Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
86% |
| liczba ocen: |
65 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Whitesnake "Starkers In Tokyo"
|
Nazwa zespołu: Whitesnake
Tytuł płyty: "Starkers In Tokyo"
| Wykonawcy: |
David Coverdale - wokal; Adrian Vanderberg - gitara |
Wydawcy: EMI
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Wyszła nowa płyta Whitesnake. Jak zwykle lider grupy David Coverdale
zadziwił swoich fanów. Materiał na nią został nagrany w Tokio,
podczas koncertu. Zadziwiające jest przede wszystkim to, w jaki
sposób zaaranżowane zostały nowe wersje piosenek. Cały bowiem zespół
składał się z Davida i jego przyjaciela gitarzysty Adriana Vanderberga,
bez perkusji, gitary basowej i organów. W konsekwencji efekt jest
zaskakujący dla ludzi lubiących Coverdale'a i jego dotychczasowe
osiągnięcia - sama gitara akustyczna i głos. Ale na tym polega
właśnie urok tej płyty: Adrian jest doskonały w tym, co robi,
prezentuje stare i nowe kawałki, grając z niebywałym feelingiem (w
związku z tym skojarzenie z Johnem Synkesem, czy inną legendą Randy
Rhoadsem, wydaje się jak najbardziej na miejscu) nadając im
niebywałego uroku. Żal tylko, że na płycie znajduje się tylko jedna
piosenka z czasów, kiedy David śpiewał w Deep Purple: "Soldier of
Fortune" autorstwa Coveredale'a i Blackmore'a (a nie na przykład
jeszcze "Stormbringer") i że nie ma na płycie ani fragmentu z duetu
z Jimmi Page'em. Trudno, nie można mięć wszystkiego.
Moim zdaniem najlepsze wrażenie robią "Too many tears", "Give me
all your love", "It is Love" oraz "Soldier of Fortune", ale jest
to kwestia gustu. Jedno tylko budzi niepokój. David Covedale
zapowiedział, że jest to ostatnia płyta Whitesnake. Z muzycznego
punktu widzenia ma racje. Jego twórczość zatoczyła bowiem koło.
Pierwsze płyty i ostatni studyjny krażek mają te same rhytmandbluesowe
korzenie. Kolejne przechodziły rożne etapy od rocka do heavymetalu.
Zatem płyta akustyczna wydaje się znakomitym podsumowaniem ponad
20 lat dorobku muzycznego. Posługując się przenośnią, można powiedzieć,
że mamy do czynienia z zachodem słońca, które zdaniem wielu powinno
jeszcze długo świecić na firmamencie muzycznym i (miejmy nadzieję)
tak będzie.
autor: Marcin Targosz
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|