|
|
| Wykonawca: |
Mariusz "Demon" Dzwonek - Frontside (gitara)
|
Planeta Ziemia to miejsce dziwne - pełne paradoksów i nieoczekiwanych
zwrotów akcji, co odkrył już Hans Christian Andersen w swoich
bajeczkach o głębszej treści. Weźmy takich artystów. Niby najlepsze
byłoby dla nich skrajne uwielbienie ze strony gawiedzi, ale cóż z
tego, skoro za takim pójdą od razu zarzuty, że ktoś się sprzedał lub
dał dupy na lewo. Można też być skrajnie nienawidzonym i łajanym za
brak pomysłów, wtórność i takie tam. Jedno jest pewne, jedno i drugie
decyduje, że ktoś lub coś jest "jakieś" względnie "jakiś" i chyba to
jest w tym wszystkim najważniejsze. Jak kiedyś pisał pewien redaktor
zmarłego już czasopisma muzycznego - świat zapamięta tych na dnie i
tych na szczycie, średniacy są skazani na zapomnienie. Podobne
przemyślenia kłębią się w mym wątłym arbuzie, kiedy przychodzi do
tematu Frontside. Przez jednych kochani, przez innych wręcz
wyszydzani, ale na pewno "jacyś". Co na ten temat ma do powiedzenia
lider sosnowieckiego commando Demon, a także jak miewa się zespół w
rok po premierze "Teorii Konspiracji" - przeczytacie poniżej.
strona: 1 z 5

Mariusz "Demon" Dzwonek, fot. kriz
rockmetal.pl: Witeczka Demon, przejdźmy od razu do sedna. Niedługo rocznica wydania "Teorii Konspiracji". Spokojnie można pokusić się o pierwsze
podsumowania. Jak płyta poradziła sobie wśród wybrednej polskiej
gawiedzi, a także za szeroko pojętą granicą?
Demon: Witam, witam. Jeśli chodzi o recenzje branżowe - całkiem nieźle.
Frekwencję koncertowe mamy zwyżkowe, co w rezultacie przekłada się
również na większą częstotliwość występów Frontside. Oczywiście są też
negatywne opinie, głównie anonimowe na forach - taka już specyfika tej
sceny... Nie mamy powodów do narzekań!
Płyta chyba spełniła oczekiwania fanów, a z pewnością nie zawiodła.
Ludzie doceniają nasz wkład w scenę, a tylko ignoranci i laicy
krytykują, zresztą wątpliwie argumentując. Ten album doskonale
uzupełnia nasz wizerunek, jest dowodem progresu naszej muzyki i
potwierdzeniem naszej konsekwencji artystycznej. Zaniechaliśmy
nagrywania utworów w wersji angielskiej... Obecnie nie jesteśmy gotowi
na działanie poza granicami.
W recenzji krążka, która ukazała się niedawno gdzieś obok na
rockmetal.pl wyraziłem swoje zdanie na temat "Teorii...", bardziej
interesujące okazały się jednak opinie komentujących ten materiał,
wśród których nie zabrakło, nie bójmy się użyć tego słowa - zarzutów.
Jak zapewne domyślasz się chodzi m. in. o kształt tekstów. Nie
obawiasz się, że odważne trzymanie się języka polskiego może rzutować
na odbiorze muzyki Frontside?
Kształt tekstów? Cały ambaras o to, że kilka tekstów nie mieści się w
ramach - nazwijmy to - metalowych. W ramach polskiej sceny metalowej.
Inna kwestią jest to, że o tym mówi się ogólnie... Frontside ma teksty
takie, srakie, owakie. Nikt nie dyskutuje o zawartości merytorycznej,
o przekazie! Każdy krytyczny głos zaczepiony jest głownie o teksty
dotyczące miłości. Nie moja wina, że ktoś nie rozumie metafor, nie
potrafi czytać między wierszami, wreszcie że komuś zwyczajnie brak
wyobraźni. Odbiorca jest zawsze o jeden krok w tył za twórcą i nic
tego nie zmieni. Każda płyta niosła ze sobą jakieś "niewygodne teksty"
- od najbardziej znanego "Naszym przeznaczeniem jest płonąć", który
jak czas pokazał stał się jednym ze sztandarowych numerów Frontside. W
ogóle to żenujące dyskutować o tym dlaczego tak, a nie inaczej. Nie
wyobrażam sobie, jak rozlicza się malarza z palety kolorów takiej, a
nie innej w jego pracach. Albo się coś akceptuje, albo nie. Nie mam tu
na myśli moich tekstów, tylko moją swobodę twórczą. Tak czy inaczej mi
to nie przeszkadza. Miedzy innymi dzięki tekstom Frontside jest
rozpoznawalny, a to najważniejsze.
autor: Megakruk
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|