zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 26 września 2017

wywiad: Złe Psy

5.12.2002  autor: Rafał "Negrin" Lisowski

Wykonawcy:  Andrzej Nowak - Złe Psy (gitara, wokal), (gitara), (gitara basowa), (instrumenty perkusyjne)

Choć spodziewałem się rozmawiać tylko z Andrzejem Nowakiem, w warszawskim "Empik Pubie" czekały na mnie Złe Psy w komplecie - a nawet, można powiedzieć, w nadkomplecie, bo wraz z suką Andrzeja, Pinią, która "udziela się wokalnie" w jednym utworze na płycie "Forever". Tak więc poza wywiadem, wyniosłem z tego spotkania jeszcze jedno niebanalne doświadczenie - jak to jest, kiedy pitbull kładzie człowiekowi łeb na kolanach. Przeżyłem, a wręcz miło to wspominam. Rozmowę prowadziłem głównie z Andrzejem, ale i pozostali członkowie zespołu dodali do wywiadu swoje "trzy grosze". Przed Wami Złe Psy.

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Droga od powstania zespołu Złe Psy do wydania tej płyty była dość długa. Czy czekaliście wreszcie na moment wydania płyty, czy raczej było tak, że płyta miała wyjść, kiedy przyjdzie jej czas, ale ważniejsze było na przykład koncertowanie?

Andrzej Nowak: Masz rację. Najpierw musieliśmy zagrać tych kilkadziesiąt koncertów, żeby zespół faktycznie zrobił się zespołem, żebyśmy się zgrali i działali jak jedna maszyna. Na wiosnę zdecydowaliśmy się, że dość, jesteśmy przygotowani, wchodzimy do studia. Płytę nagraliśmy na wiosnę, no i w tej chwili się ukazała. To była cała filozofia.

Czy traktujesz tę płytę, ten swój nowy projekt, to nowe swoje dziecko, zwyczajnie, czy jakoś bardziej osobiście lub emocjonalnie?

Nie, normalnie! (piskliwym głosem, z towarzyszeniem egzaltowanego gestu - po czym następuje ogólny rechot wszystkich zebranych, pierwszy z wielu podczas tej rozmowy) Nie no, słuchaj: nie można mylić tego z tak zwanymi solowymi dokonaniami. Bo wiesz, na początku naszej działalności każdy wyobrażał sobie, że Nowak, jako gitarzysta, zrobi tak zwany "solowy projekt". Ale to brzydko brzmi i uważam, że jest beznadziejne. Od razu ci powiem, że to jest normalny zespół. To jest nowy polski zespół, który funkcjonuje na rynku. To nie jest mój żaden solowy projekt, żadna solowa płyta. To jest po prostu zespół: Złe Psy.

Czyli podchodzisz do tego zespołu tak, jak należy do zespołu podejść? Nie ma żadnego twojego "panoszenia się", a zespół jest demokratyczny?

Ja podchodzę do tego zespołu tak, jak kiedyś przed laty podchodziłem do zespołu TSA. Z takim samym sercem podchodzę do zespołu TSA jak i do zespołu Złe Psy.

No właśnie, obecnie raz na jakiś czas gracie z TSA koncerty, ale chyba można powiedzieć, że Złe Psy są w tym momencie dla ciebie priorytetem?

Nie, nie ma priorytetów. Złe Psy to jest świeża krew. Świeża, piękna krew, która powstała w Polsce - mówię to sto razy i to nie tylko ja mówię, ale i dziennikarze, i ludzie - w tej czarnej dziurze rockandrollowej i rockowej. Zatkaliśmy tę dziurę rockandrollową i rockową, która istniała w Polsce do tej pory. Jesteśmy chyba jednym z nielicznych zespołów w tej chwili, które nie grają tak zwanej plastikowej muzyki.

Czy macie zamiar się - może to źle kojarzące się słowo: "wypromować", ale jednak - wypromować się, zaistnieć w polskiej świadomości muzycznej jako właśnie ten zespół chcący do polskiej muzyki, do polskiego rocka trochę tej krwi świeżej, tej adrenaliny wstrzyknąć?

No słuchaj, świadczą o tym koncerty, a tym bardziej ludzie, to znaczy przyjaciele, którzy przychodzą na te koncerty - to, jak odbierają naszą muzykę. A poza tym też od razu ci powiem, że świadczy o tym sprzedaż płyt. Z tego, co się dowiedziałem, płyty zostały sprzedane w przeciągu sekundy. Sprzedają się jak świeże bułki, w całej Polsce.

