| zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co? |
|
| www.rockmetal.pl >> relacje >> Hunter, Lao Che, Kuśka Brothers ("Piątek 13-go"), Szczytno "Plaża Miejska" 13.08.2010 |
|
Kolejny koncert rockowy zorganizowano tego lata w Szczytnie. Tym razem pod nazwą: "Piątek 13-go". Wbrew tytułowi obyło się bez pecha i nieszczęść. Wszyscy zaplanowani artyści wystąpili. A działo się wiele. Były niespodzianki, goście, efekty specjalne i oczywiście świetna muzyka. No, ale po kolei.
Na początek jako suport pokazali się na scenie obdarzeni niekonwencjonalnym humorem - zarówno podczas zapowiedzi jak i w tekstach - chłopaki z olsztyńskiego zespołu Kuśka Brothers. Muzycznie było to lekkie rockowe i punkowe granie z elementami zabawy. Wśród utworów między innymi: "Daj Mi Disco", "Golf","Darek Szpakowski", "Do Wietnamca" (na melodię "Englishman In New York" - Stinga). Podczas ich godzinnego występu widownia powoli wypełniała się, wszyscy szykowali się na koncerty gwiazd. Drugi punkt programu to formacja Hunter, świętująca swoje 25-lecie na scenie. Zespół pochodzi ze Szczytna, zawsze to podkreśla i tu właśnie obchodził jubileusz. Bardzo liczna widownia z niecierpliwością oczekuje na swoich ulubieńców. Tłoczno pod barierkami, przeważają młodzi słuchacze. Lecz obsługa techniczna musiała mieć trochę czasu na zainstalowanie scenografii. Rozwieszono z tyłu za wykonawcami olbrzymi plakat - okładkę z ostatniej płyty, "Hellwood". Wśród instrumentów widzimy makiety niskich rozłożystych bezlistnych drzew, mikrofony owinięte zostały zielonymi kłączami. Wreszcie o 20:30 słyszymy skrzypcowe "Intro" Michała Jelonka, podczas którego muzycy zajmują swoje miejsca. Ruszyli kawałkiem "Zbawienie". Przed następnym utworem, zatytułowanym "Wyznawcy", z przodu estrady wystrzeliły dwie białe race. Dalej Paweł "Drak" Grzegorczyk zapowiedział numer o dzieciach, czyli "Labirynt Fauna", na scenie pojawiło się kilkoro dzieci. Po "Dura Lex Sed Lex" na deskach zawitali kolejni goście - kilkunastoosobowy Chór Kantata ze Szczytna. Dyrygent Mariusz Pardo z okazji jubileuszu wręczył prezent, jak to nazwał "metalowe kwiaty dla metalowego zespołu".
W tym momencie rozpoczęła się część "bez prądu" z udziałem chóru. Obydwaj gitarzyści usiedli wygodnie na stołkach i wzięli do rąk gitary akustyczne. Nagle wśród publiczności padło hasło: "wszyscy siadamy". Cóż, oczywiście przysiadłem i ja na trawie. Na siedząco wysłuchaliśmy "Między Niebem a Piekłem". Muszę powiedzieć, że poczułem się, jakbym uczestniczył w jakimś misterium. To było niecodzienne przeżycie. Po tym fragmencie ponownie wszyscy wstali, ale set akustyczny trwał dalej. W "Biało Czerw" mieliśmy następnego gościa, bo do perkusji zasiadł Arek "Letki" Letkiewicz - jedyny zapewne w naszym kraju komendant-rektor, grający w metalowym zespole (jest komendantem "Wyższej Szkoły Policji" w Szczytnie). W tym utworze publiczność śpiewała z wokalistą, a momentami go zastępowała. Jeszcze poszła świetna akustyczna wersja "Nie Raj" i Hunter wraca do elektrycznego grania. Dalej usłyszeliśmy klasyczne i rozpoznawalne propozycje, wśród nich "Fantasmagoria" - poprzedzona zapowiedzią: "witajcie w świecie umarłych" - oraz "Freedom". Następni goście to dwaj muzycy, którzy grali w pierwszych składach grupy, czyli Grzegorz "Brooz" Sławiński (perkusja) oraz Tomek "Goliash" Goljaszewski (gitara basowa). Koncert rozkręcał się coraz bardziej, nabierał mocy i tempa. Zespół przypominał nam starsze przeboje ze swoich pierwszych płyt, wśród nich "Żniwiarze Umysłów" ze świetną solówką gitarową i "Siedem". W trakcie kawałka "Łosiem" na suficie zawisł wielki pluszowy łoś. Pozycja "Kiedy Umieram" zaanonsowana została jako "o grabarzu" i zabrzmiała jak zwykle wyśmienicie.
