zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 11 grudnia 2018

wywiad: Sceptic

15.02.2000  autor: Didejek

Wykonawcy:  Jacek Hiro - Sceptic (gitara), Kuba Kogut - Sceptic (instrumenty perkusyjne)

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Cześć.

Kuba: No cześć.

To mój pierwszy wywiad, więc jestem trochę zdenerwowany.

K: (śmiech) No mój nie pierwszy, ale też jestem zdenerwowany.

Może zacznijmy od najbardziej podstawowego pytania - skąd się wzięła nazwa Sceptic?

K: (ciągle śmiech) Wiesz, to nie była żadna nazwa, która miała pasować, która byłaby wyszukiwana specjalnie, czy taka, która pasowałaby do tego jacy są członkowie zespołu, tylko po prostu wertowanie słownika angielskiego no i akurat trafiliśmy na słowo 'sceptic': fajnie brzmiało, wyglądało i tak powstała nazwa.

A jak prezentuje się historia zespołu?

K: Historia zespołu? No wiesz, to jest straszna gmatwanina. Strasznie dużo osób, skład zespołu się zmieniał non stop i dziś nie gra w zespole prawie żaden z jego twórców. Najpierw grupa nazywała się Tormentor i grał Jacek (Hiro - red.), nasz gitarzysta - to jest jedyny człowiek, który jest jakby rdzeniem tego wszystkiego. Później nastąpiła zmiana nazwy na Sceptic, odszedł perkusista, wokalista, gitarzysta i doszedłem ja, nowy wokalista, Marcin (Urbaś - red.), nowy gitarzysta i od dwóch lat ten skład tak się utrzymuje.

Wasza płytka "Blind Existence" została nagrana na początku roku 1999. Kiedy dokładnie się ukazała?

K: Gdzieś w okolicach grudnia zeszłego roku, a nagrana została gdzieś w lutym-marcu.

Skąd więc taka rozbieżność czasowa?

K: Najpierw nagraliśmy płytę, a ponieważ podpisaliśmy kontrakt z Mariuszem Kmiołkiem (Massive Management), on cały czas szukał dla nas najodpowiedniejszej, najbardziej satysfakcjonującej oferty z wytwórni. Poszukiwania trwały pewien czas i dopiero w sierpniu dowiedzieliśmy się, że będziemy współpracować właśnie z Mystic.

Czyli płytę nagrywaliście jakby z własnej kieszeni?

K: Nie, zaczęło się tak, że nagraliśmy najpierw demko - takie dwa numery, zgraliśmy na kompakt w małym studyjku pod Krakowem, za to zapłaciliśmy ze swoich pieniędzy. To było takie ekspresowe nagrywanie - we dwóch. Wszystko nam zajęło dziewięć godzin. Potem wysyłaliśmy to do różnych wytwórni, także do Mariusza Kmiołka. On odpisał nam, wysłał propozycję kontraktu, warunki i doszło do tego, że podpisaliśmy z nim umowę na 3 płyty, z czego jedną już nagraliśmy. Następstwa były takie, że Mariusz został naszym managerem i on załatwia resztę spraw. Na przykład kontrakt z Mystic.

Trochę śmiesznie wyszło, ale zapowiedziano mi, że będę rozmawiał z Jackiem, więc układałem sobie pytania trochę pod jego kątem...

K: (śmiech) To ja ci go mogę dać w każdej chwili.

A jest???

K: Jasne, jak chcesz to mogę ci go dać teraz.

(śmiech) dobra...

K: No to hej

hej...

Nastąpiła chwilka ciszy i przy słuchawce zjawił się Jacek :)

Jacek: Halo, cześć, jestem Jacek...

Cześć, może zaczniemy od tego, jakiego sprzętu używasz?

J: No więc mam dwie gitary - Hohnera bezgłówkowego na osprzęcie Seymour-Duncan i Kramera na osprzęcie B. Lawrence, ostatnio kupiłem sobie do tego główkę Marshalla Valvestate i tyle.

Posłuchałem sobie już dość uważnie waszej płyty i bardzo podobają mi się twoje solówki...

J: Dziękuję bardzo.

...czy pracując nad nimi masz taką technikę, że najpierw na przykład rozpisujesz sobie teorię - skale, sweep patterny i inne duperele, czy to po prostu tak idzie od ręki?

J: Najpierw ustalam sobie tonację, a potem gram jakieś tam rzeczy, puszczam kilka razy, nagrywam podkład, gram i w końcu wpadają mi do głowy jakieś pomysły, potem to się łączy w całość i jest.

W waszej muzyce daje się wyczuć drobną inspirację Death. Złośliwi uważają nawet, że jesteście polską kopią tego zespołu. Czy nie czujecie się przez to pokrzywdzeni?

J: Nie, my się bardzo cieszymy z tego powodu. Wiesz, porównanie do takiego zespołu poczytujemy za komplement.

Rozumiem więc, że jesteście wszyscy fanami Death?

J: Jak najbardziej.