Czyli można powiedzieć, że odzew - mimo że jest niewiele ponad dwa tygodnie od wydania płyty - jest spory?

Natychmiastowy. Ja przedwczoraj dostałem cynk z jednego sklepu, że jeżeli tak dalej pójdzie, to będziemy mieli złotą płytę.

Wiadomo, że ludzie związani z tym nurtem muzycznym, znający i śledzący dokonania twoje, dokonania TSA, ci którzy słyszeli o Złych Psach już dawniej, rok czy dwa lata temu, czekali na tę płytę z zainteresowaniem i z chęcią ją kupili. Ale czy macie także jakieś sygnały, jakieś głosy od ludzi mniej z tym związanych?

Tak, to nie tylko fani. Tutaj trudno mówić o naszej twórczości, że jest dobra - to może w niektórych kręgach źle zabrzmieć, prawda? Ale z tego, co ja widzę, ta muzyka się podoba wszystkim. I to nawet ci, którzy nie znają, po przesłuchaniu raz płyty natychmiast albo ją chcą mieć nagraną, albo idą do sklepu i kupują.

No właśnie, mówisz: "chcą ją mieć nagraną". Jaki jest wobec tego twój stosunek do tego, że ktoś płytę po prostu przegra? Liczy się bardziej to, że ludzie słuchają, niż że kupują?

Słuchaj, każdy robi, co chce. Jeżeli ktoś chce mieć oryginalną płytę i zobaczyć, co się dzieje w środku, zobaczyć okładkę i mieć to oryginalne tchnienie, to ją kupi. Jeżeli ktoś chce tylko słuchać muzyki i powie, że jest to muzyka dobra, i jest z nami, to dlaczego ma tego nie robić? Nie ma żadnego problemu.

W takim razie chciałbym trochę porozmawiać o zawartości tej płyty, może na początek na warsztat biorąc dosyć, myślę, specyficzne i interesujące teksty, które...

(uśmiech) Hehe, po raz kolejny...

(śmiech) No jakoś tak wyszło...

Zobacz, no dlaczego wszystkim się te nasze teksty podobają, no powiedz?

Myślę, że dlatego, że one są takie nie polerowane, zdecydowanie nie błyszczą pod względem warsztatowym, ale sporo mówią... Ja mam wrażenie, że całość tych tekstów na płycie daje jakąś taką syntezę przemyśleń, odczuć i uczuć prawdziwego rockandrollowca. Czy było to tak, że ty te teksty pisałeś spontanicznie, jakoś tam, kiedyś tam, po jednym i to wyszło w ten sposób?

To jest wszystko spontanicznie. To było praktycznie wszystko robione na próbach zespołu - i nie tylko na próbach. To są sytuacje z ulicy, ze świata, z knajpy, z domu. Wiesz, były sytuacje i to jest chyba najważniejsze w tym wszystkim. Jeżeli chodzi o warsztat... Słuchaj, ja od razu ci powiem - i przytnę tutaj niektórym tak zwanym wokalistom, wokalistkom, tekściarzom - że jeżeli chodzi o słuchanie piosenki, od początku do końca, to w momencie, gdy piosenka dochodzi do końca, to już nie wiemy, co było na początku. Wiesz, o co chodzi?

Tak.

Wiesz, no ja na przykład... jestem prostym człowiekiem. (śmiech) Jestem chłopakiem z ulicy, wiesz. I nie owijam tutaj w bawełnę, bo mówię w każdej sytuacji, każdemu prosto w oczy i szczerze, co mnie boli i co mnie cieszy.

Przy tym całym autentyzmie tych tekstów, na ile "ja" padające w tych piosenkach to naprawdę jest "ja" - czyli ty - a na ile jest to czasem jakieś ogólne przemyślenie?

Słuchaj, ja myślę, że większość utożsami się z tymi sytuacjami, które są przedstawione na płycie. Każdy kochał, każdy nienawidził, każdy miał złe sytuacje w życiu i dobre.

Chciałbym jeszcze zapytać - jeśli nie uznasz tego za zbyt wścibskie pytanie...

"Czy pan jeszcze może?" (ogólny śmiech)

Taaak...

Filip Guntzel: No, sam sobie odpowiedziałeś: tak. (śmiech)

Andrzej: "Noo..."

Wiecie, to miało być rezerwowe pytanie na koniec... (śmiech) Nie, więc ja chciałem o co innego pytać. Na tej płycie sporo jest tekstów traktujących o relacjach damsko-męskich...

