Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
87% |
| liczba ocen: |
98 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: UFO "UFO 2 - Flying"
|
Nazwa zespołu: UFO
Tytuł płyty: "UFO 2 - Flying"
| Utwory: |
Silver Bird; Star Storm; Prince Kajuku; The Coming Of Prince Kajuku; Flying |
Wydawcy: Beacon Records
Rok wydania: 1971
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 5
UFO na swym drugim albumie postanowiło pójść w kierunku, który na
pierwszej płycie zapowiadały takie utwory jak "Who Do You Love", czy
"Unidentified Flying Object". Grany przez grupę "space rock" pozwolił
zdobyć opinię oryginalnej, a także przysporzył sporej
popularności w Niemczech i w Japonii.
Materiał na płycie to już wyłącznie kompozycje własne grupy. Z
prostych, hardrockowych piosenek w stylu "Boogie", "Follow You Home"
czy "Timothy" z pierwszej płyty można tu znaleźć tylko jeden utwór -
"Prince Kajuku". Kompozycja to całkiem udana, z typowym dla wczesnego
UFO "brudnym" brzmieniem gitary, a także ciekawym riffem, ułożonym w
formie basowo-gitarowego dialogu. Na uwagę zasługuje też instrumentalny
"The Coming Of Prince Kajuku", w którym Bolton używa wyjątkowo czystego
brzmienia gitary, pozbawionego "wściekłego przesteru", a Pete Way daje
się poznać jako zręczny basowy "wymiatacz".
Płyta zdominowana jest jednak przez rozwlekłe utwory "Silver Bird",
"Flying", czy "Star Storm" - pełne zmian tempa, z eksponowanymi efektami
brzmieniowymi gitary na tle monotonnego podkładu basu. Mowa tu szczególnie
o "Star Storm" - utworze opracowanym bardzo ciekawie, ze świetnym, choć
prostym wiodącym riffem, stopniowo wykonywanym unisono przez bas, gitarę,
a nawet wokal. Oryginalne i nawet stosunkowo ciekawe efekty brzmieniowe
muszą jednak w końcu znużyć, kawałek trwa bowiem prawie 19 minut...
Muzyką zaproponowaną na dwu pierwszych płytach, a zwłaszcza na "Flying",
UFO nie miało szans zostać gwiazdą i trafić do naprawdę szerokiej
publiczności. Ograniczony technicznie i inwencyjnie Bolton wkrótce,
z korzyścią dla zespołu, opuścił grupę. Aż trzy lata zajęło pozostałym muzykom
szukanie odpowiedniego następcy... Jednak efekty słychać już na następnym
"Phenomenon".
autor: Maciej Mąsiorski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
Flying
jerzy (gość, IP: 87.206.222.*), 2012-04-24 19:12:43
| odpowiedz | zgłoś
5 punktów to chyba pomyłka. Wydaje się, że autor recenzji poznał płytę pobieżnie, a w dodatku urodził się dekadę po ukazaniu się krążka i wzrastał na rockowej papce lat '80. Kiedy UFO nagrywało te utwory, w dobrym tonie było granie dłuższych kawałków - to było artystyczne podejście do muzyki. Dla mnie cała płyta jest fenomenem jak na swoje czasy - "Godzina kosmicznego rocka". Może dzisiaj już nie powala, ale swego czasu mocno działała na wyobraźnię słuchacza. No i utwór tytułowy trwający 26 minut, trzeba przyznać w hard rocku nieczęsto się zdarza. Co najmniej 8 pkt.
|
| |
Myślałem że ten serwis to "Rockmetal" a nie "Popboysband"
Ijon (gość, IP: 95.160.129.*), 2011-04-21 00:19:47
| odpowiedz | zgłoś
Rzeczywiście, zamiana energetycznej, wręcz "kopiącej tyłki" kapeli, grającej odważnie, z rozmachem i wizją, nawet jeśli surowo i bez wirtuozerskich popisów, w grupę nudnych, stadionowych popeliniarzy to naprawdę postęp. Postawmy Schenkerowi pomnik, najlepiej w Świebodzinie.
|
| |
Flying
Słucham tego utworu od ponad 30 lat.
Może to nie wirtuozeria. Ale coś ma w sobie.W porównaniu z tyn "kawałkiem" Michael Schenker to komercja.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|