|
|
| relacja: Moonlight, Warszawa "Paradise" 16.05.1997
|
miejsce, data: Warszawa, Paradise, 16.05.1997
Pod bladym swiatlem ksiezyca...
"Czekam na znak, co z zycia teatr czyni
rozglaszam na caly swiat
trzeba zabic monotonie dnia!(...)"
W ramach zabijania owej monotonii postanowilam wybrac sie na
koncert zespolu Moonlight. Przyznam, ze szlam na ten 'gig' z
naprawde z mieszanymi uczuciami. Po pierwsze nie znam za dobrze
dokonan zespolu, po drugie nie przepadam zbytnio za tym, co juz
zdazylam uslyszec, po trzecie sam klub pozostawia duzo do
zyczenia. Pomyslalam wiec, 'raz redaktorce smierc, najwyzej nie
bede Was wiecej zanudzac' i wziawszy tramwaj nr 33 przyblizylam
sie do punktu X.
Kiedy dotarlam na miejsce, okazalo sie, ze
zespol ma wlasnie proby techniczne i tak moim uszom dala sie
slyszec na zywo frontmenka Maja Konarska. Towarzystwo pod
klubem przestepowalo z glana na glan, az otworzyly sie
czeluscie i za jedyne (?) 8 zl nabylam szara kserowke
informujaca, ze oto dane mi bedzie spotkac sie oko w oko z
zespolem Moonlight. Tuz przed wystepem Maja przechadzala sie
miedzy malym tlumkiem, w sumie nie wyrozniajac sie z
"zaczernialej" mlodziezy. Ubrana bardzo skromnie w czarne
spodnie i bluzeczke bez rekawow. Troche z poslizgiem, ale
zaczelo sie. Na poczatek byl (tu jest problem, bo nikt nie moze
sobie przypomniec). Pozniej byl "Strach" zaspiewany z niezwykla
pasja, "Ekstaza milczenia", "Conquistador", byla "Modlitwa o
zmilowanie". W miedzyczasie gitarzysta pobrzdekiwal troche cos
z Metallicy. Nie powiem, zeby koncert wywarl na mnie jakies
szczegolne wrazenie, ale nie rozumiem ludkow, ktorzy
zachowywali sie conajmniej nieladnie. Niepotrzebne byly gwizdy
i porykiwania, skoro nie podoba sie zespol, to sie na niego nie
przychodzi - szczegolnie, ze tylko Moonlight mial wystapic tego
wieczora, a pozniej mial isc music z tasmy. Maja zakonczyla
okolo godzinny koncert coverem "Marchewkowe pole" zespolu Lady
Pank (dla tych, co zdziwieni - bardzo czesto na koniec koncertu
zespol spiewa rozne wesole numery np. "Milosc ci wszystko
wybaczy").
Pozniej dostala sie juz w moje szpony, czyli
dopadlam ja jeszcze na pseudo-scenie i poprosilam o chwile
rozmowy. Bardzo chetnie sie zgodzila, usiadlysmy wiec w lawce w
najdalszym i najciemniejszym kacie sali i Maja, popijajac
piwko, opowiadala troche o swojej muzycznej drodze. Od razu
przyznalam sie, ze nie jestem zbyt biegla w klockach Moonlight,
zaczelam wiec kontrolnie od wspolpracy Mai z zespolem Sirrah.
Oto, co sie dowiedzialam: "Zostalam poproszona do nagrania
trzech utworow. Kasete z materialem przyslali mi poczta i choc
byla ona fatalnej jakosci, juz wtedy wiedzialam, ze to jest
COS. Moj glos znali z festiwalu w Grodzcu, ale bylam zaskoczona
jak mnie znalezli. Kiedy przyjechalam do nich na probe,
powiedzieli, zebym zaspiewala jak aniolek. Kiedy
przystepowalismy do nagrywania mialam zaspiewac trzy piosenki,
a z czasem doszlo do pieciu. Czy slyszalam nowy Sirrah? Tak i
uwazam, ze jest ostrzejszy i bardziej czadowy, mniej w tym
melodyjek, ale jest naprawde dobra" (plyta nosi tytul "Did
tomorrow come" i ukaze sie lada moment, czyli posluchamy,
zrecenzujemy - bvb).
Jako zagorzaly fan Kinga Diamonda, nie moglam nie zapytac sie o
wrazenia z krakowskiego koncertu, kiedy to Moonlight zagral
jako support przed badz co badz charyzmatyczna gwiazda. "Bylam
bardzo zdenerwowana, bo mielismy wystapic przed ludzmi, ktorzy
sluchaja prawdziwego metalu i sa to ludzie w roznym wieku. Na
zapleczu spotkalismy sie z muzykami Mercyful Fate, byli dla nas
bardzo mili i serdeczni. To troche rozluznilo atmosfere. Nie
pamietam jednak samego wystepu, weszlismy, zagralismy,
zeszlismy. Wszystko jak w transie". Zapytana o preferencje co do
miejsca wystepu: "Zdecydowanie wole wystepy w klubach, ale
nadal wole stac na 'podwyzszeniu', boje sie tlumu, boje sie
'metalowcow', ze zaraz spadnie na mnie, ze cos sie stanie."
W czasie wystepu zespol zagral trzy nowe kawalki, wiec padlo
i pytanie na ten temat: "Nowa plyta ma sie ukazac pod koniec
biezacego roku. Bedzie spokojniejsza od poprzedniej, ale nie
brak jest na niej utworow czadowych, rockowych, chocby tych,
ktore dzis byly. Ciagle przygotowujemy sie do wydania materialu
poprzez firme Music for Nations, podobnie jak Sirrah. Jest to
jednak bardzo skomplikowane, bo niezwykle trudno jest przelozyc
texty Moonlighta na angielska wersje jezykowa. Inna sprawa jest
fakt, ze "Kalpa Taru" jest trzecia na liscie sprzedazy w Metal
Mind, a oni wciaz nie do konca wierza w zespol. Po wydaniu
nowej plyty chcemy ruszyc we wlasna trase koncertowa, bo do tej
pory mielismy trasy wspolne lub gralismy jako support."
O reszte nie pytalam, bo w prasie muzycznej pojawilo sie duzo
wywiadow z Moonlightem. Na zakonczenie rozmowy Maja powiedziala
"Moonlight nie jest zespolem mrocznym" i pobiegla sie przebrac.
W drugiej zas sali, przy zdecydowanie ciezszych dzwiekach
zapodawanych zza konsoli, wsciekalo sie dlugowlose towarzystwo.
Juz mnie nie dziwilo, dlaczego Maja zostala przyjeta tak a nie
inaczej przez bywalcow tego przybytku...
autor: Vampire
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną relację z koncertu
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|