W pewnym momencie Drak założył czarny cylinder, była to zapowiedź prezentacji materiału z ostatniego albumu - "Helwood". Na pierwszy ogień w przenośni i nie tylko poszedł "Strasznik". Na scenie pojawiły się płomienie, gdzieś z ciemności wyłonili się faceci ubrani w zwierzęce skóry z płonącymi pochodniami w dłoniach. Przeszli przez widownię i weszli przed scenę, a potem wdrapali się na deski, do muzyków. Galindowie, bo to o nich mowa, zawładnęli estradą niemal do samego końca. Towarzyszyły im riffy metalowe w kolejnych nagraniach, okraszane brzmieniem skrzypiec oraz rockowymi zagrywkami gitar. Jeden z przybyszów zawisnął na suficie sceny, przewieszony na linie za nogi - głową do dołu. W tym czasie Hunter wykonywał "Śmierci Śmiech", po której to pozycji artyści zeszli za kulisy. Bis był niesamowity. Najpierw "T.E.L.I" ze śpiewem chóru i Galindami, którzy ponownie wkroczyli do akcji. Przed ostatnim utworem - "Fallen" - wybuchły białe race, a gdy już wybrzmiało to nagranie, Paweł Grzegorczyk wyszedł przed barierki i ściskał dłonie wszystkim widzom stojącym z brzegu. Jeszcze przedstawił aktorów tego spektaklu i muzyka ucichła.
Ale to nie koniec atrakcji, bo za plecami publiki zapłonął jeszcze umieszczony na parkanie wielki napis "HELLWOOD", a na niebie rozpoczął się kilkuminutowy pokaz sztucznych ogni i wtedy na chwilę zaczął padać deszcz. Lecz jakby przestraszył się wybuchów i na dobre się na szczęście nie rozpadał. Uczestniczyłem już w wielu koncertów Hunter, ale takiego widowiska jeszcze moje oczy nie widziały, a uszy nie słyszały. Najlepszy ich występ, jakiego byłem świadkiem. Był to też występ wyjątkowo długi, gdyż grali równo dwie godziny. Oprócz wymienionych artystów wystąpili także oczywiście członkowie aktualnego składu: Konrad "Sajmon" Karchut (gitara basowa), Dariusz "Daray" Brzozowski (perkusja), Piotr "Pit" Kędzierzawski (gitary, śpiew) oraz jako gość Andrzej "Aka" Karp (gitara basowa). Lista utworów Hunter:
1. Intro Bis
20. T.E.L.I
Pięć minut po dwudziestej trzeciej na scenie zameldowali się muzycy z Lao Che. Grupa ta miała wystąpić w Szczytnie na "Big Bit Feta", lecz wtedy do ich koncertu nie doszło. No i właśnie pożyliśmy i zobaczyliśmy, że organizator, czyli szczycieński "MDK", dotrzymał słowa i oto przed nami pojawia się ekipa z Płocka. A że wstęp na imprezę był wolny, więc wszyscy zawiedzeni poprzednią nieobecnością mogli zobaczyć Lao Che bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Na przywitanie propozycja z ostatniego krążka "Prąd Stały/Prąd Zmienny", który promują na koncertach, zatytułowana "Czas". Zabrzmiało bardzo dobrze, podobnie dwa następne kawałki z tej płyty. Dalej przeszliśmy do albumu "Gospel" i usłyszeliśmy "Bóg Zapłać". Gdy opowiadam znajomym o tym koncercie, od razu pada pytanie, czy grali kawałki z "Powstania Warszawskiego". Jest pytanie i odpowiedź, że grali. Ale w zupełnie innej aranżacji niż na albumie studyjnym. Tak więc najpierw "Czerniaków", gdzie zamiast melodeklamacji usłyszeliśmy normalną linię melodyczną gitar i wokalu, a dalej "Stare Miasto", też troszkę inaczej. Później jeszcze zaprezentowali "Barykadę" - także w innej wersji niż w studiu. Natomiast kawałki z ostatniego albumu były bardzo wierne nagraniom płytowym. Wśród nich "Życie Jest Jak Tramwaj" i "Krzywousty". Duże poruszenie wśród publiczności zanotowało "Hydropiekłowstąpienie" - najbardziej chyba znany i najczęściej grany swego czasu w mediach. Niespodzianką dla mnie było wykonanie utworu zatytułowanego "Ludzie Wschodu" - autorstwa zespołu Siekiera, legendy polskiego punk rocka (wtedy na winylu "Nowa Aleksandria"). Główny set formacja zakończyła elektrycznym nagraniem "Prąd Stały/Prąd Zmienny".
Bisy to powrót do klimatu z albumu "Gospel" poprzez "Drogi Panie" i "Czarne Kowboje". Ostatnia propozycja koncertu to sięgnięcie do źródeł, czyli krążek "Gusła" i "Astrolog", przedstawiony w konwencji reggae. W trakcie tego numeru muzycy pojedynczo opuszczali scenę, na końcu zszedł z niej jeden z perkusistów. Zagrali dla nas: Spięty (lider, wokal i gitara), Wieża, Dimon, Trocki, Rysiek, Denat i Krojc, czyli Siedmiu Nie Zawsze Wspaniałych i wszystko prawie jasne. Lao Che zaprezentowali się bardzo dobrze i solidnie. Mogło się podobać. To był rzetelny, trwający półtorej godziny występ, oparty na świetnej grze zespołowej, połączonej z niebywale inteligentnymi, a także groteskowymi tekstami. Lista utworów Lao Che:
1. Czas Bis
14. Drogi Panie Zobacz zdjęcia z koncertu:
- Lao Che i Kuśka Brothers, autor: Meloman
Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną relację z koncertu i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
|
"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl. www.rockmetal.pl | nowe na stronie | |