Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
83% |
| liczba ocen: |
112 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Yattering "Human's Pain"
|
Nazwa zespołu: Yattering
Tytuł płyty: "Human's Pain"
| Utwory: |
Intro; The Feeling; Unnormaly zone; Annihilation of Fellow Creatures; Eyes can see...; Demons Innoculate; Chase of Thoughts; Sexual Trauma; Lost within; ...taken due...; Escape from the scheme |
Wydawcy: Moonlight Production
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Kiedyś miałem okazję usłyszeć zespół Yattering. Było to dawno
temu, lecz nie za siedmioma gównami, czy czymkolwiek tam. Było
to kiepskiej jakości demo. Zawartość za to bynajmniej niskiego
poziomu nie prezentowała. Nawet nie pamiętam, jak to demo się
nazywało, bo było to chyba w 1991/1992 roku. No nieważne, w każdym
razie niedawno dostałem do ręki "Human's Pain". Pierwszy oficjalny
długograj. Pomyślałem: nareszcie! Wydane przez Moonlight Productions,
wytwórnię młodą i nienajżyczliwszą, ale to już inna historia.
"Human's Pain" jest naprawdę cudownie wydana. Jak na Polskie standardy
kasetowe, to to naprawdę jest coś. Kolor z dwóch stron to obcy
element dla szefów Polskich wytwórni, tu jednak mamy taki bajer,
który mimo iż drobny, to jednak cieszy. No, ale przejdźmy w końcu
do rzeczy, czyli zawartości...
Zaczyna się dennym intrem industrialnym. Na szczęście
intro to nie trwa długo, z zaskoczenia nas biorą. Bum! Podskok
i dziura w suficie. To znak, że zaczęło się "The Feeling". Utór
nie najlepszy. Mieli okazję przekonać się o tym wszyscy Ci, którzy
mieli szczęście posiadać któryś tam numer Thrash'em All. Na CD'ku
dołączonym do tegoż czegoś był właśnie ten utwór. Ale ja go znam,
no to czekam na następny. Jestttt, "Unnormaly Zone". Świetna
sprawa, o wiele lepsze od poprzednika. Kombinowanie, dwa wokale,
jeden taki, drugi śmaki, jak to często bywa w brutalnych kapelach.
Ale kontrast między nimi nie jest tak rażący, jakby wokalista
chciał. Tempa przede wszystkim średnie, ale nie obejdzie się bez
momentów, gdzie zróżnicowanie kręci nas pięknie w kółeczko i po
kolejnych kombinacjach Ząbka (którego uważam za najlepszego perkusistę
w Polsce - Docent przy nim to pani od pudru w zakładzie kosmetycznym)
człowiekowi tak kręci się w głowie, że w końcu nie wytrzymuje
i pada na ziemię. Tak tak, ten koleś potrafi solidnie namieszać.
Solówy trochę przypominają mi te Viadra i strojem gitary, na której
są wykonywane i samymi kombinacjami, charakterystycznymi przejściami.
Bas ma zajebiste brzmienie, no właściwie to płyta powinna dostać
dziesiątkę, ale mimo wszystko...
Mimo wszystko to jednak jest to coś, co nie pozwala dać jej maksymalnej
noty. Brakuje tu czegoś. Może to uczucie jest efektem tego, że
momentami trochę to granie Yatteringa mija się z celem, napierdalają
niby brutalnie, a jednak efekt kiepski, nie ma takiej podjary,
jaka być powinna... Przypomina mi się sytułacja Pungent Stench.
Oni tak właśnie grali: ciężko, ale bez jaj. Oczywiście nie chcę
powiedzieć przez to nawiązanie, że muzyka Yattering jest tyle
warta, co ta gości z PS (RIP), po prostu mają takie żmudne momenty.
Poza tym płyta jest świetna.
Słyszałem jeden utwór z EP'ki "Exterminate" i to coś to chyba
już dziesiątkę ma jak w banku. ;))
autor: Beastorizer
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|