|
|
| Wykonawcy: |
Przemek Łucyan - Lostbone (gitara), Janek Englisz - Lostbone (instrumenty perkusyjne)
|
strona: 1 z 7
W trasę Bourbon River Re - Creation Tour wyruszyły trzy kapele: Corruption, Carnal i Lostbone. O ile dwie pierwsze mają już w miarę wyrobioną renomę, Lostbone wypłynął na głębsze wody stosunkowo niedawno. Dla niektórych młodych kapel taki "awans" to początek eksplozji wody sodowej do głowy. W przypadku Lostbone nie ma o tym mowy. Miałam przyjemność poznać zespół, który mimo dotychczasowych sukcesów pozostał bandą dobrych kumpli i bardzo sympatycznych ludzi. O żywych trupach, kompromisach, skradzionej kasetce i za małej przyczepie opowiedzieli mi gitarzysta Przemek Łucyan i perkusista Janek Englisz.

Lostbone, fot. BlackLabel
rockmetal.pl: Spotykamy się przy okazji trzeciego koncertu trasy Bourbon River Re - Creation Tour. Chyba już zdążyliście się trochę rozkręcić, a jeszcze nie zdążyliście się zmęczyć?
Janek Englisz: Wczoraj graliśmy w Łodzi z małymi przygodami... Dzisiaj jest bardzo przyjemnie. Na razie kondycja i forma zwyżkuje, zobaczymy co będzie dalej.
W lutym ukazał się wasz nowy album "Severance". Na okładce jest sznur zwinięty w stryczek. Dlaczego?
Przemek Łucyan: A co dla ciebie to symbolizuje?
Samobójstwo?
P.Ł.: Właśnie tego się spodziewaliśmy, że będą jakieś interpretacje w stronę samobójstwa. Tymczasem nie, zupełnie nie o to chodziło. Przede wszystkim, okładkę zaprojektował nasz znajomy, Kacper Rachtan. Nie naprowadzaliśmy go w żaden sposób. Wysłaliśmy mu teksty, usłyszał muzykę... Kiedy zobaczyliśmy projekt, stwierdziliśmy, że pasuje zarówno do koncepcji stylistycznej (chcieliśmy zachować prostą formę okładki, tak jak w przypadku pierwszej płyty), jak i do tekstów. Ale nie ma to symbolizować samobójstwa, jeżeli już, to różnego rodzaju ograniczenia i więzy, jakie rzeczywistość narzuca człowiekowi. A interpretując bardziej dosłownie, również karę za niektóre czyny.
A jakie okładki płyt metalowych wam się nie podobają, wydają się śmieszne, bezsensowne...?
P.Ł.: Nowy Lostbone! (śmiech)
J.E.: Jesteśmy przeciwnikami przesady, przesytu i przerostu formy nad treścią. Dlatego postawiliśmy na prosty, ale bardzo silny symbol.
P.Ł: Nie wiem, czy są jakieś okładki, które szczególnie mi nie leżą. Niech każdy robi to, co uważa za słuszne. Nie chciałbym mieć rozkładającej się kobiety z flakami na wierzchu na okładce Lostbone, ale są kapele, do których to pasuje. I nie lubię wszelkich nawiązań katolicko - religijnych.
autor: Katarzyna "KTM" Bujas
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|