|
|
| Wykonawca: |
Anders - Unleashed (instrumenty perkusyjne)
|
Unleashed, żywa legenda szwedzkiego death metalu. Najpierw w 2002 roku, po pięciu latach przerwy, zespół powrócił znakomitym albumem o jakże wymownym tytule "Hell's Unleashed", teraz na dniach ukaże się nowy krążek ekipy Johnny'ego Hedlunda "Sworn Allegiance". Na pytania o tę właśnie płytę, jak również o starsze czasy i nie tylko, odpowiadał bębniący w Unleashed, sympatyczny Anders Schultz. Zapraszam do lektury!
strona: 1 z 4
rockmetal.pl: Cześć, Anders! Tak się nieszczęśliwie złożyło, że nie mieliśmy okazji rozmawiać, gdy ukazał się wasz poprzedni album "Hell's Unleashed". W związku z tym na początek pytanie, co sprawiło, że zdecydowaliście się powrócić do żywych?
Anders: Właściwie to nigdy nie przerwaliśmy działalności, tak więc i nigdy jej nie wznawialiśmy. W 1997 roku wróciliśmy z trasy i stwierdziliśmy, że należy nam się trochę odpoczynku. Nie spodziewaliśmy się jednak, że tak długo to potrwa. W międzyczasie się spotykaliśmy, ale wtedy mieliśmy na głowie rodziny, pracę i zeszło się kawałek czasu. W tym czasie cały czas pisaliśmy nowe utwory i pewnego dnia doszliśmy do wniosku, że skoro robimy kawałki, to trzeba w końcu zebrać się do kupy i zacząć działać. I tak też uczyniliśmy.
Rozumiem. Porozmawiajmy o nowej płycie zatytułowanej "Sworn Allegiance". Wasz siódmy album studyjny nagrywaliście w Chrome Studios. To raczej mało znane miejsce...
Oj tak (śmiech).
Dlaczego więc wybraliście własnie je? I dlaczego wasz wybór padł na Frederika Folkare w roli producenta?
(śmiech) Fredrik to nasz gitarzysta. Jak widać, niepodawanie na płytach naszych nazwisk powoduje czasami małe zamieszanie (śmiech). Wracając do Chrome Studios, to nowe miejsce, jego właścicielem jest właśnie Fredrik. A my byliśmy pierwszym zespołem, który tam nagrywał.
Teraz wszystko jasne (śmiech). A jak przebiegała sesja nagraniowa? Mieliście jakieś kłopoty czy wszystko poszło gładko i przyjemnie?
Trzeba przyznać, że tym razem sesja przebiegła naprawdę dobrze. Zero jakichkolwiek problemów. Wiadomo, musieliśmy się ostro przy wszystkim napracować, ale jesteśmy ogromnie zadowoleni z efektu końcowego. Wpływ na to miał na pewno brak jakiekolwiek presji. Mieliśmy tyle czasu, ile tylko zapragnęliśmy, byliśmy przecież we własnym studio. Wszystko było do naszej dyspozycji. To naprawdę świetny sposób pracy.
Od wydania poprzedniej płyty, "Hell's Unleashed", minęło niewiele ponad rok. To raczej niezbyt dużo czasu. Ile trwało komponowanie materiału na "Sworn
Allegiance"?
Właściwie część kawałków, to znaczy nie tyle całe utwory, co np. sporo riffów, powstało w tym samym czasie, co numery na "Hell's Unleashed". Niektóre nawet wcześniej. Mieliśmy więc nieco ułatwione zadanie. Wykorzystaliśmy niektóre riffy, które wcześniej wydawały nam się gorsze, a teraz okazały się całkiem niezłe. Po wydaniu "Hell's Unleashed" niewiele koncertowaliśmy, więc większość czasu spędziliśmy na kończeniu i szlifowaniu nowego materiału. Tak to wyglądało.
autor: m00n
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|