zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 10 czerwca 2026

tłumaczenie: Emperor "IX Equilibrium"

tutaj od 99.08.27  autor: Do diabła

Bądźcie przeklęci wszyscy ludzie!

Bądźcie przeklęci wszyscy ludzie
Których powłoka jest silna
Rozpoznaję wróble serca
Pod teatrem cierpienia
Niewierni o świcie
Zostaną zmuszeni
By na wieki płakać

Bądźcie przeklęci wszyscy ludzie
Którzy mają mi za złe moje imperium
Bowiem powstałem ponownie
W porę wojny tym razem
Prawda, którą głoszę
Jest waszą śmiercią
Moje słowo jest waszą klęską

I nie będziecie
W stanie już się ukryć
Proroctwo
Przezwycięży w końcu
Wasz zmysł realności
Z zadaniem by zabić
Teatr cierpienia

Powstał ponownie
Uzbrojony w źródło grzechu
I gdy ludzie odejdą w cień
On odziedziczy ich siłę
Przeklęci ludzie
Niechętnie
Zapewnicie mu wieczne zwycięstwo

Tak, w istocie jest was niewielu
Ja jestem jedyny

Curse you all men!

Curse you all men
Whose coil is strong
I recognise the sparrows heart
Beneath the theatre of misery
Disbelievers shalt by dawn
Be forced
To forever mourn

Curse you all men
That resent my empire
Cause I have risen again
At war this time
The truth I speak
Is your decease
My word is your defeat

And thou shalt not
Be able to hide anymore
The prophecy will
Conquer at last
Your sense of reality
With mission to kill
The theatre of misery

He has risen again
Armed with the source of sin
And as humans shalt fade
He shalt inherit their strength
Man of the damned
You will reluctantly
Secure his eternal victory

Yes, you are indeed the few
I am the one

Rozkrystalizujący rozsądek

Rozsądek
Ten półbóg
Do którego tak lgniecie
Świętokradztwo
Składacie w ofierze czystość
Powietrza pod waszymi skrzydłami
Powolny i bolesny rytuał
By spalić waszą utraconą młodość

Półbogu
Bluźniercy kroczą pośród twej trzody

Mimo że oczy masz zawiązane
Z dumą niesiesz kamień na plecach
Pozbawiony iluzji
Bezpiecznie stajesz na ziemi

Półbogu
Bluźniercy kroczą pośród twej trzody

Niczym kamień
Którym się stałeś

Nie raz płakałeś
Za utraconymi dla twego świata
Twoją troskę ogranicza
Ten półbóg
Do którego lgniesz

Rozsądku
Rozkrystalizuj mnie
Półbogu
Ja bluźnię

Upadłych przeklinasz
Twe serce nawet wolne od nienawiści
Lecz na śmierć przerażone przez ich niewiarę
W zwyczajny zdrowy rozsądek

A gdy zbliża się jesień
Wypierając życie
Miłosierdzia nie napotka twój grzech
Martwe są twe łzy

Decrystallizing reason

Reason
This demigod 
Unto which you cluster
Sacrilege
You sacrifice the purity
Of the air beneath your wings
A slow and painful ritual
To burn the youth you lost

Demigod
Blasphemers walk among your flock

Despite your blindfold
Proudly you carry the stone on your back
Disillusioned
You plant you feet safely to the ground

Demigod
Blasphemers walk among your flock

As the stone
You have become

Not once did you cry
For the lost ones of your world
Your care is limited
To this demigod
Unto wich you cluster

Reason
Decrystallize me
Demigod
I do blaspheme

The fallen you condemn
Your heart even free of hate
Yet, scared to death by their disbelief
To ordinary common sense

And with autumn closing in
Forcing life away
No mercy will impale your sin
Dead are your tears

Elegia o Ikarze

Ikarze, wyzywam cię
Bowiem posiadam skrzydła wiary
Choć ciężkie na mych ramionach
(Żadną miarą nie da się dowieść ich wagi)
Nie są dla mnie ciężarem
Jestem tym, który wyzywa grawitację

Strach nie jest losem, jakiego szukam
Me przeznaczenie oprze się na
Potężnej turbulencji pode mną
Jeśli spadnę, wzniosę się ponownie

Jedni z zazdrości
Inni ze strachu
Ostrzegają przy grobach tych, którzy upadli
Sławcie głupca o czystym sercu, który
Zeskakuje z twego palca
Ku chwale

Ikarze, twój głos niegdyś wtopił się
W chór upadłych
Słyszałem, widziałem
Czystość ich pieśni

