Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
80% |
| liczba ocen: |
41 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Yngwie J. Malmsteen's Rising Force "War To End All Wars"
|
Nazwa zespołu: Yngwie J. Malmsteen's Rising Force
Tytuł płyty: "War To End All Wars"
| Utwory: |
Prophet of Doom; Crucify; Bad Reputation; Catch 22; Masquerade; Molto Arpeggiosa (tytuł japoński - Arpeggios From Hell); Miracle of Life; The Wizard; Preludium (tytuł japoński - Prelude); Wild One; Tarot; InstruMENTAL Institution; War to End All Wars; Black Sheep of the Family (bonusowy numer na europejskiej i amerykańskiej wersji płyty) |
| Wykonawcy: |
Yngwie Johann Malmsteen - wokal, gitara, gitara basowa, sitar, gong; Mark Boals - wokal; Mats Olausson - instrumenty klawiszowe; John Macaluso - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Pony Canyon / Dream Catcher / Spitfire Records / Metal Mind Productions
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Od kilku już lat każdego roku Yngwie raczy swoich fanów nową
produkcją. Później trasa - niestety, nie wiadomo czemu, omija Polskę :-(
- i znowu nowa płyta. W tym roku ukazuje się album "War To End All
Wars". Promocją, dosyć szeroko zakrojoną, zajmuje się nowa wytwórnia
- Spitfire Records. Poza tym, pod skrzydłami nowego wydawcy,
wznowione zostały w nowej szacie graficznej niektóre wcześniejsze
albumy maestra.
Ale do rzeczy. Muzyka utrzymana jest w stylu maestra. Tutaj żaden fan
nie powinien być rozczarowany. Można powiedzieć, że na "War To End
All Wars" Yngwie wrócił do swoich korzeni. Płyta firmowana jest przez
Yngwie J. Malmsteen Rising Force - jak produkcje z lat 80-tych,
a nie Yngwie Malmsteen.
Poziomem muzyka nie odbiega od tego, co prezentował na swoich
dotychczasowych albumach. Znajdziemy tu melodyjne piosenki, do których
każdy fan Yngwiego jest przyzwyczajony. Oczywiście są również numery
instrumentalne - trzy. Jest też niespodzianka, która mnie zaskoczyła i
zwaliła z nóg. Taka sobie ciekawostka. Zagadnienie to zostanie szerzej
omówione w dalszej części niniejszej pracy (sorry za zwrot, ale jestem
w trakcie pisania dyplomu).
Dosyć ciekawy jest pierwszy numer na płycie - "Prophet of Doom". W
środku, przed solówką, Yngwie gra tematy zaczerpnięte od Paganiniego,
co nie jest niczym niezwykłym w jego przypadku. Chciałem natomiast
zwrócić uwagę na chórki w refrenie (of doom, of doom...). Brzmią
jak u kapeli znanej pod nazwą Queen. Drugi utwór to mocny riff. Maestro
"kręci" riffy na gitarze, jak opętany dentysta wiertłem.
Następne numery to melodyjne, gitarowe piosenki. W numerze "Catch
22" słyszymy zapożyczenie z "See You In Hell" (płyta "Eclipse"). Taki
drobny autoplagiat. Dalej pojawia się instrumentalne "Molto
Arpeggiosa". Początkowy bas (też robota Malmsteena) wprowadza
mroczny klimat. Dalej jest charakterystyczne dla Yngwiego neoklasyczne
granie. Następne dwa utwory instrumentalne to "Preludium" i
"InstruMENTAL Institution". Pierwszy to miniaturka, a la Vivaldi
z a la symfoniczną aranżacją. Natomiast drugi to pełno wymiarowy Yngwie
w pojedynkach z Olaussonem. W połowie płyty jest ballada "Miracle
of Life". Akustyczny wstęp, wchodzi Mark Boals, muzyka nabiera
rozmachu i słyszymy spokojne, nastrojowe solo. "Wild One"
- kompozycja mogąca być kawałkiem Deep Purple. Dynamiczny melodyjny
utwór. Podobne wrażenie odniosłem słuchając "Wizard". Zupełnie
inny jest "Tarot". Rozpoczynający motyw, grany na klawiszach,
sugeruje, że nie będzie to zwykła melodyjna piosenka. Wolny pompatyczny
riff i klawisze w tle. Atmosfera jak w zamku czarnoksiężnika, czytającego
tajemne księgi przy świetle księżyca. Nr 13 to tytułowy "War To End
All Wars". Bardzo dynamiczny utwór. Muzyka przywodzi na myśl odgłosy
bitewne z pola walki.
Nie pisałem o solówkach, bo te są na poziomie do jakiego każdy fan jest
przyzwyczajony. Yngwie Malmsteen - wystarczy. Więcej nie trzeba
nic dodawać.
Płyta jest kolejną udana pozycją w karierze Maestra. Żaden fan
nie powinien być nią zawiedziony, ani rozczarowany. Krążek godny
polecenia również tym, którzy pierwszy raz słyszą/czytają o "Szybkim
Szwedzie". Warto go posłuchać.
Na koniec wspomniana wcześniej niespodzianka. Nie wiem, jakie zioła
mieli chłopaki podczas sesji nagraniowej, ale ostatni (bonusowy)
numer to... reagge. Może mam coś nie halo z uszami, ale to jest
reagge... Poważnie, reagge...
(Polecamy odwiedzenie strony autora recenzji o Yngwiem Malmsteenie:
yngwie.rockmetal.art.pl - red)
autor: Dominik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
Tak
Daniel K (gość, IP: 80.53.91.*), 2008-06-19 06:07:44
| odpowiedz | zgłoś
Tak to regee. Co w tym takiego niesamowitego
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|