| zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co? |
|
| www.rockmetal.pl >> wywiady >> My Dying Bride |
|
strona: 1 z 10 Aaron: Cześć, mówi Aaron z My Dying Bride, czy rozmawiam z Rafałem? rockmetal.pl: Tak, to ja. Cześć, jak ci leci? Nieźle. Ale wiesz, cały dzień pada śnieg... O, naprawdę? Świetnie! (śmiech) No tak, ale jest strasznie zimno i wietrzno. A jak u ciebie? Dobrze, dziękuje. Tutaj nie pada, ale jest bardzo zimno i jestem pewien, że niedługo zacznie padać śnieg. OK, myślę, że powinniśmy zaczynać. Czemu nie. Sprawdzę tylko czy wszystko prawidłowo się nagrywa. OK. Wszystko w porządku. No dobrze. Pozwól, że zacznę od pogratulowania ci z okazji nowego albumu. Uważam, że jest świetny. Dziękuję bardzo. Zdaje się on być czymś w rodzaju powrotu do korzeni, prawda? Tak dokładnie jest! To jest właściwie pierwszy album, nad którym dyskutowaliśmy zanim zabraliśmy się do pisania. Zwykle zabieramy się z miejsca do nagrywania i nie mamy zielonego pojęcia, jak to będzie brzmieć gdy skończymy. Ale zdecydowaliśmy, że na tym albumie spróbujemy odzyskać coś z tej dawnej gotyckiej atmosfery My Dying Bride, to był taki eksperyment. Na naszym poprzednim albumie "34.788%" eksperymentowaliśmy tak mocno, jak tylko się dało. Pomyśleliśmy, że jeśli pójdziemy dalej w tym kierunku, stracimy kontakt z naszymi korzeniami, a tego nie chcieliśmy zrobić. Zdecydowaliśmy, że jeśli mówimy o naszych korzeniach, wróćmy do nich, zobaczmy czy uda nam się odtworzyć to wczesne brzmienie. Myślę, że nam się to udało, że zrobiliśmy to bardzo dobrze. Jestem bardzo zadowolony z tego albumu. Okazał się nawet lepszy, niż się tego spodziewałem. Też tak myślę. Wielu ludzi, których znam było bardzo pozytywnie zaskoczonych tym albumem. Ach tak? (pozytywnie zaskoczonym tonem) Tak! Czy album "34.788%" miał być właśnie takim jednorazowym eksperymentem? Nie, właściwie nie... Jeśli mam być szczery, sądzę, że wielu ludzi patrzy na ten album w złym świetle. Była właściwie tylko jedna piosenka, "Heroin Chic", która była trochę dziwna. Bardzo dużo pozostałego materiału była... może nie tak mroczna, jak na innych albumach, ale było tam naprawdę dużo mocnego, atmosferycznego stuffu. Wielu ludziom nie podobał się tytuł, nie podobała się okładka. Uznali więc, że album będzie brzmiał zbyt dziwnie i po prostu go nie kupili. A to szkoda, bo gdyby ci ludzie go usłyszeli, gdyby dali mu szansę, doceniliby to, że jest tam sporo dobrych kawałków. To nie jest płyta eksperymentalna, jest na niej tylko jeden eksperymentalny numer. Myślę więc, że ludzie tracą trochę dobrego, ciężkiego materiału, jeśli nie zapoznają się z tym albumem.
autor: Rafał "Negrin" Lisowski
Dodaj swój komentarz! |
|
|
"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl. www.rockmetal.pl | nowe na stronie | |