Tak, ja się lubię pierdolić. (śmiech) No, jestem szczery do bólu. Słuchaj, zawsze jestem szczery i mówię to, co myślę.

Hehe, również nie o to chciałem spytać, jakkolwiek warto odnotować... A chciałem zapytać o to, czy można powiedzieć, że każdy, lub chociaż większość, z tych tekstów ma jakąś autentyczną adresatkę, której chciałeś coś tam powiedzieć - część z tych tekstów jest pozytywna, część negatywna... Czy też jest to jednak do jakiegoś stopnia licentia poetica?

Słuchaj, wiadomo, że adresatek było wielu przy Jankielu... (śmiech) Ale zawsze jest tak, że czasami jak człowiek kocha... Kochałeś kiedyś?

Ba...

A czasami zabolało cię coś?

Tak...

No widzisz. To jest moja odpowiedź. A czasami byłeś szczęśliwy? Bardzo?

Bardzo.

No właśnie. To jest samo życie. Nic się nie zmieniło, odkąd wyszliśmy z jaskini...

Rafał Rogalski: ...z drzewa zeszliśmy...

Andrzej: ...odkąd z drzewa zeszliśmy, ileś tam set tysięcy lat temu. Nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o te sprawy.

Czy któraś piosenka na tym albumie oddaje twój obecny stan ducha? Czy może jest raczej tak, że twój stan ducha jest różny, w zależności od tego, gdzie się jesteś, z kim, co robisz?

Wszystko oddaje. Nie tylko mnie oddaje - oddaje moich kolegów z zespołu, oddaje moich kolegów z ulicy, ze zlotów motocyklowych, moje przyjaciółki, też z ulicy. (śmiech) Ja myślę, że jeżeli chodzi o teksty, każdy na coś, przynajmniej na jakieś źdźbło trafi, tak że pomyśli: tak, tak jest, albo tak było.

Przejdźmy zatem do samej muzyki. Muszę powiedzieć po przesłuchaniu waszej płyty, że...

...była chujowa i, panowie, nauczcie się grać. (śmiech)

No właśnie. Szczerze mówiąc wyłączyłem w połowie. Nie, ale poważnie: pomyślałem sobie, że Złe Psy kąsają mocniej i ostrzej, niżbym się tego spodziewał. Na przykład w porównaniu do wczesnych wersji niektórych kawałków, tych sprzed półtora roku...

Tak, demo...

Mhm, z demo. Więc na przykład numer, który teraz się nazywa "Podałbym Ci, ale...", a wówczas nazywał się...

"Gwiazda".

To znaczy ja mam mp3 ściągnięte wtedy z waszej strony i nazywa się "Dla Ciebie jestem"...

Aha, no coś takiego, tak...

No i wtedy to tam śpiewał inny wokalista i wszystko było takie spokojniejsze...

Tak, tak...

A poza tym na płycie są utwory, które teraz słyszałem pierwszy raz i które są już takie naprawdę porządnie łojące: "Motocykl", "Krew się leje", "Pitbull" i tak dalej. Jak to się stało, że zdecydowaliście się właśnie taką mocną, zdecydowaną, łojącą - poza ostatnim utworem - płytę nagrać, jakieś tam bluesowe smaczki zostawiając już gdzieś na boku?

Po prostu ja zacząłem śpiewać. Bo poprzedni wokaliści nadawali jakiś tam styl, jakiś nurt tej muzyce. I od tego momentu, kiedy zacząłem śpiewać - hm, "śpiewać": czasami ryczeć... (śmiech) - tak zaczęliśmy grać.

Czyli twój wokal i twój sposób śpiewania pociągnął za sobą ten styl?

No tak. Z poprzednimi wokalistami to była muzyka bardziej spokojna, bardziej bluesowa. A wiesz, ja jako gitarzysta, zmuszony przez moich kolegów z zespołu do śpiewania... Inaczej spojrzeliśmy na to wszystko, nagle zobaczyliśmy, że można walnąć w te gitary, a zarazem delikatnie powiedzieć, co się ma na myśli.

Rafał: Jeśli mogę coś dodać... Ta sprawa wychodziła na próbach. Po prostu coraz bardziej czuliśmy, że musimy coraz bardziej łoić, wszyscy. Wiesz, i to stąd się bierze.

