|
|
| wywiad: Tygers Of Pan Tang
|
| Wykonawca: |
Robb Weir - Tygers Of Pan Tang (gitara)
|
We wrześniu 2009 r. do Polski po raz pierwszy zawitali Tygers of Pan Tang, grupa będąca przedstawicielem New Wave of British Heavy Metal. Podczas ich występu na "Hard Rocker Festival" 26 września 2009 roku w katowickim "Mega Clubie" gitarzysta kapeli - Robb Weir - opowiedział nam o początkach swojej kariery muzycznej, o długoletniej przerwie w graniu i o frajdzie, jaką był powrót na scenę.
strona: 1 z 5

Robb Weir - Tygers of Pan Tang, Katowice 2009, fot Lazarroni
rockmetal.pl: To Wasz pierwszy koncert w Polsce. Czy masz w związku z tym jakieś szczególne odczucia?
Robb Weir, Tygers of Pan Tang: Nigdy jeszcze nie byłem w Polsce. Sądzę, że zdobyliśmy tu sporo fanów w ciągu naszej kariery. To fantastyczne móc być tutaj. Klub wygląda świetnie. Ludzie są bardzo ciepło i przyjaźnie nastawieni. To zaszczyt móc dla nich zagrać. W tym roku wypadają trzydzieści dwa lata od rozpoczęcia mojej przygody w Tygers of Pan Tang i obecnie koncertujemy w miejscach, w których wcześniej nie mieliśmy okazji grać.
Sięgnijmy wpierw do Waszej historii. Kiedy w 1983 roku wydaliście czwarty studyjny album, pt. "The Cage", MCA ? Wasza wytwórnia płytowa zażądała, byście grali więcej coverów w stylu "Love Potion No. 9". Wskutek ich polityki marketingowej i uniemożliwienia innym wytwórniom odkupienia praw do Tygrysów, Wasza kapela rozpadła się. Co robiłeś po tym, jak MCA wbiło Wam nóż w plecy?
Kiedy nastąpił koniec Tygers, zająłem się kilkoma innymi projektami. Jednym z nich była kapela o nazwie Sergeant, którą założyłem wspólnie z perkusistą Brianem Dickiem. Daliśmy kilka koncertów i nawet nagraliśmy album, który niestety nigdy się nie ukazał. Potem z Jessem Coxem utworzyliśmy zespół Tyger-Tyger. Również w tym przypadku zarejestrowaliśmy materiał na płytę, lecz ostatecznie tylko jeden kawałek z niego ujrzał światło dzienne. Był to utwór "Small Town Flirt", który później trafił na "First Kill" ? krążek zawierający wszystko co jako Tygers of Pan Tang stworzyliśmy przed debiutanckim "Wild Cat". W ramach Tyger-Tyger planowaliśmy już kolejny album, ale z pewnych względów nic z tego nie wyszło. Po tym wszystkim oddałem się życiu rodzinnemu, dzieciom i innym sprawom, które wymagały całkowitej uwagi i poświęcenia. Sprawom innym niż muzyka, choć na swój sposób ona zawsze gdzieś tam była. W domu grywałem na gitarze, tak po prostu, dla siebie. Nie zapisywałem wówczas nigdzie stworzonych przeze mnie kompozycji, a ponieważ miałem szesnastoletnią przerwę w występowaniu przed jakąkolwiek publicznością te wszystkie pomysły, którym nie mogłem dać ujścia, pozostawały w mojej głowie i w moim sercu. Bo wiesz, muzyka to zabawna rzecz. To najgorsza, a jednocześnie najbardziej fantastyczna choroba, jaką możesz złapać. Kiedy raz zagnieździ się w twojej głowie, nigdy już się jej nie pozbędziesz.
autor: Verghityax
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|