|
|
| Wykonawca: |
Tomasz Klimczyk - Non Opus Dei
|
Zima roku 1996 chłodnym, dekadenckim powiewem przybliżyła koniec
tysiąclecia, koniec pewnej ery... Zwątpienie w istniejące dogmaty,
ideały, odrzucenie powszechnie przyjętych wartości skłoniło do
stworzenia środka, umożliwiającego poszukiwanie nowych. Co właśnie
stało się celem Non Opus Dei.
strona: 1 z 5
Tymothy: Czy mógłbyś wyjaśnić, co oznacza nazwa zespołu (Non Opus
Dei)?
Tomasz: Nazwa zespołu pochodzi z łaciny, tłumaczy się ją jako
"Bezbożne Dzieło". Nazwę tę można interpretować dwojako. Po pierwsze,
Non Opus Dei to demoniczne dzieło sztuki, stworzone przy udziale
nieziemskich, mrocznych sił. Po drugie, termin "Bezbożne Dzieło"
dotyczy pochodzenia człowieka (według przekazu księki Magan).
Zgodnie z nią, przed powstaniem świata istnieli Bogowie "Starożytni"
(można ich odnieść do "ciemności") oraz Bogowie "Starsi" (których
można odnieść do "światła"). U zarania dziejów wybuchła wojna między
Bogami. Bogowie "ciemności" zostali pokonani, a z ciała Kingu
(dowódcy Ich Armii) stworzony został człowiek. Tak więc człowiek
posiada w sobie krew Diabła, z natury jest buntownikiem. Ci, którzy
czują to w sobie, zawsze będą obcy temu światu, zawsze będą chcieli
sięgnąć poza bramy rzeczywistości. Oto właśnie Non Opus Dei.
"Czyż człowiek nie został stworzony z krwii Kingu
Przywodcy armii Starożytnych?
Czyż człowiek nie posiadł w swej duszy zalążka rebelii przeciwko
Starszym Bogom?
A krew człowieka jest krwią zemsty
A krew czlowieka jest duszą zemsty
A moc człowieka jest mocą Starożytnych(...)
Człowiek posiada znak, cyfrę oraz kształt, by wezwać krew "swych Rodziców"
(The Magan Text)
"Yfel" - czyje to imię i jakie ma dla was znaczenie?
"Yfel" nie jest imieniem. Jest to słowo pochodzące z jezyka
staroangielskiego, oznacza ono tyle, co dzisiejsze "Evil", czyli
Zło. Słowo "Yfel" określa nasz główny cel, którym jest opisanie
próby "dotknięcia piekła", penetracji tajemniczych, ciemnych stron
egzystencji.
Skoro jesteśmy przy "wyjaśnianiu", to bardzo zaintrygowały mnie
słowa wypowiadane na początku i końcu albumu. Dla mnie brzmią one
jakby po norwesku, jakie jest ich znaczenie?
Słowa te nie mają nic wspólnego z językiem norweskim, nie mają nic
wspólnego z jakimkolwiek językiem używanym dziś na świecie. Są one
czymś podobnym języka henochiańskiego (używanego prze J. Dee) lub
sumeryjskiego (występującego w "Necronomicon"). Są słowami powstałymi
na bazie tych dwóch języków, słowami pełnymi pierwotnej siły, mocy,
przywołują one potęgi, o ktorych traktuje "Yfel". Są wypowiedziane
na początku i na końcu materiału, przywołują wspomniane moce,
a następnie uspakajają.
Po pierwszym przesłuchaniu "Yfel" muszę przyznać, że byłem z lekka
zszokowany (w pozytywnym znaczeniu), spodziewałem się raczej muzy
z mnóstwem klawiszy, a nie prostego, ostrego i tak jadowitego
blacku. Skąd pomysł, aby w dobie symfonicznego blacku grać w starym
stylu?
autor: tymothy
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|