Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
72% |
| liczba ocen: |
36 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: UFO "No Place To Run"
|
Nazwa zespołu: UFO
Tytuł płyty: "No Place To Run"
| Utwory: |
Alpha Centauri; Lettin' Go; Mystery Train; This Fire Burns Tonight; Gone In The Night; Young Blood; No Place To Run; Take It Or Leave It; Money Money; Anyday |
Wydawcy: Chrystalis Records
Rok wydania: 1980
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Album "No Place To Run" to pierwszy twór UFO po odejściu wielkiego
Michaela Schenkera. Schenker na trwałe zmienił jednak oblicze grupy i
wykreował w pełni jej styl. O powrocie do "space-rocka" nie mogło być
już mowy. Jedyne, co pozostało muzykom, to znaleźć godnego następcę i
tworzyć dalej genialną muzykę jako spuściznę poprzednich, znakomitych
płyt. Że im się to udało i że następca okazał się wystarczająco godny,
przekonuje niniejszy album.
Prawie wszystkie utwory są kompozycjami spółki
Mogg/Way. Taki układ nie powinien jednak nikogo zrażać, a każdy, kto po
braku udziału niemieckiego herosa gitary w powstaniu płyty spodziewać
mógłby się utraty charakterystycznego, schenkerowskiego "wykopu", po
wysłuchaniu "No Place To Run" przeżyje miłe zaskoczenie. Muzyce nie
brak bowiem właściwie niczego, do czego UFO zdążyło nas do tej pory
przyzwyczaić, natomiast słychać w niej dodatkowo nowe, ciekawe elementy,
które niezbicie świadczą o tym, że muzycy potrafią się rozwijać, iść z duchem
czasów i na pewno przynoszą nadzieje na przyszłość grupy.
Początek to psychodeliczny, instrumentalny "Alpha Centari" (jedyny
na płycie utwór autorstwa nowego gitarzysty Paula Chapmana), będący
introdukcją do znakomitego "Lettin' Go", kolejnego już przebojowego,
hardrockowego hitu w dorobku grupy. I co, bez Schenkera też się da?
Jak trafnym wyborem następcy Schenkera okazał się Paul "Tonka" Chapman,
najlepiej przekonuje utwór następny, ufowska wersja Presleyowskiego
"Mistery Train". Klasyczny rock'n'roll "Króla" ufosi zagrali zawodowo,
z akustycznym, trochę countrowym początkiem, który niespodziewanie
wystrzeliwuje w rozpędzoną, rockową jazdę. Ten numer to prawdziwy popis
Chapmana, zwłaszcza zupełnie niesamowity akustyczny wstęp, wirtuozerią
wykonania dorównujący niemal słynnemu "Spanish Fly" Eddiego Van Halena.
Na płycie poza tym naprawdę sporo jest typowego dla ufosów
"rockowania". Szybkie, chwytliwe rock'n'rolle takie jak "This Fire
Burns Tonight", "Young Blood", "Money Money" czy wspomniany "Lettin'
Go" wypełniają sporą część albumu, nadając mu klimat, do jakiego
przyzwyczaiło nas UFO na poprzednich płytach. Zresztą styl gry Chapmana
bardzo przypomna schenkerowski, co nie powinno dziwić, gdyż niejako
"wychowywał" się na Schenkerze, będąc od 1973 roku ściśle współpracującym
z grupą drugim gitarzystą. Album zawiera jednak i odmienne elementy. W
takich utworach jak "Gone In The Night" czy "No Place To Run" słychać
nowe, niezwykle interesujące brzmienie UFO, zabarwione motywami jakby
bardziej podniosłymi, cięższymi, przywodzącymi na myśl nieśmiertelne
"Love To Love". Znalazło się tu również miejsce dla chyba najbardziej
udanej ballady w dorobku UFO. Mowa tu o "Take It Or Leave It", może
nie zaśpiewanym aż tak genialnie jak "Try Me" z "Lights Out", jednak
w kategorii lirycznych tworów grupy mogące konkurować jedynie z tym
właśnie kawałkiem.
Największe wrażenie robi jednak zamykający płytę "Anyday", obok "Mistery
Train" najmocniejszy punkt albumu. Utwór zbudowany jest podobnie jak kilka
kompozycji, które już wcześniej pojawiły się w dorobku grupy, takich jak
"Out In The Street" czy "Cherry" - spokojny, cichy początek przeradza się
w kontrastowo ostry, rockowy "wymiot". "Anyday" bije jednak wszystkich
poprzedników swym ciężarem, ekspresją i wyrazistością kontrastu. Poza
tym ten numer to chyba najlepiej zaśpiewany utwór w karierze Phila Mogga,
prezentującego niespotykaną dotąd potęgę i przenikliwość swojego śpiewu.
Album "No Place To Run" jest znakomitym debiutem Paula "Tonki" Chapmana
w grupie. Zamknął na pewno usta wszystkim, którzy po odejściu Schenkera
spisali UFO na straty, pozwolił też jaśniej spojrzeć na przyszłość
grupy. Żeby tylko jeszcze nowemu wcieleniu UFO udało się ten poziom
utrzymać...
autor: Maciej Mąsiorski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|