|
|
| Wykonawcy: |
Maciej Taff - Rootwater (wokal), Seb - Rootwater (gitara)
|
Sebastian Zusin i Maciej Taff - dwa filary warszawskiego zespołu Rootwater. Obydwaj mają za sobą długą drogę muzyczną (Sebastian grał w zespole Sparagmos, a Taff w Geisha Goner) i obydwaj dostali drugą szansę stanięcia na deskach sceny, tym razem wspólnie jako Rootwater. W tym zespole połączyła ich pasja do muzyki, a także pewna wspólna wizja na granie. Na scenie wulkany energii, podczas rozmowy niezwykle rozmowni i otwarci na różne tematy ludzie. Zresztą zdają się tworzyć zespół nawet siedząc przy kawiarnianym stoliku - razem uzupełniają swoje kwestie, podejmują od siebie wątki, rozwijają nawzajem swoje myśli... Miałem okazję się o tym osobiście przekonać, gdy spotkałem się z nimi w jednym z warszawskich klubów. Oto obszerne fragmenty naszej rozmowy.
strona: 1 z 6
rockmetal.pl: "Przypływy łączą się ze sobą, aby przemielić kamień na piasek" - to fragment tekstu utworu "The Tides" z płyty "Under". Czy moglibyście rozwinąć jego przesłanie?
Maciej Taff: Jesteś młody, masz dwanaście lat i jakieś marzenia. W zależności od
płci marzysz albo o księciu z bajki, albo o byciu kosmonautą, albo o czymś innym... W wieku piętnastu lat już wiesz, że te marzenia sprzed trzech lat nie są takie realne. Masz lat dwadzieścia pięć, jesteś już po wojsku, idziesz do fabryki i czujesz, że oddalasz się od swoich marzeń. Wszystko zaczyna cię wdeptywać w ziemię. Z jasnej struktury, jaką jest dziecko, robią z ciebie miazgę. W wieku dwudziestu paru lat jesteś całkowicie pozbawiony złudzeń. Ja nie wierzę w to, że ludzie z natury są dobrzy, że rząd jest po to, aby ustalać normy... Tamtych ludzi, którymi byliśmy kiedyś, już nie ma. Jesteśmy teraz innymi osobami, o innych nawykach i bardzo często o ubrudzonych rękach. Nie jesteśmy tym faktem specjalnie uradowani i czasami się tego wstydzimy. Mało kto w wieku dojrzałym potrafi być absolutnie czystą postacią. Znam takiego jednego człowieka: Tomasz Ryłko, absolutnie kryształowa postać. Tyle, że on już się nie nadaje do życia w tym kraju, z którego emigruje. Podejrzewam, że w ogóle będzie mu trudno znaleźć jakikolwiek kraj, w którym będzie mógł żyć. Jesteśmy zmiażdżeni. Tyle.
Pytam też o to w kontekście historii zespołu, bo wasza droga to było raczej powolne drążenie skały. Przełamywanie barier krok po kroku.
MT: Praca krok po kroku jest wszędzie. Nie tylko w działalności zespołu, ale w
każdej działalności, jaką prowadzi człowiek. Jeżeli nie jesteś konsekwentny, to
jak walniesz głową w skałę, zniechęcisz się i pójdziesz w innym kierunku. A jeśli jesteś konsekwentny, to powiesz: "Łbem się nie da, pięścią też nie, to biorę kilof". Zakładając Rootwater wiedzieliśmy, czego chcemy. Chcieliśmy stworzyć pewną strukturę muzyczną, ale także wyrazić jakieś rzeczy pozamuzyczne. Pewne osoby się nie sprawdzały. Nastąpiła naturalna selekcja. To nie jest małżeństwo. To jest projekt, który ma wyzwalać i ukierunkowywać pewne emocje i w ten sposób tworzy się pewna grupa ludzi, która chce realizować te same cele.
Ta selekcja pociągnęła za sobą kilka zmian składu. Ostatnia, na stanowisku
basisty, miała miejsce niedawno [miejsce poprzedniego basisty zajął, znany z
Vesanii, Heinrich - przyp. red.]. Czy obecny skład jest tym właściwym?
MT: Mam nadzieję, że tak. Teraz w zespole jest pięciu wariatów, którzy zamiast
zajmować się zarabianiem pieniędzy tworzą muzykę kosztem braku snu. Nikt nie narzeka. Każdy chce grać. Każdy chce chodzić niewyspany. Każdy żyje tym, że jak
przyjdzie środa, będziemy mieli kolejne spotkanie i będziemy grać do trzeciej w
nocy. Tworzymy coś. Rajcuje nas to. Nie wiemy na przykład, czy za pół roku Seba
nie powie: "Wiesz co? Mnie już się nie chce". Dzisiaj jest to skład, jaki chcemy
mieć. Mamy wspaniałego bębniarza [Artur Rowiński - przyp. red.], który spina
Rootwater. Mamy doskonałego człowieka na basie...
autor: RJF
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|