  Rob Halford - wokal; John Lowery - gitara, gitara basowa; Bob Marlette - programowanie, gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe; Phil Western - instrumenty klawiszowe, programowanie; Anthony 'Fu' Valcic - instrumenty klawiszowe, programowanie
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 5

"Voyeurs" to pierwsza płyta zespołu Two, którego liderem jest wokalista Rob Halford. Ten łysy, stary facet przede wszystkim znany jest ze śpiewania w Judas Priest (przez prawie 20 lat). Po odejściu założył zespół Fight i nagrał z nim pare albumów, ale to nie przyniosło mu wiele satysfakcji (i pieniędzy).

Nastąpiła kolejna zmiana imagu. Najpierw skóry, ćwieki, łańcuchy, Harleye (Judas Priest), potem szerokie koszule, spodenki oraz nieskończona ilość tatuaży (Fight), a teraz czarny ubiór (ale nie skórzany!), podcieniowane oczy oraz krótko przystrzyżone wąsy i bródka. Naprawdę, trudno się przyzwyczaić. Zmienia się także sposób śpiewania, ale przede wszystkim gatunek muzyki. Ale może od początku. Producentem płyty jest Trent Reznor, za którym nie przepadam - nie byłem pewien, czy warto krążek kupić. Wszelkie obawy i wątpliwości "rozwiał" pierwszy kawałek "I Am A Pig" (promowany teledyskiem nieco obscenicznym). Ostre riffy, zmiany tempa i melodyjny głos Roba. Nie są to już deklamacje z Fight, ale wyćwiczony i wyrobiony śpiew. Do wokalu w stylu Judas Priest jest niestety bardzo daleki. Elektroniczne dźwięki ledwo słyszalne w "I Am A Pig", których się najbardziej obawiałem, pojawiły się już w drugim kawałku. Wszystko tam jest zelektryzowane, nawet wokal. Utwór jest nudny i najgorszy na krążku.

Kompozycje od 1 do 5 są najmocniejsze, gitary ostro w nich pracują, co jakiś czas przerywają je spokojniejsze fragmenty. Zwłaszcza "Leave me alone" przypadł mi do gustu. Uważam, ze to zdecydowanie najlepszy kawałek na płycie. Z kolei "If" określiłbym mianem "najdziwniejszego". Łączy on spokojny i melodyjny śpiew Halforda z klimatami w stylu... Prodigy. Dla mnie, jest to polewanie czekolady ketchupem. Zupełnie inne są natomiast utwory 7,8,9. Refren "Hey Sha La La" to prawie Nirvana. Glos Roba brzmi tu troche podobnie do głosu Cobaina. Najbardziej zaskoczył mnie "Deep In The Ground" i "Wake Up", mogłyby być z powodzeniem zaśpiewane przez Oasis lub tych innych naśladowców Beatlesów. To już nie metal. "Bed Of Rust" to "mrocznawy" kawałek, w którym napięcie cały czas narasta, narasta i... nagle się urywa. Może nie dosłownie "urywa", ale wydaje mi sie, że to nie jest skończony utwór.

Trudno to wszystko ocenić. Zaliczyć do jakiegokolwiek stylu muzycznego jeszcze trudniej. Dużym minusem jest rażąca schematyczność. W większości utworów mamy zwrotkę, refren, zwrotkę, refren, krótki przerywnik (zazwyczaj nędzne solo albo jakieś efekty elektroniczne), refren, koniec. Pozostałe piosenki "urozmaicone" są np. refrenem na początku lub różną ilością refrenow na końcu. Mimo, ze nie jestem fanem sampli, komputerowych rytmów i wstawek, automatu perkusyjnego, prymitywnych solówek gitarzysty, to musze przyznać, że dobrze się tego albumu słucha. Piosenki, mimo braku świeżości i polotu, są melodyjne. W końcu... przecież to ROB HALFORD!

P.S. Jeśli ktoś chce poznać prawdziwe możliwości tego niezwykłego wokalisty, polecam płytę "Sad Wings Of Destiny" Judas Priest.

autor: Painkiller

tutaj od 8.05.1998

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!



 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Two

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Two

"Voyeurs"
autor: Painkiller


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Czy wybierasz się w tym roku na rockowy lub metalowy festiwal?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas