|
|
| relacja: Zaduszki Gotyckie 2000 (Moonlight, Aion, Athanor, N...
|
| wystąpili: |
Moonlight; Aion; Athanor; Naamah
|
miejsce, data: Szczecin, Słowianin, 11.11.2000
Na widok Ośrodka Kultury "Słowianin" w Szczecinie nasuwa się myśl, że jest
on miejscem, gdzie dość często odbywają się różnego rodzaju metalowe czy
też rockowe imprezy - świadczą o tym plakaty i ogłoszenia umieszczone na
zewnątrz. W "Słowianinie" jedenastego listopada 2000 roku po raz kolejny
odbyły się "Zaduszki Gotyckie". W programie tegorocznej edycji znalazły
się grupy: Moonlight, Aion, Athanor i Naamah. Ponowna obecność Aion u
boku Moonlight dla niektórych mogła być pewnym zaskoczeniem z powodu
niedawno zakończonej, wspólnej trasy wyżej wymienionych, jak również
dlatego, że Aion oddalił się ostatnio od gotyckiego metalu. Spowodowało to
opinie, jakoby nie pasowali oni do pozostałych zespołów uczestniczących w
"Zaduszkach". Oprócz wspomnianych gwiazd, okazję do zaprezentowania się
na scenie miały również dwa młode. Były nimi Athanor, znany jak myślę
bliżej szczecińskiej publiczności, i warszawski Naamah.
Po godzinie 19 na deskach "Słowianina" zainstalował się zespół z
Warszawy. Ich muzyka to ciężki rock czy też metal gotycki z bardzo dobrą
wokalistką, wsparty również klawiszami i skrzypcami. Rozpoczynający
swój występ utworem/intrem ze ścieżki dźwiękowej filmu "Bandyta" zespół
nie przewidział chyba reakcji publiczności. Właściwie już od pierwszych
minut zjednał on sobie dużą część zgromadzonej pod sceną widowni. Dobre
możliwości wokalne charyzmatycznie śpiewającej Ani Panasz i ostre,
melodyjne, gitarowe riffy szybko porwały publiczność do zabawy. Już
po chwili dało się słyszeć skandowanie nazwy zespołu. Zaskoczeni takim
przyjęciem muzycy z minuty na minutę grali coraz lepiej. Widać było, że
poczuli się pewniej, że gra sprawia im satysfakcję. I tak już pozostało do
końca. Większość kompozycji Naamah, przedstawionych na szczecińskim
koncercie, takich jak "Dokąd Idziesz?", "Twoja", "Kolejny Raz" czy
"Eternal Fear" pochodzi z ich najnowszego materiału, nazwanego po prostu
"Naamah". Utwory w wersjach koncertowych przy odpowiednim nagłośnieniu
brzmią znakomicie. A takie właśnie było brzmienie w "Słowianinie". Bardzo
dobry dźwięk i selektywność. Uzyskanie takiej selektywności przy
nagłaśnianiu siedmioosobowego zespołu, który wykorzystuje dwa keyboardy,
skrzypce, czasem też pojawia się druga wokalistka, jest niemałą
sztuką. Tutaj wszystko było na miejscu, niemalże idealnie do siebie
dopasowane. Naamah do dyspozycji miało około 30 minut, jednak po upływie
tego czasu publiczność nie chciała ich puścić ze sceny, domagając się
bisu, którego się doczekała. Utworem dodatkowym była "Daleylah", także
kompozycja z "Naamah". Pomimo ponownego wywoływania zespołu, był to już
koniec ich występu. Świetny koncert i doskonałe przyjęcie.
