|
|
| Wykonawca: |
Maciej Balcar - Maciej Balcar (wokal)
|
Macieja Balcara dopadliśmy tuż przed pierwszym z czerwcowej serii
spektakli "Jesus Christ Superstar". Mieliśmy mnóstwo pytań, jako że w
ostatnich miesiącach aktywności muzycznej Maćka małą nazwać nie można -
koncerty, przygotowania nowej solowej płyty, płyta z Harlemem no i ten
Jezus... Jako że temat opery wydawał się najbardziej gorący, właśnie od
niego zaczęliśmy naszą rozmowę...
strona: 1 z 5
rockmetal.pl: Jesteśmy właśnie przed czerwcową serią przedstawień
rock-opery "Jesus Christ Superstar", spora ich część już za nami. Jak
oceniasz zainteresowanie spektaklem, czy można mówić o sukcesie?
Maciej Balcar: Ja prawdopodobnie nie będę obiektywny, ale jestem
zaskoczony popularnością tej rock-opery, która może wynikać z faktu,
że Katowice wraz z miastami ościennymi są naprawdę ogromną aglomeracją,
liczbą mieszkańców przewyższającą znacznie np. Warszawę. Poza tym tutejsi
ludzie są bardziej przyzwyczajeni do chodzenia do teatru, niż w tej
nieszczęsnej Warszawie. Podejrzewam, że nawet w Krakowie czy Wrocławiu
nie spotkalibyśmy się z takim przyjęciem.
Czyli przed premierą obawiałeś się, że przyjęcie nie będzie zbyt przychylne,
a zainteresowanie projektem niewielkie?
Tak, ponieważ wiem w jakiej kondycji znajdują się obecnie teatry w
powodzi znacznie bardziej przystępnych rozrywek w postaci programów
telewizyjnych czy internetu. Skoro nawet kino dziś przeżywa kryzys,
a jest ono znacznie lżejsze w odbiorze niż teatr, to tym bardziej
cieszę się, że przyszło mi grać przy pełnych salach i to w sztuce tak
entuzjastycznie przyjmowanej.
Kiedy otrzymałeś propozycję grania roli tytułowej w musicalu, przyjąłeś
ją od razu, czy też miałeś jakieś wahania?
To była dosyć śmieszna sytuacja. Materiał ten znam od czasów szkoły
średniej - wtedy słuchałem tego bardzo często. Poza tym ja ciągle
jeszcze jestem po trochu hippisem, a jako nastolatek byłem bardzo
zagorzałym. Później los tak pokierował moim życiem, że zacząłem śpiewać
- myślałem wtedy, że fajnie w byłoby zagrać i zaśpiewać coś z "Jesus
Christ Superstar", ale, szczerze powiedziawszy, nie wyobrażałem sobie,
jak by to było możliwe. Poza tym w Polsce ten spektakl był już wystawiany
(m. in. z Markiem Piekarczykiem w roli Jezusa i Małgorzatą Ostrowską w
roli Marii Magdaleny - przyp. red.).
Miałeś okazję go obejrzeć?
Nie - ja po prostu nie chciałem zobaczyć tej wersji. Czułem się zbyt
mocno przywiązany do wersji filmowej. Zreszta co do waszych zarzutów,
dotyczących Iana Gillana (odtwórca roli Jezusa w pierwszej wersji płytowej
z 1970 roku - przyp. red.) - to uważam, że są one poniekąd słuszne
(patrz:
relacja z "Jesus Christ Superstar" na rockmetal.pl - przyp. red.),
z tym że on zaprezentował się świetnie od strony muzycznej, natomiast dla
mnie ważniejsze było aktorskie ujęcie tej roli, chciałem położyć większy
nacisk na sceniczną stronę tego przedsięwzięcia. Uważam, że Ted Neeley
znakomicie zagrał Chrystusa, do tego stopnia, że specyfika filmowej
adaptacji uczyniła niemożliwym przełożenie tego wiernie na scenę. Poza
tym byłem również pod wielkim wrażeniem jego głosu. Może dlatego,
że od początku słuchałem tej pierwszej wersji, a kiedy w ręce wpadła
mi gillanowska wersja musicalu (gwoli ścisłości - Gillan występował w
pierwszej edycji opery w 1970 roku, na ekran została ona przeniesiona
przez Normana Jewisona dopiero w 1973 roku - przyp. red.) było już za
późno. Poza tym, ja nigdy jakoś nie zwariowałem na punkcie Deep Purple,
bardziej podobało mi się takie kapele jak Led Zeppelin, Iron Maiden
i AC/DC.
autorzy: Maciej Mąsiorski, Michał Grzesiek
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|