|
|
| relacja: The Gathering, Warszawa "Proxima" 2.03.2001
|
miejsce, data: Warszawa, Proxima, 2.03.2001
Dni pozostałe do występu jednego z moich ulubionych zespołów odliczałem z
niecierpliwością już co najmniej od tygodnia. Podobne uczucia towarzyszyły
zapewne większości ludzi, którzy drugiego marca dość licznie, mimo
stosunkowo niewielkiej promocji koncertu i raczej wysokiej ceny biletu,
stawili się w Proximie.
Zgodnie z tym, co było wiadomo już wcześniej, nie zagrał polski zespół
Dive, który według pierwotnych planów miał poprzedzać występy
Holendrów podczas trzech koncertów w naszym kraju. Nie sądzę jednak,
by wiele osób było tym faktem bardzo zmartwionych, gdy o 18:30 zgasły
światła, a z głośników rozległy się dźwięki intro. Dźwięki te przez dobre
kilka minut wprowadzały nas w odpowiedni nastrój, żeby nie powiedzieć:
w trans.
Po tym wstępie światło o ciepłej pomarańczowo-fioletowej barwie rozjaśniło
ośrodek wydarzeń tego wieczora, ukazując wiwatującej publiczności
zespół z Anneke van Giersbergen (oświetloną, oczywiście, jaśniej
od swych kolegów) w centrum sceny. The Gathering rozpoczęli
występ tak, jak swój najnowszy krążek "if_then_else", czyli
od "Rollercoaster". Podczas koncertu Holendrzy zaprezentowali
nam swoje ostatnie wydawnictwo niemal w całości. Z tej płyty zagrali
kolejno: "Colorado Incident", "Analog Park", "Amity", "Shot to Pieces",
"Herbal Movement", "Saturnine" i "Bad Movie Scene" (ten ostatni
kawałek podczas pierwszego bisu). Pomiędzy nowe utwory wplecione zostały
trzy kompozycje z "How to Measure a Planet?" ("Rescue Me",
"Marooned" oraz "Probably Built in the Fifties" zagrane
jako drugi bis), dwie z "Nighttime Birds" ("Shrink" oraz
utwór tytułowy) i... aż trzy z kultowego "Mandylion" ("Strange
Machines", którego pierwsze dźwięki wywołały istny wybuch euforii
wśród publiczności oraz zagrane podczas pierwszego bisu: instrumentalny
utwór tytułowy oraz "Sand and Mercury").
Wszystkie utwory usłyszeliśmy w pełnych wersjach, ze wszystkimi elementami
znanymi z płyt (tj. elektronicznymi efektami, samplami, wplecionymi
fragmentami mowy). Ciekawych wrażeń słuchowo-wizualnych dostarczyły
dwie "solówki" (jeśli można to tak nazwać) gitarzysty Rene Ruttena na
instrumencie o nazwie theremin (w "Rescue Me" - czyli tak, jak na
płycie - oraz w "Mandylion"). To jeden z pierwszych instrumentów
elektronicznych na świecie, mający formę pionowego szklanego "drążka". Gra
na nim polega na zbliżaniu i oddalaniu ręki oraz na ruchach palcami
(pole elektromagnetyczne? - fizycy, oświećcie ignoranta). Przyznam,
że oglądane "z boku", zabiegi Rene miały w sobie coś z "magii".
Koncert był zaskakująco dobrze nagłośniony, szczególnie jak na "polskie
standardy". Dźwięk był dość przejrzysty i selektywny, i tylko pod koniec
jego jakość uległa pogorszeniu. Do wykonania utworów natomiast nie można
było mieć zastrzeżeń - aż do ostatnich taktów. Anneke zaczarowała Proximę
swoim głosem, The Gathering jako zespół pokazali zaś dużą klasę. Pokazali
także, że nowe utwory również mają w sobie masę energii i potrafią porwać
publiczność. Ta bowiem w ogromnej części uczestniczyła w koncercie bardzo
aktywnie, prezentując zarówno dobrą kondycję umysłową (teksty piosenek
opanowane w stopniu zadowalającym), jak i fizyczną (wiadomo co).
Na koniec uwaga, która być może nie zabrzmi profesjonalnie, ale
nie dbam o to. Nie dbam nawet o to, czy ktokolwiek zgodzi się ze
mną. Otóż Anneke zrobiła na mnie wielkie wrażenie także w aspekcje
"pozawokalnym". Uważam, że wszystkie panie Posępne I Tajemnicze
Wokalistki Gotycko-Mroczno-Nastrojowe powinny obowiązkowo udać się
na koncert The Gathering, żeby zobaczyć na czym polega pozbawiony
pretensjonalności i pozy wdzięk sceniczny, i w jaki sposób, bez słów,
za to przy użyciu szerokiej gamy "metod niewerbalnych", można nawiązać
kontakt z publicznością.
Nawet jednak ci, którzy w tej kwestii nie podzielają, z jakiegoś powodu,
moich zachwytów i egzaltacji (czy to z racji odmiennej niż moja płci,
czy też innego niż mój gustu) muszą przynać, że drugiego marca zespół
The Gathering po prostu zagrał w Warszawie bardzo dobry koncert.
autor: Rafał "Negrin" Lisowski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną relację z koncertu
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|