Ikarze
Twój los obejmuje
Rozmaite anioły
Przywołuję cię
Z roztrzaskanych grobów
I wzywam wiatr
Przyjmij mój ukłon szacunku
Rozłóż swe skrzydła
I odleć ku zapomnieniu

An elegy of Icaros

Icaros, I dare you
For I posess the wings of faith
Thou heavy on my shoulders
(No measurement can prove their weight)
Still, a burden are they not to me
I am the chalenger of gravity

The fear is not the fate I seek
My destiny will build upon
The mighty turbulence beyond
If I fall, I will rise again

Some of envy
Some of fear
Admonish by the graves of those who fell
Praise the fool that pure of heart
Leaps off your finger
Into grace

Icaros, your voice once melted
Into the choir of the fallen ones
I have heard, I have seen
The purity of their song

Icaros
Your fate embace
A manifold of angels
I summon thee
From shattered graves
And call upon the wind
Receive my bow of reverence
Then spread your wings
And fly into oblivion

Źródło ikony E

Ląd został stworzony
W imię wybrańca
A fale rzucone
By ludzie widzieli
Ten, który sprawił, że ludzie
Zaistnieli
Zatryumfował ze źródła
Ikony E

Fale furii
Zatryumfowały ze źródła
Ikony E
Były moje, by
Rozkazać im by niszczyły i pogrzebały
Bez wyrzutów sumienia!

Przeznaczenia fali
Nie było dane odszukać
Ani ja nie podróżowałem
Po śmiercionośnym morzu samotnie
Słońce nigdy nie wzeszło
A moja róża
Nie miała zaistnieć

Bo cel, dla którego
Powróciłem
Jest wciąż osamotniony
A gdy kruk upuścił
Pióro na mnie
Znów miałem stać się
Tym wybranym

The source of icon E

The land was created
In the name of the chosen
And the waves thrown
For men to see
The one who made men
To be
Prevailed from the source
Of icon E

The waves of fury
Prevailed from the source
Of icon E
Were mine to be
Ordered to destroy and bury
No remorse!

The destiny of the wave
Was not to be found
Nor was I travelling
The deadly sea alone
The sun never rose
And my rose
Was not to be

For what purpose
I gave my return
Is still standing alone
And as the raven dropped
A feather on me
I was again to be
The chosen one

Zaprzysiężony

Cztery oczy jak dwa w jednym
Przednie okrągłe pole widzenia
Które nigdy się nie kończy
Orbitalna podróż
Poprzez tą nie kończącą się kulę wszystkiego
Gdzie czas zaginął i wszystko przekracza
                     granice rozumu

Pełna gracji obecność
W skradziony czas

Jak duchy dla świata
Duchy dla świata

Dla lodu, na zewnątrz, jesteśmy rozdzieleni
Jak zimna złowieszcza mgła dla ręki
Zawsze płynąca swoim kursem
Ku wzniesieniu  krainy cienia

Tak wyglądają prawdziwie zaprzysiężeni

Można zobaczyć
Można się bać
Lecz nie można dosięgnąć

Cztery oczy, jak dwa w jednym
Tak wyglądają prawdziwie zaprzysiężeni
Jak duchy dla świata
Tak wyglądają prawdziwie zaprzysiężeni
Dla lodu, na zewnątrz, jesteśmy rozdzieleni
Tak wyglądają prawdziwie zaprzysiężeni
Zimna i złowieszcza mgła. Płonie.
Tak wyglądają prawdziwie zaprzysiężeni

Pełna gracji obecność
W skradziony czas

Tak wyglądają prawdziwie zaprzysiężeni

Sworn

Four eyes as two in one
The forward circular view
That never ends
An orbital voyage
Throughout this endless sphere of all
Where time is lost and everything transcends


A graceful presence
At stolen time

As ghosts to the world
Ghosts to the world

For ice, outside, are we apart
As cold and eerie mist to the hand
Ever floating on its course
Towards the heights of shadowland

Thus appear the truly sworn

To be seen
To be feared
Yet, not to be reached

Four eyes as two in one
Thus appear the truly sworn
As ghosts to the world
Thus appear the truly sworn
For ice, outside, are we apart
Thus appear the truly sworn
Cold and eerie mist. Burning
Thus appear the truly sworn

A graceful presence
At stolen time

Thus appear the truly sworn

Nonus Aequilibrium

Słuchaj
Bowiem mówię o czystości

Jestem nie do podbicia
W mojej wierze
Jestem nietykalny
Na mej krucjacie
Jakkolwiek mocne nie byłyby ciosy
Jakkolwiek rany głębokie
Ta krew nieśmiertelna
Płynie dla ciebie

