Wystąpili: Dark Funeral, Lux Occulta, Damnable, Damnation, Heresy, Convent, Yattering, Incarned, Demise Zaczęło się od rozróby przed koncertem: ktoś kogoś zkroił z biletu, w ramach rewanżu ktoś komuś rozbił butelkę na głowie, w ramach rewanżu ktoś komuś rozbił butelkę na głowie (a że niewinnemu, to już inna sprawa). Kiedy zapanował spokój, przyjechała wezwana w trakcie rozróby policja i zaczęła coś kombinować. Na szczęście koncert doszedł do skutku. Ale wpuszczać zaczęli po 16-tej - zamiast o 14:00, więc koncert był krótszy (na 22:00 było zapowiedziane dicho). Ludzie wchodzili jeszcze dosyć długo, nawet w czasie Yattering. Gdy udało mi się wejść, akurat kończyła się próba Dark Funeral, dostępna dla około 20-30 osób, którym udało się wejść jako pierwszym. Night Gallery - nie było, zamiast niego wystąpił niewymieniony w zapowiedziach zespół, o którym poniżej: Demise - dobry przykład na to, jak można tworzyć klimat bez klawiszy i smęcenia. Dosyć duże umiejętności techniczne - przynajmniej jeśli chodzi o gitarzystę. Nie przedstawili się od razu, więc poznałem dopiero po utworze "Outcome of My Choice", znanym mi z "Blood to Come vol. I". Incarnated - grind, "sklonowane Damnable" - jeżeli już to wolę "oryginał", ale i tak nie przepadam za grindem. Damnable przynajmniej zdecydowanie lepiej obsługuje swoje instrumenty. Yattering - brutalny Death na przyzwoitym poziomie. Perkusista grał z przypiętymi rogami >:) Convent - brutalny Death na przyzowitym poziomie, ze zdołowanym wokalem. Heresy - wreszcie ich zobaczyłem, chociaż w stolicy grali już chyba 4. czy 5. raz (jeśli nie liczyć tego, że widziałem ich kiedyś na Porionie ;) ). Dobrze zagrany ostry Death. Publiczności najwyraźniej się podobało. Damnation się nie pojawił, więc go nie było. Szkoda - jeden z najciekawszych (IMO oczywiście) zespołów z zapowiadanego programu festiwalu - obok Hate i Lux Occulta... no i Dark Funeral, ale ten już z trochę innych powodów. Hate nawet nie miał się pojawić, bo ma się pojawić przed Mardukiem i by było za często. Damnable - który to już raz w Warszawie? Nawet nie wchodziłem na salę. Lux Occulta - tu nieco dłużej. Pierwszy utwór Jaro.Slav odśpiewał w masce z rogami (podobno przy tym utworze robi to na każdym koncercie - dotychczas nie miałem okazji zaobserwować). Klawiszowiec z kolei występował w czarnym kapturze, przykrywającym krótko ostrzyżone włosy - robiło to zdecydowanie lepsze wrażenie niż "łysa pała". Większość materiału pochodziła z "Dionysos". Było też "When Horned Souls Awake" z "Maior Arcana" i jeden nowy utwór - jeszcze szybsza sieka niż do tej pory. Dark Funeral - no i za krótko, bo się nie zmieściło. Na pewno było "Bloodfrozen" z pierwszego albumu, conieco z "Vobiscum Satanas", a na koniec "My Dark Desires" z refrenami w wykonaniu publiczności. Krwi nie było, jedynie czarno-białe makijaże i ostre łojenie. No i wynocha z klubu, bo ma być dicho. W porównaniu z Remontem zorganizowali drugie wyjście (przez patio), żeby uniknąć zetknięcia wychodzącej braci metalowej, z oczekującymi na dicho, dresiarzami oraz ewentualnej anihilacji obu grup. Tym razem nie słyszałem nic o niestosownym zachowaniu ochrony. Ale to "niedociągnięcie" tzw. "metalowcy" nadrobili we własnym zakresie, pokazując swoją głupotę i niedojrzałość. autor: Qboosh tutaj od 98.09.30 |
|
"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl. www.rockmetal.pl | nowe na stronie | |