zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 17 grudnia 2018

wywiad: Sceptic

4.10.2001  autor: m00n

Wykonawca:  Jacek Hiro - Sceptic (gitara)

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Cześć Jacku. Zacznijmy od tego, co chyba jest największą bolączką Sceptic. Wciąż trapieni jesteście częstymi zmianami składu, tyczy się to głównie wokalistów. Najpierw odszedł Marcin (Urbaś - red.), na nowej płycie wokalistą jest już Michał Senajko, ale teraz śpiewa u was Waran (Michał Skotniczy - red.) z Crionics. Dlaczego Michał opuścił zespół?

Hiro: Tego nie wie nikt oprócz niego. Zaraz po nagraniu "Pathetic..." urwał nam się z nim kontakt i przez długi czas nie wiedzieliśmy w ogóle co się z nim dzieje. Po miesiącu albo dwóch czekania postanowiliśmy poszukać kogoś innego na jego miejsce i tak do zespołu trafił Waran.

Graliście prawie dwa miesiące temu na Metalfest w Poznaniu. Miało tam miejsce niezbyt przyjemne dla was wydarzenie. Na koncercie nie zjawił się wasz gitarzysta Czesiek Semla. Wiesz dlaczego go nie było? Jak tłumaczył swą nieobecność? Decyzja o wyrzuceniu go z zespołu nie była chyba łatwa?

Powiem ci szczerze, że zbierało mu się od dłuższego czasu. Z Metalfest sprawa wyglądała tak, że Czesiu był wtedy w Anglii na wakacjach, ale zarzekał się, że wróci na czas. Kiedy trzy albo cztery dni przed koncertem zadzwoniłem do niego, okazało się, że został w Anglii, bo miał sobie znaleźć pracę. Dostałem od niego sms w przeddzień koncertu. Napisał, że ma kontuzję palca i nie może grać. Nie muszę chyba mówić, jak się do tego ustosunkowaliśmy. Na szczęście znalazł się Rafał, który zdążył przygotować materiał i zagrać z nami koncert.

Trzeba przyznać, że Rafał miał niewiele czasu. Znał wcześniej waszą twórczość?

On część materiału już znał. Jest moim sąsiadem, często pokazywałem mu to i owo. Więcej problemów miał z opanowaniem stresu.

Dobrze mieć takiego sąsiada...

Też sobie chwalę.

Rafał gra w Atrophia Red Sun, lecz teraz został też stałym muzykiem Sceptic?

Tak, dokładnie. Jak na razie nie kolidują mu obowiązki, więc nie mamy problemów. Zresztą wymiany między Sceptic i Atrophia Red Sun stały się już tradycją.

Coś niecoś o tym słyszałem.

Wymienialiśmy już basistę i wokalistę, więc teraz czas na wioślarza. (śmiech)

Jak grało wam się na Metalfest? Zaliczacie koncert do udanych?

Było super! Spotkaliśmy wielu znajomych i dobrze się bawiliśmy. Byliśmy tym bardziej podbudowani, że Rafał dobrze się spisał i byliśmy już pewni, że chcemy go w składzie. Nie możemy mieć też chyba zastrzeżeń do reakcji ludzi, którzy nas na pewno nie zawiedli. Myślę, że tak, koncert był udany.

Jak więc po tych wszystkich przetasowaniach wygląda obecnie skład Sceptic?

Ja na gitarze, Paweł Kolasa na basie, Maciek Zięba na perkusji, Michał Skotniczny na wokalu i Rafał Kastory na gitarze.

Dobrze. Przejdźmy do szczegółów związanych z waszym drugim albumem. Wstępnie płyta miała nosić tytuł "Lost Identity". Dlaczego został zmieniony?

To było spowodowane chyba zamieszaniem, nie wiem sam. Podaliśmy Mariuszowi dwa robocze tytuły, z których miał wybrać jeden. Wybrał "Lost Identity", a później, w którymś z numerów "Thrash'em All", napisał "Pathetic Being" i tak już zostało. Nie było to zaplanowane przynajmniej z naszej strony, a że sami braliśmy pod rozwagę oba tytuły, nie zrobiło nam to różnicy.

Tak więc nowa płyta nosi tytuł "Pathetic Being". Kto napisał teksty i o czym opowiadają? O jaki to żałosny byt, czy też istotę, chodzi w tytule? Człowiek, jego życie?

Pewnie można to odnieść do tego zagadnienia, ale powiem Ci, że nie jesteśmy jakimiś samozwańczymi nauczycielami życia dla ludzi, którzy słuchają naszej muzyki. Teksty są po to, aby pasowały do muzyki i ją uzupełniały, a nie żeby pokazywać komukolwiek, jak powinien się zachowywać i co myśleć. Chciałbym pozostawić więc je ludziom do samodzielnej interpretacji, jeżeli tylko mają na to ochotę. Ja sam napisałem tylko trzy teksty, Marcin Urbaś kolejne trzy, jeden jest autorstwa Kuby Koguta, a jeden to Nocturnus.

