Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
57% |
| liczba ocen: |
28 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
Nazwa zespołu: UFO
Tytuł płyty: "Mechanix"
| Utwory: |
The Writer; Something Else; Back Into My Life; You'll Get Love; Doing It All For You; We Belong To The Night; Let It Rain; Terri; Feel It; Dreaming |
Wydawcy: Chrystalis Records
Rok wydania: 1982
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6
Niby ten sam skład, co na poprzedniej "The Wild, The Willing And The
Innocent", a jednak... No właśnie - "Mechanix" to płyta jakże różna,
przede wszystkim znacznie słabsza od poprzedniczki, głównie za sprawą
wyraźnej dominacji wesołych, chwytliwych "pioseneczek" o wątpliwej
wartości artystycznej, choć być może sprzedających się nienajgorzej
"masowym" odbiorcom. Trudno nie skojarzyć owej tendencji ze znacznie
większą aktywnością kompozytorską w grupie klawiszowca Neila Cartera,
który w tej roli na poprzednim albumie nie udzielał się ani trochę.
Zanim jedna przeżyjemy rozczarowanie, na początek wita nas myląco
doskonały "The Writer" (godna uwagi jest tendencja UFOsów do umieszczania
na początku albumu zazwyczaj najbardziej udanych kompozycji) - ciężki,
rockowy, pełen potęgi brzmienia, powalający genialnym riffem kolejny
przykład ufowskiego geniuszu. Niezłe wrażenie robi także następny utwór,
przeróbka cochranowskiego rock'n'rolla "Something Else" - znów pełna
ufowej dynamiki i czadu. Tak naprawdę jednak pozytywne wrażenie na płycie
robi jeszcze jedynie szybki, dynamiczny "We Belong To The Night", choć
już w nim widać ową "piosenkową" tendencję, oraz ewentualnie "You'll
Get Love"...
Największym komercyjnym przebojem płyty okazał się jednak "Let It Rain"
- słodziutka, chwytliwa pioseneczka (i to jest UFO?? eeee...). W dość
podobnym, radosnym klimacie utrzymane są "Back Into My Life", kawałek
jednak od poprzedniego bardziej udany, czy spokojniejsze "Doing It
All For You". Reszta natomiast to pozbawione wyrazu, nieciekawe rockowe
kompozycje, jak "Feel It", "Dreaming" oraz słabiutka, zalatująca tandetą
ballada "Terri" - gdzież jej do takich "Try Me", "Belladonny" czy "Take
It Or Leave It"...
Gdyby nie "The Writer", co więksi pesymiści mogliby spisać po tym albumie
UFO na straty, nie oczekując po grupie już absolutnie nic dobrego. Jeden
numer (czy nawet parę) nie ratuje jednak tej zdecydowanie nienadzwyczajnej
płyty, płyty zespołu, który przyzwyczaił nas do porywających hitów,
dynamiki, czadu, przeplatanych nastrojem, czasem mrocznym ciężarem,
ale muzyki zawsze na wysokim poziomie, poza tym własnej, specyficznej i
niepowtarzalnej. Odejście w kierunku modnych, radosnych piosenek mogło
wystawić wiernych fanów na ciężką próbę, a przesycony podobnym stylem
ówczesny muzyczny rynek raczej nie skłaniał ku nadziejom na pozyskanie
nowych.
autor: Maciej Mąsiorski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|