| zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co? |
|
| www.rockmetal.pl >> wywiady >> Megadeth |
|
Rozmowę z Davem Mustainem przeprowadziliśmy 6 marca. Dave i nowy gitarzysta Megadeth, Al Pitrelli, przyjechali do Polski w ramach tzw. press tour, by promować nadchodzący album "The World Needs a Hero". Dave okazał się wyjątkowo sympatycznym człowiekiem i wdzięcznym rozmówcą, nie trzeba go było wcale ciągnąć za język - udało mu się odpowiedzieć na kilka naszych pytać, zanim mu je tak naprawdę zadaliśmy. Nawet o dość drażliwych sprawach, jak chociażby rozstanie z Marty Friedmanem, mówił dużo i szczerze. Rozmowa, przewidziana na dwadzieścia minut, trwała prawie pół godziny, a gdy żegnaliśmy się, mieliśmy wrażenie, że Dave żałuje, że nie może z nami dłużej porozmawiać... może dlatego, że nasza konwersacja bardziej przypominała swobodną pogawędkę z fanami niż typowy wywiad. strona: 1 z 9 rockmetal.pl: Megadeth jest uważane za jeden z najlepszych zespołów koncertowych świata, dlaczego więc powiedziałeś, że wydalibyście album koncertowy tylko żeby wypełnić zobowiązania wynikające z kontraktu? Dave Mustaine: ... (długa cisza) Powiedziałeś tak kiedyś. To zależy od tego jak się czułem, kiedy to powiedziałem (śmiech). Myślę, że pytanie prawdopodobnie dotyczyło naszych ówczesnych stosunków z Capitolem. Zawsze chcieliśmy nagrać album koncertowy, ale to Capitol Records... to żaden sekret - jeśli jesteś moim fanem, to wiesz, że okres współpracy z Capitolem był dla nas naprawdę trudnym okresem i jedynym powodem, dla którego nagralibyśmy dla nich album koncertowy, byłyby zobowiązania wynikające z kontraktu, bo przez ostatnie siedem lat u nich mieliśmy naprawdę przejebane. Więc możemy się spodziewać nowego albumu? Leży w moim gabinecie, wszystkie taśmy i muszę tylko wejść do studia i go zmiksować. To wspaniała wiadomość. Mimo wszystko pozwól mi skończyć. Aby ten album był doskonały, musimy wziąć pewne piosenki z pewnych określonych miejsc. Chcieliśmy nagrać "A Tout Le Monde" we Francji, ponieważ refren jest po francusku, więc właściwym byłoby, żeby to Francuzi śpiewali piosenkę w ich własnym języku. Gdybym zaśpiewał "A Tout Le Monde" po polsku, jakkolwiek byście nie mówili "a tout le monde" (do wszystkich - Ferres) po polsku, najbardziej właściwym byłoby wtedy nagrać to tutaj. Chcemy wziąć "Symphony of Destruction" z Argentyny ponieważ oni śpiewają riff gitary: (śpiewa) "Mega-deth, Mega-deth, chcę Megadeth" i dopiero potem ja śpiewam, właściwie to nie muszę śpiewać, bo oni są tak cholernie głośni. Podobnie tak jak tutaj, w Polsce. W Stanach fani nie mają pojęcia, jak to jest być na koncercie tutaj, argentyńscy fani są bardzo podobni do was, bo wy po prostu śpiewacie. Śpiewacie, zanim wyjdziemy i gdy my już skończymy, wy śpiewacie na bis. W Stanach to jest trochę jak: (robi znudzoną minę, ziewa) (śmiech) Masz ogień? Masz fajka? A to dlatego, że widzieli tyle zespołów, które objeżdżają całe Stany, są zepsuci. Fani spoza Stanów są bardziej entuzjastyczni? Czasami, to zależy. Bo gdybyście byli w Backstreet Boys... (śmiech) dzięki Bogu nie jesteście, bo musiałbym was zabić (śmiech). Jesteś bardzo niechętny boysbandom, czyż nie? Nie, nie. Próbujesz ich pozabijać? Nie, żartowałem. Wiecie, reakcja publiczności na takie zespoły jest wszędzie taka sama. Niektórzy mogą grać wszędzie. AC/DC może grać wszędzie i reakcja publiczności będzie zawsze taka sama. Na szczęście dla nas gramy właśnie z nimi w lecie. Potwierdziliśmy wczoraj koncert w Pradze. Wiem, że to daleko stąd, ale to przynajmniej dobre na początek. Nie jestem pewny czy oni (AC/DC) mają zamiar grać w Polsce, ale jeśli nie, przyjedziemy tu sami, w lecie. Mam nadzieję.
Dodaj swój komentarz! |
|
|
"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl. www.rockmetal.pl | nowe na stronie | |