Następny na scenie zjawił się miejscowy Athanor. Swój występ
rozpoczęli od wniesienia trumny, z której następnie wynurzył się wokalista
- Skaya. Trzy tygodnie wcześniej widziałem Athanor na festiwalu "Vampira",
jednakże tam zespół dostał do dyspozycji tylko 15 minut. W Szczecinie
czasu mieli znacznie więcej i ciekawiło mnie, co jeszcze mają w zanadrzu,
jakim materiałem dysponują. Trudno tak do końca określić muzykę, którą
grają. Słychać w tym elementu doom metalu, przypominające niekiedy
dokonania Candlemass, czasem jest to metal gotycki, słychać także
trochę cięższych metalowych klimatów. Godnymi wyróżnienia są basista i
jeden z gitarzystów. Właściwie ich umiejętności techniczne nie wybijają
się tak znacząco w kompozycjach Athanor, jednak słyszałem tych dwóch
panów na próbie przed koncertem i aż miło było posłuchać. Utwory, które
usłyszałem w Szczecinie, prezentują się całkiem ciekawie. Nie jest to
muza nowatorska, jednak przy dobrym brzmieniu, takim, jakie uzyskali
tego wieczoru, dobrych umiejętnościach muzyków, słucha się jej bardzo
przyjemnie. Tego dnia gościnnie w chórkach wystąpiła Maja Konarska z
Moonlight, która znakomicie podkreśliła swoim głosem charakter utworów
Athanor. Szczególnie przypadł mi do gustu melodyjny refren, w którym
śpiewa ona razem ze Skayą, niestety nie potrafię powiedzieć, co to za
utwór. Po 40 minutach dobrze przyjęty Athanor zszedł ze sceny.
Po jakimś czasie wkroczył na deski Aion. W tym roku widziałem
ich bodajże po raz trzeci bądź czwarty i tym razem był to najgorszy
występ. Wiąże się to głównie z brzmieniem. Przy charakterze muzyki
Aion, która jest ciężka i energetyczna, po prostu "z kopem", brzmienie
zespołu było dość słabe. Słyszalność, czytelność instrumentów, owszem,
była w miarę dobra, jednakże brakowało temu wszystkiemu dynamiki,
co moim zdaniem położyło cały koncert. Pomimo takiego brzmienia, nie
przeszkodziło to jednak części publiczności dobrze się wyszaleć. Aion
zaprezentował materiał z dwóch ostatnich płyt, oczywiście znaczny
nacisk kładąc na najnowszą, "Reconciliation", z której zagrali większość
kompozycji. Usłyszeliśmy "Bad Place", "Holies-Unholies", jak również,
o ile się nie mylę, "Guilty" i jedna z części "Days Of Fight, Days Of
Hope". Do tego repertuaru Aion dołączył także cover Sisters Of Mercy
"Temple Of Love". Po około godzinnym występie, dobrze dobranym materiale,
przyzwoitym przyjęciu przez zgromadzoną publiczność, ale niestety nieco
zepsutemu przez zbyt "płytkie" brzmienie, Aion opuścił deski "Słowianina".
Nadeszła pora na niewątpliwą gwiazdę tegorocznych "Zaduszek". Jako
ostatni pojawił się powitany oklaskami Moonlight. Także ten
zespół widziałem kilka razy w tym roku i po raz kolejny mnie nie
zawiedli. Dobre nagłośnienie, świetnie śpiewająca i uśmiechnięta
Maja, jej doskonały kontakt z publicznością, wręcz odczuwalna radość
muzyków z grania. To wszystko tworzyło bardzo specyficzną ciepłą i
przyjacielską atmosferę. Koncertowi Moonlight towarzyszył występ grupy
teatralnej. Pośród publiczności poruszały się m.in. odziane w białe
suknie młode dziewczęta ze świecami. Po pewnym czasie pojawiły się
również na scenie, by stać tam jak posągi przez resztę koncertu. Wykonane
kompozycje stanowiły przekrój przez kilka ostatnich płyt Moonlight,
choć dominowały kompozycje z "Floe" czy "Inermis". Po ponad godzinie,
zespół zagrał "wymuszony" bis. Bylo nim "Hexe", w którym Maja zbyt
szybko "weszła" z tekstem. Ale czy komuś to przeszkadzało przy takim
koncercie? Nie sądzę. Ponownie wywołany Moonlight bisował raz jeszcze,
by na tym zakonczyć.
"Zaduszki Gotyckie 2000" były bardzo udaną imprezą, publiczność dopisała,
a pokoncertowa pizza była bardzo smaczna :).
autor: m00n
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną relację z koncertu
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołów:
|
|