Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
240 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Ulver "The Marriage of Heaven and Hell"
|
Nazwa zespołu: Ulver
Tytuł płyty: "The Marriage of Heaven and Hell"
| Utwory: |
The Argument (Plates 2-3); The Voice of the Devil (Plates 4-6); A Memorable Facy (Plates 6-7); Proverbs of Hell (Plates 7-11); A Memorable Fancy (Plates 12-14); A Memorable Fancy (15-17); A Memorable Facy (Plates 17-22); A Memorable Facy (Plates 22-24); A Song of Liberty (Plates 25-27) |
Wydawcy: Mystic Production / Jester Records
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Ulver od niepamiętnych wieków jawi się na scenie muzycznej jako
twór owiany mroczną Tajemnicą, jako zjawisko absolutnie wyjątkowe,
nieprzewidywalne, nietuzinkowe. Bo jak inaczej określić zespół,
którego jedna płyta brzmi jak majestatyczna symfonia nocy, druga jest
folkowym hołdem złożonym Naturze, a trzecia to kwintesencja "brudnego"
black metalu...? Przyznać trzeba, że różnorodność ta jest przeraźliwie
intrygująca i przeraźliwie... dziwna. Wszystko to jednak nic w porównaniu
z tym, co Ulver prezentuje na swoim czwartym albumie "The Marriage of
Heaven and Hell"..
Nadążyć za tą płytą, objąć za jednym zamachem jej walory i zawiłości
aranżacyjne to nie lada sztuka, a wręcz rzecz niemożliwa. Sama, choć
jestem otwarta na różnego rodzaju ambitną i trudniejszą w odbiorze
muzykę, potrzebowałam nieco czasu na pełne docenienie tego DZIEŁA. Wciąż
jednak mam świadomość, że gdzieś po drodze coś umknęło mojej uwadze,
jakiś szczegół, z pozoru mało ważny element. Bo takie właśnie jest "The
Marriage of Heaven and Hell" - nigdy nie pozwala odsłonić się do końca,
pozostawia wewnątrz siebie jakiś niejasny mrok, jakąś ukrytą Tajemnicę,
której za nic nie da się rozszyfrować. Nawet ilości utworów na tej
płycie nie jestem (nie tylko ja) do końca pewna... To, co stworzył Ulver
wybiega daleko w przyszłość, tej muzyki nie da się oprawić sztywnymi
ramami czasu i przestrzeni. To absolutna abstrakcja, którą rozpatrywać
należy pod kątem filozoficznym, astralnym. Muzyka ta ma szansę dotrzeć
do ludzi wymagających, zakochanych w PRAWDZIWEJ Sztuce, do słuchaczy
bardziej ambitnych. Jestem pewna, że wielu nie będzie w stanie docenić
zawartości "The Marriage..." Przede wszystkim należy zdjąć klapki z uszu
i wyzbyć się "metalowego" toku myślenia. Bo akurat metalu w tym dziele
jest najmniej. Owszem, w najmniej spodziewanych momentach pojawiają
się ostrzejsze, mocniejsze motywy, ogólnie jednak są one tylko jednym
z elementów tej układanki, jednym z aspektów ulverowej filozofii. Może
zachętą dla ortodoksów będzie gościnny udział Ihsahna i Samotha ( Emperor
oczywiście) oraz Fenriza (Dark Throne). Udział wybitnie metalowych
muzyków w wybitnie niemetalowym projekcie chyba o czymś świadczy...
Jaka jest więc muzyka zawarta na czwartej płycie Ulvera skoro nie ma
ona wiele wspólnego z czadem i brutalnością? Wspomniałam już, że rzeczą
niemożliwą jest dokonanie klasyfikacji, porównania. Sporo tu elektroniki
(jakby nieco tej z "Ultry" Depeche Mode), trochę industrialnych brzmień
(przesterowane gitary), mnóstwo mroku i posępności. Klawisze przeplatają
się z gitarami akustycznymi, melancholia z przestrzenią. Nie można
oczywiście zapomnieć o Mistrzu Garmie - tu jako Trickster jak zwykle
zniewala unikatowymi wokalizami (pamiętacie "La Masquerade Infernale"
Arcturusa...? Na pewno tak!!!). Obok Garma słychać tu też urzekające
kobiece partie wokalne.
Na oddzielną dyskusję zasługują teksty, równie ważne jak muzyka.
"The Marriage of Heaven and Hell" to wielki koncept album, oparty
na słynnym poemacie Williama Blake'a. Liryki to nic innego jak wersy
"żywcem wzięte" z literackiego dzieła. Dlatego też filozoficzny charakter
"czwórki" Ulvera nie powinien być zbytnim zaskoczeniem.
Wiem, że nie jest łatwo obdarzyć to dzieło miłością zaraz po pierwszym
przesłuchaniu. Ta muzyka wymaga skupienia i zastanowienia. Przede
wszystkim jednak nie można podchodzić do niej oczekując brutalności
i metalowego ognia. Mocnych, surowych kapel mamy przecież tak wiele,
a Ulver na pewno jest tylko jeden.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|