Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
91% |
| liczba ocen: |
37 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Van Halen "Live: Right Here, Right Now"
|
Nazwa zespołu: Van Halen
Tytuł płyty: "Live: Right Here, Right Now"
| Utwory: |
Poundcake; Judgement Day; When It's Love; Spanked; Ain't Talkin' 'bout Love; In 'N' Out; Dreams; Right Now; One Way To Rock; Why Can't This Be Love; Give To Live; Finish What Ya' Started; Best Of Both Worlds; Man On A Mission; Ultra Bass; Plesure Dome/Drum Solo; Panama; Love Walks In; Runaround; 316; You Really Got Me/Cabo Wabo; Won't Get Fooled Again; Top Of The World |
| Wykonawcy: |
Eddie Van Halen - gitara, chóry; Mike Anthony - gitara basowa, chóry; Sammy Hagar - instrumenty perkusyjne; Alex Van Halen - instrumenty perkusyjne |
Rok wydania: 1993
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Koncert ten został zarejestrowany podczas trasy promującej album
"F.U.C.K.". Na set składają się kawałki z całego działania Van Halen,
z przewagą okresu z Sammym. To wydawnictwo jest niemal wiernym obrazem
scenicznego show Van Halen. "Niemal", ponieważ niektóre kawałki znajdują
się tylko na VHS, inne zaś tylko na kasecie i płycie.
Wykonanie utworów jest genialne - dodatkowe zagrywki, muzycy biegający
wszędzie. Można się jedynie przyczepić do tego, że klawisze puszczane
są z taśmy. Eddie gra tylko na gitarze, czasami wspomaga go Sammy. Razem
występują w "One Way To Rock" i "Finish What Ya' Started". Każdy muzyk na
tym koncercie może się pochwalić solową partią. Na pierwszy ogień idzie
Mike, który prezentuje bardzo oryginalny styl gry na swym Jack Daniels
Bass. Wierzcie mi, dla tej solówki warto kupić VHS. Następny w kolejce
jest Alex. Jego solo według mnie jest najmniej ciekawe. Oczywiście jest
szybkie, efektowne, ale ile można sluchać jednego bębniącego faceta? Sammy
swój solowy numer wykonuje tylko na akustyku. Na CD i MC gra "Give To
Live", a na VHS "Eagles Fly". Pierwszy z tych numerów jest lepszy. Na
koniec pozostaje najlepszy kąsek. Mistrz popisuje się w "316". Kawałek
rozciągnięty jest do trzynastu minut. Zaczyna się spokojnym intrem,
aby później przejść w wiązankę zagrywek ze wszystkich instrumentalnych
utworów zespołu: "Cathedral", "Eruption", "Spanish Fly" i innych. Ed
wydobywa z gitary dźwięki na wszelkie możliwe sposoby, ale największe
wrażenie robią jego tappingi. Oprócz powyższych utworów, zespół wykonuje
covery The Kinks i The Who.
VHS oddaje całą magię koncertu. Od początku, gdy Eddie gra
wiertarą na gitarze, aż do samego końca, czyli efektownych efektów
pirotechnicznych. Można by mieć zastrzeżenia do tego, że jeden koncert
zmontowany został z dwóch, przez co na przykład na jednym ujęciu Sammy
ma koszulę, a na drugim jej nie ma. Można się jednak do tego przyzwyczaić.
Zabawne jest to, że zespół gra cały repertuar z "F.U.C.K.". Nie
przepuścili żadnemu utworowi. Moim zdaniem mogliby wywalić przyciężkie
"Spanked" i "Man On A Mission", a w zamian zagrać coś innego. Tak czy
inaczej, warto kupić CD i VHS - najepiej obie. Dopiero wtedy ma się
doskonały obraz Van Halen na żywo, tu i teraz.
autor: Wickerman
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|