|
|
| Wykonawca: |
Richard Barbieri - Porcupine Tree (instrumenty klawiszowe) |
Richard Barbieri - pięćdziesięcioletni, przemiły facet o niesamowitej muzycznej wyobraźni. Obok Stevena Wilsona, to właśnie on stanowi o obliczu muzyki tworzonej przez Porcupine Tree. Jego gra na klawiszach to jeden ze znaków firmowych tej grupy. Do zespołu dołączył już jako uznany artysta - w latach osiemdziesiątych grał w formacji Japan, u boku samego Davida Sylviana. W Porcupine Tree jest już od szesnastu lat, począwszy od uznawanej przez wielu starszych fanów za najlepszą w dyskografii płyty - "The Sky Moves Sideways", po ostatni album - "The Incident". Co ma do powiedzenia na jego temat? Jak postrzega obecnie swoje miejsce w zespole? Jakie są jego plany na najbliższą przyszłość? O tym miałem przyjemność rozmawiać z nim tuż przed wrocławskim koncertem Porcupine Tree, 28 października 2009 roku.
strona: 1 z 8

Richard Barbieri - Porcupine Tree, fot. K. Zatycki
rockmetal.pl: W pierwszej kolejności chciałbym powitać cię ponownie w naszym kraju i podziękować za wizytę. To dość nietypowe dla Porcupine Tree, że podczas swojej trasy gracie tylko jeden koncert w Polsce. Planujecie kolejne występy w Europie na wiosnę? Może odwiedzicie wtedy inne polskie miasta?
Richard Barbieri, Porcupine Tree: Tak, to możliwe, że na wiosnę przyjedziemy na kolejne koncerty. Wiesz, to tak naprawdę nie jest nasz wybór. Robimy w pewnym sensie to, co nam powiedzą. Mamy swoich agentów, promotorów i to od nich zależą takie sprawy - organizują to w taki sposób, jaki uznają za najlepszy. Faktycznie przyzwyczailiśmy fanów do częstych koncertów w Polsce, zwykle przyjeżdżaliśmy na trzy lub cztery za jednym razem, ale teraz jedziemy tam, gdzie nam każą. Co do Wrocławia, to jeszcze nigdy tutaj nie byliśmy i przyjemnie będzie zagrać w nowym miejscu.
Znam wielu fanów zespołu z Wrocławia, którzy są teraz wniebowzięci, że przyjechaliście tylko i wyłącznie tutaj, bo wcześniej omijaliście to miasto.
Cieszę się, że mogliśmy to dla nich zrobić (śmiech).
Strasznie ciężko znaleźć w sieci jakiekolwiek informacje na ten temat, więc pozwól, że zapytam ciebie. Co słychać u twojej prześlicznej żony, Suzanne? Jak tam jej muzyczna kariera? Jak idzie praca nad książką?
Dziękuję, u Suzanne wszystko w porządku. Właśnie skończyła pracować nad nowym albumem, sygnowanym jako Beloved Aunt (pod tytułem "From Indian Head To Ashland" - red.), to będzie typowo elektroniczna muzyka. Wykorzystuje na nim autentyczne nagrania głosów osób, które były porwane przez kosmitów i które podczas hipnozy opowiadają swoją historię. To jest zatem jakby dźwiękowa powieść z elektroniczną muzyką jako podkładem.
Będzie tam jej głos, czy tylko ci uprowadzeni ludzie?
Nie, tym razem tylko głosy innych ludzi. Ale wciąż planuje nagrywać inne rzeczy, więc jeszcze ją usłyszymy. Ma taki miły głos... Teraz album jest gotowy i Suzanne szuka dla niego wydawcy. No i ma czas, żeby wrócić do pracy nad książką.
No właśnie, ja znam tylko tytuł - "Tall Poppies". Ty wiesz coś więcej? Czytałeś już jakieś fragmenty?
Nie, tego akurat nie dała mi do wglądu. To tajemnica.
autor: tjarb
|
tutaj od 5.11.2009
|
|
Dodaj swój komentarz!
|
|
wywiady z: Porcupine Tree
|
|