No właśnie, Nocturnus. Dlaczego właśnie Nocturnus? O ile pamiętam z koncertów, gracie covery Death, Pestilence... Kto wpadł na taki pomysł?

Ja. Chciałem nagrać coś, co na płycie mogło zabrzmieć lepiej niż oryginał. Nie chodzi o samo wykonanie, ale o jakość nagrania. Płyta "Thresholds" nie jest realizatorskim arcydziełem i chyba każdy, kto ją słyszał, przyzna mi rację. Nocturnus to jeden z moich ulubionych zespołów, a "Arctic Crypt" to mój ulubiony numer, więc nie było problemu z wyborem. Poza tym wydaje mi się, że chcieliśmy się trochę sprawdzić, przynajmniej ja.

Czym twoim zdaniem różni się debiutancki "Blind Existence" od nowego albumu? Widzisz jakieś istotne różnice?

Nie jestem najlepszym adresatem tego pytania, bo nie będę obiektywny. Uważam, że "Pathetic..." jest lepszy od "Blind Existence", zarówno pod względem kompozycyjnym, jak i brzmieniowym. Przez ten czas dużo pracowaliśmy i uczyliśmy się. Ja intensywnie poszerzałem swoją wiedzę teoretyczną na temat kompozycji i to nie pozostało bez wpływu na to, co robiłem i na to, co robiła reszta. Co do brzmienia, to nagrywaliśmy co prawda w tym samym studio, ale z innym realizatorem, którym był tym razem Szymon Czech. Znaliśmy już Selani i ludzi, którzy tam pracują, co zwiększyło nasz komfort psychiczny. Uparliśmy się też, żeby nagrywać na własnym sprzęcie, który znamy i do którego nie potrzebujemy instrukcji. (śmiech)

O ile pamiętam niespecjalnie byłeś czy też byliście zadowoleni ze współpracy z Andrzejem Bombą przy pierwszej płycie. Dlaczego? Jak w takim razie pracowało się z Szymonem Czechem?

Z Szymonem jest się dużo łatwiej dogadać niż z Andrzejem. Nie narzucał nam na siłę swojego zdania, co zdarzało się nagminnie w przypadku Andrzeja. My podczas pierwszej sesji nie upieraliśmy się przy swoim, bo uznaliśmy, że gość się lepiej zna na nagrywaniu niż my, więc niech robi co do niego należy. Niestety później żałowaliśmy takiej postawy. Szymon jest bardziej otwarty, nie trzyma się szablonów i wiedzy podręcznikowej, z czego słynął Andrzej. Poza tym z Szymonem znamy się od czasu pierwszej sesji i chyba dobrze się rozumiemy, co pracy bardzo sprzyja.

No i mieliście już trochę doświadczenia...

Też.

Jednak mastering płyty robił Adam Kuc?

Tak, jest on właścicielem Selani i podejrzewam, że Szymon też mógł maczać w tym palce. Dostaliśmy od Mariusza trzy projekty masteringu, w tym jeden z Selani, który wydał nam się najlepszy i tyle. Wszystko brzmi przejrzyście i potężnie, a o to nam chodziło.

Słyszałem jednak, że propozycję masteringu Mariusz złożył również Bartkowi Kuźniakowi, który jednak odrzucił ją. Podobno z powodu jego niepochlebnego zdania o waszej muzyce... Słyszałeś coś o tym?

Pozostałe dwa projekty, o których mówiłem, były właśnie od Bartka.

Czyli jednak podjął się...?

I to dwa razy, tzn. zrobił dwa mastery do wyboru.

Aha, w porządku. Nie będziemy wnikać, jakie były...

Były ok, ale ten z Selani był lepszy. Nie oznacza to, że tamte były złe.

Płyta na Zachodzie wydawana jest przez niemiecką Last Episode Records. To mała wytwórnia, która ma pod skrzydłami raczej drugoligowe zespoły, m.in. black metalowe. Uważasz, że to dobry wybór? Chyba nie była to jedyna propozycja...

Dobry początek. Jak widać na naszym przykładzie taką muzykę bardzo ciężko sprzedać, a część ludzi w wytwórniach chętnie by to wzięła, ale za darmo. Niestety pieniądze muszą się przynajmniej zwrócić. I tu zaczynają się schodki, szefowie rezygnują i zostaje tylko paru z niewielkich firm, ale od czegoś trzeba zacząć. Może za rok Last Episode będzie gigantem pokroju Nuclear albo Metal Blade. (śmiech)

Miejmy nadzieję, że uda się wam i Sacriversum, bo przecież są również w Last Episode...

I w Empire.

Prawda. Dobrze, dość o nowej płycie. A co słychać u Marcina Urbasia? Utrzymujecie z nim kontakt, wiesz co teraz porabia?

Dalej jesteśmy kumplami i jak tylko czas Marcinowi pozwala, to się spotykamy. Marcin odnosi dalej sukcesy, choć już nie tak spektakularne jak rok temu, przynajmniej na razie. Będzie też chrzestnym mojego synka.

