Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
79% |
| liczba ocen: |
39 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: UFO "The Wild, The Willing And The Innocent"
|
Nazwa zespołu: UFO
Tytuł płyty: "The Wild, The Willing And The Innocent"
| Utwory: |
Chains Chains; Long Gone; The Wild, The Willing And The Innocent; It's Killing Me; Makin' Moves; Lonely Heart; Couldn't Get It Right; Profession Of Violence |
Wydawcy: Chrystalis Records
Rok wydania: 1981
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Następna płyta UFO po odejściu Schenkera zdaje się utwierdzać w
przekonaniu, że grupa i bez niego potrafi świetnie dawać sobie
radę. Zastępstwo Paula Chapmana jak widać pozwoliło utrzymać zarówno
styl, jak i wysoki poziom muzyczny. Tym razem jego udział w płycie jako
kompozytora jest już dużo większy niż na poprzedniej "No Place To Run",
a wymiana Paula Raymonda na klawiszach na Neila Cartera (grywającego
też na innych instrumentach, m.in. saksofonie) też, jak się okazuje,
za wiele nie zaszkodziła.
Otwierający płytę "Chains Chains" (swoją drogą, jakież umiłowanie do
dwóch tych samych słów w tytule mają muzycy UFO - było już "Doctor
Doctor", "Shoot Shoot", będzie jeszcze "Knock Knock"...) nie pozostawia
wątpliwości, z jaką kapelą mamy do czynienia - kolejny porywający
"rocker" z niepowtarzalnym, mocnym wokalem Mogga. I zaraz potem prawdziwa
perła płyty, ujawniająca wciąż żywe zamiłowanie muzyków do ekspresyjnych
aranżacji - zaczynający się intrygującym, nastojowym motywem "Long Gone",
przechodzi w typowy "ufowy" czad. No i te smyczki na koniec...
Reszta kompozycji muzycznie również jest bez zarzutu - nie ma tu
kopiowania, nudy, bezmyślnego czerpania z wcześniejszych dokonań. UFO
daje do zrozumienia, że potencjał twórczy nie tylko się nie wypalił,
ale nowi członkie wnieśli do kapeli naprawdę wiele świeżości, nowych
pomysłów i uzasadnionych nadziei na długą, owocną działalność bez obaw
na wpadnięcie w niechcianą rutynę.
Żeby nie popaść w ślepe uwielbienie, należy zauważyć też parę
niepokojących zgrzytów - po pierwsze całkiem przyjemna dla ucha
ballada "Profession Of Violence" odbiega jednak znacznie poziomem
lirycznego grania od wcześniejszych tworów "łagodnego oblicza" UFO, co
może sugerować stagnację twórczych możliwości grupy tej dziedzinie;
po drugie utwory "Lonely Heart" i "Couldn't Get It Right" zwiastują
niepokojącą tendencję, nasiloną znacznie na późniejszych albumach grupy,
do tworzenia "cukierkowatych" piosenek, o wdzięcznej, chwytliwej melodii,
właściwych raczej dla wypływających w owych czasach na rynek młodych
kapel w stylu Bon Jovi, stanowiących swojego rodzaju fuzję ciężkiego,
metalowego grania z tradycjami przebojów The Beatles.
Nie bądźmy jednak zbyt surowi. Te, mimo wszystko jednak dobre utwory,
nie negują naprawdę wysokiej wartości muzycznej albumu, na którym znalazły
się też i takie rewelacje, jak porywający i niepowtarzalny "The Wild, The
Willing And The Innocent", nie mniej udany "It's Killing Me" oraz kolejna
perła płyty - bluesujący, ale jakże ufowski "Makin' Moves". I znowu
świetna partia wokalna, znowu wprawiający w mimowolne podrygi riff...
"Postschenkerowe" UFO odnotowało kolejny sukces, niestety tym samy
osiągnęło jednak szczyt swoich muzycznych możliwości. Może to nasilające
się w grupie konflikty, może uderzająca do głowy ulotna sława i stale
towarzyszące rock'n'rollowi uzależnienia od używek spowodowały, że od
tego albumu kondycja muzyczna UFO zaczęła staczać się po równi pochyłej...
autor: Maciej Mąsiorski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|