Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
90% |
| liczba ocen: |
350 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Type O Negative "Bloody Kisses"
|
Nazwa zespołu: Type O Negative
Tytuł płyty: "Bloody Kisses"
| Utwory: |
Machine Screw; Christian Woman: a) Body of Christ (corpus Christi), b) To Love God, c) J.C. Looks like Me; Black No. 1 (Litte Miss Scare - All); Fay Wray Come Out And Play; Kill All The White People; Summer Breeze; Set Me On Fire; Dark Side Of The Womb; We Hate Everyone; Bloody Kisses (A Death In The Family); 3. O.I.F.; Too Late Frozen; Blood & Fire; Can't Loose You |
Wydawcy: Metal Mind Productions / Roadrunner Records
Rok wydania: 1993
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Niełatwo jest pisać o płycie, która zajmuje wyjątkowe miejsce w mojej
kolekcji. To od niej zaczęła się moja przygoda z Tym zespołem, którego
wiernym fanem będę już zawsze.
Piszę te słowa w pewną kwietniową noc. Wrzucam "Bloody Kisses" do
odtwarzacza, chyba po raz tysięczny... Słyszę znajome dźwięki - wciąż
mi się podobają. Różnorodność tego albumu nie pozwala bowiem ani na
chwilę pomyśleć o monotonii. Po niezbyt udanym trzydziestosekundowym
"gwałcie maszyny" rozpoczyna się właściwy materiał. "Christian Woman" jest
opowieścią o kobiecie, która pojmuje miłość do Jezusa w sposób inny niż
typowi chrześcijanie. Otoczona krzyżami, wewnętrznie rozpalona, więcej
aniżeli o duchowości, myśli o cielesności zbawiciela. To najbardziej
bluźnierczy kawałek Type'ów, dla mnie niespecjalnie smaczny, ale ludzki, o
ludziach i dla ludzi. Zdania wśród fanek TON zresztą też są podzielone...
"Black No 1" to już utwór-legenda. Bez niego nie wyobrażam sobie tego
zespołu. 12 minut, które oczarowało świat i najwspanialszy wokal na tej
planecie. Grany na każdym koncercie, ma niesamowity czarno-biały teledysk
(więcej o tym w recenzji "After Dark"). Słuchanie tego utworu to czysta
przyjemność, niemniej niebezpiecznie jest przeżywać to zjawisko przez
słuchawki. Nie wiesz nawet, w którym momencie ludzie oglądają się za
tobą na ulicy, bo ty od kilku minutach wydzierasz się razem z Peterem:
"Loving you was like loving the dead". Następnie mamy bardzo
punkowy numer "Kill All The White People", nie pasujący jednak chyba
do muzyki, do jakiej przyzwyczaili nas nowojorczycy. Jest na płycie
jeszcze 7 minut odejścia od tematyki damsko męskiej - niezły "We Hate
Everyone", będący odpowiedzią zespołu na liczne ataki ze strony prasy:
"Kłamstwa i oszczerstwa / na próżno usiłują nas zawstydzić / [...]
Rzeczy nie zawsze są takie, jakimi się wydają / Nie obchodzi nas,
co myślisz".
Atmosfera "Bloody Kisses" jest bardzo mroczna, czarna niczym
najciemniejsza noc. Są tu kawałki nieco bardziej optymistyczne ("Summer
Breeze", "Set Me On Fire"), lecz przeważa motyw nieszczęśliwej,
niespełnionej miłości. Taki jest utwór tytułowy i wszystkie
następne. Jedna śmierć zniszczyła miłość, druga ją połączy. Szybko
można dojść do wniosku, że najbardziej bolesna jest właśnie dalsza
egzystencja na okrutnym, ziemskim padole. Teksty Steele'a burzą fałszywe
mity o szczęśliwej miłości, która rzekomo wszystko pokonuje. Niestety
jest zupełnie odwrotnie. Jak długo można czekać? Okazuje się, że
niedługo... Noc pełna krwi i ognia... To nie był sen. Każdego ranka
podchodząc do lustra, widząc jej odbicie obok swojego, podczas gdy był
zupełnie sam, łudząc się niepotrzebnie... Jedyne, co po niej pozostało,
to ból, cierpienie i smutek.
A chciałem dać ci tylko moją miłość... Niestety, nie mogę żyć bez
ciebie. Płyta Wybitna.
autor: Harqy
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
to były czasy
smutas (gość, IP: 78.30.104.*), 2011-06-24 18:54:45
| odpowiedz | zgłoś
W Mielnie była knajpka, Ben się nazywała tam pierwszy raz to usłyszałem i to był niezły odjazd... Teraz znam wiele lepszych zespołow ale ta płyta zawsze gdzieś tam jest.
|
| |
Arcydzieło
winterrrrr (gość, IP: 83.5.226.*), 2010-04-17 17:56:24
| odpowiedz | zgłoś
Był rok 1993/94, słuchałem wtedy praktycznie tylko czterech zespołów z Seattle (cała ta inwazja grandżu) no i może Metalliki, miałem jednak już troche tego dość, aż w końcu kupiłem kasete (ale oryginał ;p)''Bloody Kisses''. Nie pamiętam już, ale chyba ''w ciemno'' bo.. bardzo spodobała mi się okładka :) no jeszcze z jedną recenzje pewnie przeczytałem. W każdym razie po przesłuchaniu jej, wiedziałem już jakiej muzy szukałem ;), potem poznałem takie zespoły jak: Paradise Lost, Anathema, MDB czy Moonspell, Amorphis itd.. i w zasadzie słucham takiej muzy do dzisiaj :) lubie także ''October Rust'' ale jednak to ''Bloody Kisses'' jest moim nr. 1
|
| |
Ta płyta jest po prostu piekna
mariano (gość, IP: 80.50.238.*), 2010-04-16 09:49:18
| odpowiedz | zgłoś
Jeżeli można ją porównać to tylko z płytami Lacrimosy ,podobny klimat
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|