To pytanie miało być później, ale skoro o tym wspomniałeś. Pod koniec zeszłego roku ożeniłeś się, niedawno urodził ci się syn. Jak ma na imię?

Ma na imię Patryk, urodził sie 7 lipca o godzinie 13:30.

Cóż za precyzja, hehe. Kontynuując... niekiedy z takich właśnie powodów, jak założenie rodziny, dzieci, muzycy odchodzą z zespołów. Jak godzisz zespół i życie osobiste? Żona nie uważa, że zbyt dużo czasu poświęcasz zespołowi?

Raczej sądzi, że za mało ostatnio gram i każe mi ćwiczyć, żebym nie wyszedł z wprawy. W tym temacie jak na razie nie ma problemów i na żadne odejścia się nie zanosi.

Tylko pozazdrościć, utalentowany sąsiad, wspaniała żona, żyć nie umierać hehe... Ok. Zauważyłem, że krakowskie zespoły dość często mają wspólnych muzyków. Dlaczego tak się dzieje? Ciężko znaleźć u was dobrego muzyka? Powoduje to przecież potem konflikty w sytuacjach, gdy zespoły, mające na przykład wspólnego gitarzystę, mają koncert tego samego dnia w dwóch różnych miejscach. Niezbyt komfortowa sytuacja, nie uważasz?

Nie przypominam sobie, żeby ktoś się z tego powodu pokłócił. Metal nie absorbuje niestety 24 godziny na dobę i nie ma z tym problemów, zwłaszcza w przypadku zespołów podziemnych. O muzyków rzeczywiście jest trudno i to chyba nie tylko w Krakowie, czego przykładem może być mój udział w Decapitated czy Dies Irae.

No tak, w waszym zespole ze wspólnymi muzykami jest podobnie. Waran z Crionics, Rafał z Atrophii, Ty w Dies Irae, co zresztą zespołu? Także gdzieś się udzielają?

Maciek dostał propozycję nagrania z Dies Irae drugiej płyty i to by było na tyle.

A kiedy zamierzacie zarejestrować nowy materiał z Dies Irae? Bo Decapitated opuściłeś?

Mauser się odgraża, że w grudniu ale... no, a Decapitated opuściłem.

Brak czasu dla tylu zespołów?

Pewnie tak się skończy. Nie chcę prowokować sytuacji, o której mówiłeś wcześniej, żeby któraś z kapel musiała odwoływać koncerty z mojego powodu. To byłoby bez sensu.

Słusznie, tylko czy znajdą kogoś równie dobrego na twoje miejsce?

Dzięki.

Skoro o umiejętnościach, to kto jest dla ciebie wzorem wśród gitarzystów?

Obecnie John Petrucci.

Podobno byłeś na jego warsztatach?

I to dwa razy, choć za drugim było marnie.

Dlaczego?

Mniej się przyłożył, bo to były warsztaty dla wszystkich, a te pierwsze dla uczniów szkoły jazzowej. Pokazywał same podstawy, ale grał ładnie. Naprawdę ślicznie. (śmiech)

Co muzycy Sceptic robią na co dzień? Pracują, studiują?

Trzech studiuje, jeden pracuje i jeden szuka pracy (to ja).

Załóżmy hipotetyczną sytuację. Reaktywuje się Pestilence i dostajesz propozycję gry od Patricka Mamellego. Jaka byłaby twoja odpowiedź? Pozostawiłbyś Sceptic?

Nie wiem, zależy to od wielu czynników. Mam nadzieję, że nigdy nie stanę przed takim dylematem.

Kto wie... Jakie płyty zrobiły ostatnio na tobie wrażenie?

Ostatnią płytą, jaka mnie powaliła, a było to w maju, była muzyka do filmu "Ostatnie kuszenie Chrystusa" Petera Gabriela. Niestety ktoś mi chyba tę płytę rąbnął.

Przed wami teraz trasa Thrash'em All Festival. Jakiś specjalny repertuar? Jakie dalsze plany koncertowe? Może jakieś koncerty za granicami naszego kraju? Chyba jeszcze nie graliście poza Polską...?

No jeszcze nie, ale mamy nadzieję, że będziemy mieli taką możliwość. Co do repertuaru, to nie przewidujemy nic specjalnego oprócz koncertu w Lublinie, gdzie kiedyś, komuś, coś obiecałem.

Tajemnica?

Dla niego nie, ale dla reszty tak. Nie tyle tajemnica co niespodzianka.

No dobrze. Dzięki za rozmowę. Słówko na koniec dla naszych czytelników?

Pozdrawiam wszystkich i zapraszam na naszą stronę sceptic.rockmetal.art.pl oraz oczywiście na koncerty w Łodzi na urodzinach Sacriversum (12 października) i na objazdowy Thrash'em All Fest w listopadzie. Cześć!!!

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Czy w Twoim domu wiszą na ścianach plakaty związane z muzyką?