|
|
| Wykonawca: |
Nergal - Behemoth
|
Po występie przed Cradle Of Filth (Kraków, Klub "38", 2.12.2000 - koncert
patronowany przez rockmetal.pl)
lider formacji Behemoth odpowiedział nam na kilka pytań, dotyczących
nowej płyty zespołu, trasy koncertowej, innych projektów muzycznych i
nie tylko...
strona: 1 z 4
rockmetal.pl: Skąd zespół Behemoth wziął się na tym koncercie?
Nergal: Propozycja padła od Mystic, z którym mieliśmy podpisany
kontrakt, pomyśleliśmy, że to fajna okazja, żeby zaprezentować premierowe
utwory. Cradle Of Filth to duża nazwa, więc pewne było, że sporo ludzi
się tu zjawi, było chyba blisko dwa tysiące. Była to okazja. Nie mogę
powiedzieć, żeby był to jakiś honor dla nas, bo ja za tym zespołem
nie przepadam, jest OK, była to po prostu szansa, żeby zagrać przed
dużą publicznością i to nie ma znaczenia, czy otwieramy koncert,
czy gramy w innej kolejności. Ludzie po prostu widzą, na ile jesteś
szczery w tym co robisz, na ile jesteś prawdziwy. Nigdy nie mamy z
tym problemów, po prostu wychodzę na scenę, widzę jaka jest reakcja
i jestem strasznie zadowolony. Muszę zaznaczyć, że jest to pierwszy
koncert od kilku miesięcy, w ogóle nie mieliśmy czasu, żeby przygotować
materiał. Zrobiliśmy może ze trzy, cztery próby, wyszło nieźle, jesteśmy
zadowoleni, więc myślę, że na trasie z Morbid Angel to wszystko naprawdę
okrzepnie.
Jak ludzie odbierają waszą nową muzykę?
Nie spodziewałem się tak dobrej reakcji. Na świecie jest niezła, wręcz
rewelacyjna, cały czas dostaję maile. Na płycie jest mój mail i telefon,
więc co chwila dostaję smsy od ludzi, najczęściej bardzo fajne. Swego
czasu Behemoth przez długi czas był w pewien sposób izolowany dość
mocno od sceny i na nasz temat krążyły jakieś plotki, dziwne historie,
rozpowszechniane przez jakichś podludzi. Teraz wychodzimy do ludzi, robimy
press-tour, spotykamy się z nimi, pokazujemy jacy jesteśmy naprawdę. I
to teraz zbiera plony. Robimy gest w kierunku ludzi, nagrywamy płytę,
siedzę w studio przez dwa miesiące tylko po to, żeby nagrać najlepszą
rzecz, jaka tylko jest możliwa, więc ta reakcja z jednej strony mnie
nie dziwi, a z drugiej strasznie cieszy, zaskakuje.
O płycie za chwilę, teraz jeszcze zapytam cię, jak to się stało, że w
pewnym momencie część ludzi odwróciła się od was, pojawiło się sporo
osób nastawionych do was negatywnie?
Ja bym powiedział inaczej. Sporo fanów jest przy nas, a jakaś
marginalna część tego... Kiedyś ktoś powiedział coś takiego. Jak
się przyjrzysz na ulicy, jakie są relacje między psami. Mały piesek
atakuje dużego, obszczekuje go, ten duży wtedy odchodzi, idzie w swoją
stronę, chociaż jasna jest pozycja i jednego, i drugiego, który jest
silny, dumny itd. Tak samo jest z nami. Wiadomo, że te wszystkie słabe
istoty, które w jakiś sposób chcą zamanifestować swoją obecność, muszą
atakować. Ja nikogo nie atakuję w tak bezpośredni i prymitywny sposób,
jeśli tak robisz, uwidaczniasz swoją wewnętrzną słabość, to jest taki
wewnętrzny kompleks. Rzeczywiście jest kilka takich osób, ale dla mnie
jest to zupełnie naturalne. Nigdy nie miałem z tego powodu jakichś
dołów, nie przejmowałem się. Zdarzyło się dwa razy w Polsce, że jakieś
jajka poleciały, zszedłem na zaplecze, uśmiechnąłem się: "nie chcą,
żebyśmy grali, to nie będziemy grali", zdjąłem gitarę, ale znowu cała
publiczność krzyczała. W Szczecinie (DK "Słowianin" - przyp. red.) żeśmy
nie zagrali w końcu całego koncertu, w Warszawie natomiast zagraliśmy
zajebisty mimo tego, że było tam pięciu frajerów na czterysta osób, które
przyszły na koncert. Nie robi to na mnie najmniejszego wrażenia, cieszę
się nawet, lubię taką świadomość, że nasza obecność gdziekolwiek poważnie
wkurwia kilka osób. To jest fajne. A ten "narybek" powinien wiedzieć, że
mam go w dupie. Szacunek dla ludzi, którzy nas lubią, przychodzą na nasze
koncerty, kupują nasze płyty, nie pozwala mi przejmować się bzdurami,
załamywać się. Jedyne, co mogę zrobić, to cały czas napierać naprzód,
robić coraz lepsze albumy.
autorzy: m00n, Adam "kalisz" Kaliszewski
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|