A jak wam się podoba nowy projekt Chucka - Control Denied?

J: Zrobił na nas bardzo duże wrażenie. Przynajmniej na mnie i na Kubie, na Marcinie zresztą też, Pawłowi nie przypadł do gustu, ale osobiście uważam, że jest super.

Napisałeś dużo tekstów na płytę. Czy to było od początku zamierzone, czy po prostu ktoś to musiał zrobić i akurat tobie wyszło?

J: To było tak, że nie miał kto napisać tekstów, więc w końcu ja usiadłem, bo innym ludziom, którzy przymierzali się do tego szło raczej opornie, no i jakoś tak to się wpasowało... Na drugą też piszę większość.

Jak oceniacie rok 1999 jako zespół i jako fani muzyki?

J: Jeżeli o nas chodzi, był to rok bardzo udany ze względu na nagranie płyty i kontrakt. Na scenie światowej największą radością dla mnie była płyta Control Denied i najnowszy album Dream Theater.

Wspominałeś przed chwilą o nowym materiale. Czy prace nad nim są już poważnie zaawansowane, czy dopiero coś wam włazi pod łapy?

J: Materiał na drugą płytę jest praktycznie gotowy, gitary są już zrobione, trzeba dopracować perkusję i całą resztę. Teksty są napisane i tak w okolicach wakacji planujemy wejść do studia i nagrać to.

Czy ten materiał różni się stylistycznie od "Blind Existence"?

J: Wiesz, ja ci obiektywnie nie powiem. Z tego, co mówią koledzy, różni się on odrobinę, uważają, że mniej jest wpływów Death, ale ja osobiście ci nie powiem, bo trudno jest mi to ocenić.

Na waszej pierwszej płytce jest balladka pod tytułem "Painful Silence". Czy na nowym materiale też znajdzie się niespodzianka w tym stylu?

J: Będzie spokojny instrumentalny utwór, nie taka rasowa balladka jak to. Więcej takich wybryków nie planujemy. Przynajmniej nie na drugiej płycie.

A czy macie jakieś zaplanowane na najbliższą przyszłość koncerty?

J: Najbliższy koncert to 4 marca we Wrocławiu i następny w Krakowie 18 marca.

Na pierwszej płycie pojawiają się klawisze obsługiwane przez basistę, czy pojawiają się także na scenie?

J: Nie, na scenie nie mamy klawiszowca. Instrumenty te były użyte tylko jako wypełnienie luk, których nie dało się zapełnić gitarami. Stworzenie klimatu i tak dalej.

Czy na nowym materiale także są obecne?

J: Na razie nie są jeszcze wkomponowane, ale na pewno się pojawią.

A może jeszcze jakieś nietypowe instrumentarium?

J: No na razie jakoś nic nam nie przychodzi do głowy, ale możliwe, jak nam coś odbije (śmiech).

Pewnie wiesz, że magazyn, dla którego udzielasz teraz wywiadu jest magazynem internetowym. Czy korzystacie z Internetu?

J: Marcin korzysta jako jedyny na razie... A nie, jeszcze Kuba. Mają komputery i sobie surfują.

Ciągnie was do tego?

J: Nie wiem, pewnie jakbym miał komputer i bym się w to bawił, to by mnie ciągnęło, na razie jakoś nie czuje takiej potrzeby. Czasem chodzę do Marcina zobaczyć co się dzieje, zerknąć, ale nie jestem nałogowcem.

Wracając do gitary. Ile czasu grasz?

J: Jakieś siedem lat.

A uczyłeś się sam, czy może chodziłeś do jakiejś szkoły?

J: Do szkoły nie. Chodziłem na lekcje do Grześka Bryły z zespołu Death Sea. Potem uczyłem się u Jacka Królika, gitarzysty Justyny Steczkowskiej.

Jesteś zadowolony ze swoich umiejętności?

J: No... Nie. Jeszcze będę lepiej grał.

Czy często udzielacie wywiadów?

J: Nie, raczej nie - dzisiaj mamy taki maraton od czwartej...

A czy cały czas idą tak topornie jak ten? (śmiech)

J: Nie no, bardzo dobrze ci idzie, przynajmniej na luzie. Denerwujesz się?

Raczej nie. Bałem się trochę, bo nigdy nie wiadomo, jakie będzie udzielającego wywiadu.

J: Ja mam bardzo pozytywne nastawienie.

Czyli lubisz udzielać wywiadów?

J: Nie lubię, ale z tobą mi się jakoś fajnie gada.

Dzięki. Szczerze mówiąc skończyły mi się już pytania. Czy masz coś jeszcze do przekazania naszym czytelnikom?

J: A co mogę przekazać? Pozdrowienia i miłego słuchania "Blind Existence".

To ja cię pozdrawiam i gratuluję świetnej płytki. Pozdrów proszę resztę zespołu i na razie.

J: Dzięki i cześć.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Po ilu pożegnalnych trasach koncertowych uznajesz, że zespół rzetelnie się pożegnał?