Pobłogosławiony zostałem konsekracją
Do nieposkromionego poświęcenia

W każdym oddechu, który słyszę
Cichy szept - twoje imię
W każdej harmonii
W każdym uczuciu
Czynisz wino z mej wody
Pamiętaj
Jestem zawsze twój

Pobłogosławiony zostałem konsekracją
Do nieposkromionego poświęcenia

Dwaj złączeni jak jeden
W trójcy
Gdzie zawieram
Nieskończone formy jedności

W jedności odrodzony
Do stanu
W którym wszystkie ciężary przeszłości
Nie będą już niesione

Zobowiązuję się do doskonałości
Żaden kompromis nie dotknie mej niedoli
Ani pytania nie dosięgną mej wiary
W nieśmiertelności

W imię
Nonus Aequilibrium
Jestem twój
IX razy IX...

Nonus Aequilibrium

Hark
For I speak of purity

I am unconquerable
In my worship
I am invincible
On my crusade
However hard the strikes may be
However deep the wounds
This blood immortal
Bleeds for thee

Blessed was I with the consecration
To indomitable dedication

In every breath I hear
The silent whisper of your name
In every harmony
In every thought
You make my water into wine
Remember
I am very thine

Blessed was I with the consecration
To indomitable dedication

Two bound as one
In a trinity
Where I comprise
Infinite forms of unity

In unity reborn
To a state
Where all past burdens
No longer shall be worn

I pledge to perfection
No compromise can touch my woe
Nor questions reach my faith
In immortality

In the name of
Nonus Aequilibrium
I am thine
IX times IX...

Wojownicy współczesnej śmierci

Wszyscy wychowani
By stali się mężczyznami
Otrzymali wizerunek i drogę
Doskonali
Ubóstwiani wojownicy
Jasna stal
Płonący szał
Nigdy za późno by spróbować
Stój mocno
Nigdy się nie usprawiedliwiaj
Żyj i pozwól umrzeć

Widzę ducha
Tych przodków
I na nowo rozważam wiarę
Prymitywny miecz
Nie wygra mej wojny
Zimny gniew
Płonące oczy
Obliczony słowny karabin
Moja duma
Uzasadniona
Duchowa stal błyszczy jasno
Ponad słońcem

Duma wojownika
Długo jeszcze nie umrze
Kolorami śmierci
Są wciąż czerń i czerwień
Choć unowocześniona
Krew będzie rozlewana

The warriors of modern death

All raised
To be men
Given image and path
Supreme
Idolised warriors
Bright steel
Burning rage
Never too late to try
Stand tall
Never plead
Live and let die

I see the spirit 
Of these ancestors
And reconsider the faith
A primitive sword
Can not win my war
Cold fury
Flaring eyes
Calculated verbal gun
My pride
Justified
Spiritual steel shines bright
Beyond the sun

The pride of the warrior
Is far from dead
The colours of death
Are still black and red
Though modernised
Blood will be shed

O ślepocie i kolejnych prorokach

Zawsze za mną
Wznosi się cień
Wyższy ode mnie
Lecz z oczywistym podobieństwem

Jak wiele razy
Mam kontemplować swoje odbicie
I mówić: Byłem ślepy?

Byłem ślepy
Lecz widziałem poszukiwania i sny
Mojej odmowy
Kroczące za mną

Za każdym razem
Gdy jest mi dane otrzymać
Dar lepszego wzroku

Lecz moja trwoga
Wzniosła jedną jeszcze cegłę
Bojąc się znów
Wybrać zły krok

Jak przez mgłę pamiętam
Zmącone oczy
Kogoś małego
Ci obcy często przychodzą ślepi
Zakłopotany umysł
Który zostawiłem za sobą

Lecz, czy to ja byłem
Czy cień mój
Kroczący w przeszłości?

Of blindness and subsequent seers

Ever behind me
Rise a shadow
Taller than I
Yet, with a certain resemblance

How many times
Do I have to contemplate my own reflection
And say: I have been blind?

I have been blind
Yet, I saw the search and dreams
Of my rejection
Walking behind me

Every time
I am bound to have been granted
The gift of better sight

But my anxiety
Built one more brick
Fearing again
To choose the wrong step

Vaguely I remember
The blurred eyes
Of someone small
These strangers often come as blind
A troubled mind
I left behind

Yet, was it I
Or my shadow
Walking in the past?