Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
90% |
| liczba ocen: |
83 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Yngwie Johann Malmsteen "Concerto Suite For Electric Guitar And Orchestra - in E-flat minor Op. 1 'The Millenium'"
|
Nazwa zespołu: Yngwie Johann Malmsteen
Tytuł płyty: "Concerto Suite For Electric Guitar And Orchestra - in E-flat minor Op. 1 'The Millenium'"
| Utwory: |
Icarus Dream Fanfare; Cavallino Rampante; Fugue; Prelude To April; Toccata; Andante; Sarabande; Allegro; Adagio; Vivace; Presto Vivace; Finale |
| Wykonawcy: |
Yngwie Johann Malmsteen - gitara elektryczna, gitara klasyczna; Czeska Orkiestra Filharmoniczna pod dyrekcją Yoela Levi |
Wydawcy: Canyon Classics / Canyon International
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Ręce mi się trzęsą, pocę się od kilku dni... Co jakiś czas ogarniają
mnie drgawki... Gitarę wyrzuciłem...
Uuuuuuuuuuuuuf...
No wreszcie mogę pisać... Jeszcze trochę, niech odetchnę...
Takie objawy wystąpiły u mnie po posłuchaniu plyty... Ale czy można
mówić o nagrywaniu płyt przez J.S. Bacha, W.A. Mozarta, A. Vivaldiego
lub L. van Beethovena? Oni komponowali, tworzyli.
No cóż. Wpadła mi w ręce płyta, a raczej dzieło muzyczne, zarejestrowane
na płycie: "Concerto Suite For Electric Guitar And Orchestra
- in E-flat minor Op. 1 'The Millenium'" autorstwa Yngwiego
Johanna Malmsteena. Trudno rozpatrywać ten CD w kategoriach płyty.
Trudno mówić tu o jakimkolwiek stylu, czy gatunku muzycznym. Jedno
jest pewne - to najprawdziwsza muzyka klasyczna. Gra orkiestra,
jest chór, jest dyrygent. Tylko solista to jakiś dziwny - facet
z gitarą elektryczną.
Tym dziełem Yngwie Malmsteen potwierdził swoją klasę - jako kompozytor,
przez duże K (całość jest jego autorstwa) i jako gitarzysta,
chociaż pewnie znajdą sie tacy, co powiedzą, że gra szybko, a to
nic specjalnego... Ale czy ktoś zarzucał Vivaldiemu, że "Cztery
pory roku" to nic nadzwyczajnego, tylko pomykanie smyczkiem
i palcami po skrzypcach?
W przypadku omawianego wydawnictwa sprawa jest jasna. Jest to muzyka
klasyczna i jako taką trzeba ją rozpatrywać. Muzyka utrzymana
w tonacji utworów XVIII wiecznych. Słychać wyraźnie fascynację
Yngwiego kompozytorami baroku. Nie będę się rozpisywał, że słychać
wpływy tego albo tamtego pana. Są w tej materii lepsi ode mnie,
chociażby Boguś Kaczyński, czy Jurek Waldorf (osobiście bardzo
byłbym ciekaw opinii tych Panów).
Oczywistym jest to, że Yngwie Malmsteen przełamał tą kompozycją
wszelkie wyobrażenia zwykłego człowieka o muzyce. Mam tu na myśli
muzykę klasyczną vs. hard rockową - metalową. Nigdy nie ukrywał
swoich fascynacji muzyką klasyczną, co było słychać w jego utworach.
Jakby na to nie patrzeć raczej ostrych. Ale wykręcić COŚ TAKIEGO!?
Mnie zwaliło z nóg i nie tylko (patrz wyżej).
Momentami przebijają się melodie zaczerpnięte z wcześniejszych
płyt. W "Icarus Dream Fanfare" wykorzystany jest motyw z "Icarus'
Dream Suite Op. 4" z pierwszej płyty. W części finałowej - "Finale"
- pobrzmiewa wstęp do kawałka "Fire And Ice". Takie barokowe zagrywki
są na każdej płycie Malmsteena, są kwintesencją stylu Maestra,
a tu znalazły się, jeśli można tak rzec, na swoim - bardzo dobrym
- miejscu.
Nie ma co opisywać możliwości i umiejętności technicznych naszego
bohatera - są już przysłowiowe. W muzyce klasycznej jest to chyba
sprawa podstawowa. Moge dodać... Ale co tu dodawać...
Płyta cały czas jest w odtwarzaczu... Gra... Znowu te drgawki...
Klawiatura spadła na podłogę...
(Zapraszmy na stronę o Yngwiem Malmsteenie yngwie.rockmetal.art.pl, stworzoną
przez autora recenzji - red.)
autor: Dominik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|