Dariusz Świętochowski: Bo chodzi o granie... (śmiech)

Nie wiem, może to jest tylko takie moje wrażenie i może się mylę, bo coś mi się tam uwidziało, albo raczej usłyszało, ale mam wrażenie, że w tych najmocniejszych numerach - "Motocykl", "Krew się leje" itd. - słyszę takie nieznaczne elementy grania - może to źle zabrzmi, jeśli powiem: nowocześniejszego, ale w każdym razie - kojarzącego się trochę bardziej z nieco współcześniejszym ciężkim brzmieniem. Czy to tylko przypadek i wyłącznie moje przesłyszenie, czy też może jednak jakoś tam doszliście do wniosku, że tę hardrockowo-harleyową stylistykę można by trochę rozciągnąć?

Będzie druga płyta - zobaczysz. Nagrywamy w czerwcu drugą płytę, wydajemy ją w wakacje...

Filip: I wtedy się dopiero zacznie! (śmiech)

Rozumiem, że wtedy to się naprawdę krew poleje... Czyli w jakiej stylistyce będzie mniej więcej utrzymana ta płyta?

Andrzej: Pitbull rock. W naszej stylistyce, wiadomo. Mamy już parę kawałków, zresztą tekstów już też mamy trochę - mam jeden tekst, przepiękny, a zaczyna się: "Oj, dałaś mi popalić, suko, oj dałaś..."

Dariusz: To takie trochę ludowe będzie... (śmiech)

Andrzej: Ta... "Miałaś wszystko, ruchałaś, robiłaś, co chciałaś...". (śmiech) Tak że wiesz, wszystko jest podane na tacy. Normalnie, polskimi słowami - tak jak siedzimy przy stole, jak mówimy, jak rozmawiamy, jak się śmiejemy. Tutaj nie ma żadnych tak zwanych pseudopoezji.

No tak, ale teraz wydaliście tę płytę - jak się wobec tego kształtują wasze plany koncertowe? Może jakaś bardziej zwarta, kilkunastokoncertowa trasa po Polsce?

Planujemy: styczeń-luty, promocyjna trasa. No i wiadomo - wakacje: ciepłe czasy, no to duże plenery, zloty motocyklowe itd.

Dobrze, porozmawiajmy w takim razie o innych rzeczach. (spoglądam w dół na leżącego w pobliżu moich nóg pitbulla) To jest gwiazda, jak rozumiem?

Tak. Gwiazda jeździ z nami wszędzie. Na każdy koncert, na każdą imprezę, i w ogóle już jej się w głowie miesza, jak mojemu ojcu, kiedy mu przedstawiam następną panienkę. (śmiech)

Inne psy nie są zazdrosne o to jej gwiazdorstwo?

Nie, ona się już przyzwyczaiła do wszystkiego.

A może jakiś chór na następnej płycie?

Wiesz, szczerze, że myślałem o tym?

Rafał: Może by dopracować patent, żeby ona śpiewała ten kawałek...

Na koncertach...

No, na koncertach mogłaby.

Andrzej: A może na przykład na następnej płycie zaśpiewają same psy?

Rafał: Na razie szukamy odważnego, który by ją na koncercie trzymał. (śmiech)

No właśnie, właśnie - bo ja mam wrażenie, że to takie było dosyć zgrane z muzyką, ten jej wokal.

Andrzej: No słuchaj, Pinia jest wychowana na scenie, od urodzenia, tak że wiesz... Wie, jak się trzyma gitarę... (śmiech)

To ile ty masz w tej chwili tych psów? Bo z notek różnych, to tak różnie wynika... Trzy czy cztery, czy ile?

W tej chwili trzy. Czwarty poleciał za Ocean - młoda suczka, Pinia jest prapraprapraprapraprababcią. Pojechała za Ocean kontynuować ród Nowakowy. (śmiech)

Rozumiem. Hm, myślę będziemy chyba powoli kończyć. Dam wam już od siebie spokój i podziękuję za tę rozmowę...

My panu też dziękujemy... (śmiech)

Rafał: My byśmy jeszcze mogli parę ciekawych rzeczy powiedzieć, no ale jak nie chcesz.... (śmiech)

Nie no, ja chętnie posłucham! Czy chcesz, żeby to było na zasadzie: "słowo do mikrofonu"? Proszę... (podtykam Rafałowi dyktafon)

Andrzej: Dawaj...

Rafał: No... Ja zapraszam wszystkich do kupowania naszej płyty. (śmiech) I na koncerty...

Andrzej: A ja pozdrawiam mamę... tatę... (śmiech)

Rafał: Słuchajcie Złych Psów! To jest zajebisty rock and roll!

Andrzej: Dziewczynki! Łapkuś (także pitbull Andrzeja - przyp. red.) dzisiaj tabletek nie dostał, pamiętajcie!

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Czy dużo chodzisz?