|
|
| relacja: Żywiołak, Gdynia "Ucho" 23.10.2009
|
miejsce, data: Gdynia, Ucho, 23.10.2009
W ramach krótkiej jesiennej trasy koncertowej, jeden z oryginalniejszych
zespołów polskiej sceny muzycznej, Żywiołak zawitał również do Gdyni. Grupa
cały czas promuje wydany w 2008 roku album "Nowa Ex-Tradycja", nie rezygnując
jednocześnie z utworów starszych, które nie znalazły się na tym
krążku.
Koncert rozpoczął się z nieplanowym opóźnieniem około 40 minut, za co
zespół przeprosił. Nie było żadnego supportu, co akurat się chwali, bo
Żywiołak nie potrzebował nikogo, by rozgrzać publiczność i porwać ją do
zabawy. Już od pierwszych dźwięków widać było wielki entuzjazm wśród
publiczności: rozmaite tańce, hulanki i swawole. Przekrój zgromadzonych pod sceną bardzo
duży: od niedzielnych fanów brzmień folkowych, po wielbicieli cięższej
muzyki gitarowej, bo przecież połączenie tych dwóch gatunków cechuje styl
zespołu. Połączenie nie tak rzadko spotykane, a jednak w przypadku muzyki
Żywiołaka jakby inne, niepowtarzalne.
Jeśli chodzi o wystrój sceny: bardzo ascetycznie. Mimo że na dalszym
planie, to najbardziej uwagę przykuwał ogromny zestaw perkusyjny, który
zresztą brzmiał najlepiej tego wieczoru. Potężne uderzenia Macieja Dymka
brzmiały niczym przejazd kawalerii, dodając całej muzyce istnie szatańskiego
posmaku. Zresztą gra całego zespołu zazębiała się znakomicie i obyło się bez
jakichkolwiek wpadek.
Czym różni się gra na żywo Żywiołaka - od tego, co możemy usłyszeć na
płycie? Przede wszystkim energią. Wokale Ani Piotrowskiej i Izy Byry
brzmiały tego wieczora jak kolejne instrumenty. Dziewczyny bawiły się śpiewem,
dostosowywały do muzyki, a także dodawały coś od siebie. Oba głosy
uzupełniały się i współgrały ze sobą znakomicie. Dodatkowych smaczków
dodawały brzmiące niczym z otchłani piekielnej wokale dwóch Robertów:
Wasilewskiego oraz Jaworskiego. Ten pierwszy był przez cały koncert bardzo
skupiony i wydobywał ze swojego basu niepokojące dźwięki, drugi rozbawiał i
zachęcał publiczność do zabawy, grając skoczne, doprawione jednak szczyptą
niepokoju melodie oraz prowadząc konferansjerkę.
Repertuar składał się z utworów, które znalazły się
na jedynej długogrającej płycie zespołu, ale nie tylko. I tak, na początku
koncertu usłyszeliśmy "Latawce", "Femina", "Wiły". Nie zabrakło jednego z
bardziej znanych utworów: "O jana kupała", a także "Epopei Wandalskiej",
"Żywiołaka" na koniec i "Psychoteki" na bis. Z utworów starszych pojawiło
się "Pogaństwo".
Jeśli jesteśmy przy bisach, to warto nadmienić, że zespół aż dwa razy wracał
na scenę. Podczas pierwszego bisu wskoczyło na nią najpierw kilka, a
później około dwudziestu osób z publiczności i bawiło się razem z zespołem.
Tak samo wyglądało to na poprzednim koncercie w "Uchu", tak więc może mamy do
czynienia z jakąś nową tradycją? Szczególnie, że członkom zespołu się to
najwyraźniej podobało, a Robert Jaworski podzielił się nawet mikrofonem z
jedną z dziewczyn, która weszła na scenę. Warto dodać, że całość trwała około
godziny i 40 minut.
Podsumowując: koncert świetny, bardzo energetyczny, z dobrym nagłośnieniem i
wielkim zaangażowaniem członków zespołu. Pokazali klasę i miejmy nadzieję,
że jeszcze tu wrócą.
autor: Jędrzej Sołtysiak
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną relację z koncertu
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
|