|
|
| Wykonawca: |
Krzysztof "Krizz" Maryniewskey - Armagedon (gitara) |
strona: 1 z 3

Armagedon, fot. Michał Badura
rockmetal.pl: Witaj Krizz! Pierwsze pytanie, dość fundamentalne: jak doszło do tego, że po dwunastu latach wróciliście?
Krizz, Armagedon: Jest to pytanie, na które już często odpowiadałem. Na dobrą sprawę, w latach 90-tych zawiesiliśmy działalność zespołu, ale nigdy go nie rozwiązaliśmy. Był to okres, w którym zbiegło się trochę złych wątków dookoła nas i postanowiliśmy zawiesić działalność, jednak nie myśleliśmy, że potrwa to aż tak długo. Wielokrotnie mieliśmy próby reaktywacji, najbliżej było nam do tego w roku 2000. Niestety, wówczas w wypadku samochodowym zginął nasz przyjaciel i perkusista, Rysiu Bieniek, no i te nasze plany powrotu musieliśmy na jakiś czas odłożyć. Udało się ponownie po kilku latach zebrać to wszystko do kupy. To, że teraz znów gramy, niekoniecznie nazwałbym powrotem po ponad dekadzie. Dla nas jest to jedna z wielu prób, jakie przechodziliśmy, tyle, że tym razem udana.
Podobno wasze najnowsze dzieło, "Death Then Nothing", nagrywaliście aż dwa lata. Co sprawiło, że trwało to tak długo?
Nie, nie nagrywaliśmy go przez dwa lata. Tak na dobrą sprawę to około dwóch lat trwały prace nad materiałem, komponowanie, próby i tak dalej. Sam proces nagrywania zajął nam około półtora miesiąca. Tak to mniej więcej wyglądało.
Czy wszystkie kompozycje na tym albumie pochodzą z czasów obecnych, czy może wykorzystaliście coś z dawnych lat, czego nie udało się wam wtedy nagrać?
Nie, jest to materiał całkowicie nowy, przy czym jeden numer, "Bed of Thorns", pochodzi z około 2000 roku. A tak, generalnie, w 90% to nowe kompozycje.
Wiem, że wszyscy was o to pytają, ale i tak muszę was w tej sprawie przemaglować. Mieliście podpisany kontrakt z Peaceville Records, które się ostatecznie z umowy wycofało. Co tak naprawdę zaszło?
Szczerze powiedziawszy, do dzisiaj jest to dla nas swego rodzaju zagadką. Bo w tamtym okresie rzeczywiście mieliśmy kilka propozycji na kontrakt. Zdecydowaliśmy się na Peaceville z paru powodów. Podówczas wydawało się nam, że jest to dla nas najlepsza opcja. Kontrakt opiewał na trzy płyty, uwzględniał również promocję w Europie w postaci tras koncertowych. Korzystaliśmy tutaj z doradztwa i pomocy Mariusza Kmiołka i w zasadzie złożyliśmy swoje podpisy, wszystko było klepnięte. Później przyszedł taki czas, w którym przygotowywaliśmy się do nagrania płyty, byliśmy gotowi, czekaliśmy na możliwość rezerwowania studia, wchodzenia, nagrywania materiału. To wszystko przeciągało się, termin został kilkukrotnie przesunięty, po czym dostaliśmy poprzez Mariusza informację, że strona angielska nie może wywiązać się z umowy. Nie było natomiast żadnych szczegółów, co się właściwie stało i dlaczego. Fakt faktem, iż wtedy Peaceville miało taki moment, że nic nie wydawało. To były chyba ze dwa czy trzy lata zastoju. Ale ja nie wiem, co się tak naprawdę wydarzyło. Na pewno nie było w tym winy zespołu. Dzisiaj z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że szkoda, iż stało się, jak się stało. Szkoda, że nie wybraliśmy jakiejś mniejszej wytwórni, z której też mieliśmy propozycję, bo być może bylibyśmy dzisiaj w całkowicie innym miejscu.
autor: Verghityax
tutaj od 4.02.2010
Dodaj swój komentarz!
| |
a po co pajacowac
i chodzic o każdej porze roku w glanach, skórach i na czarno hehe to jest takie dziecinne. Na pokaz hehe.
|
| |
wlochy
lysyinaczej (gość, IP: 77.254.32.*), 2010-02-08 13:12:14
| odpowiedz | zgłoś
ale macie k.....wa problem heheee
|
| |
Heh...
Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie, co mają na głowie. Ważniejsze, co mają pod kopułą.
|
| |
niedzielni metalowcy
Jacek z Wawy (gość, IP: 89.72.49.*), 2010-02-08 08:08:02
| odpowiedz | zgłoś
Bo to często niedzielni metalowcy, jak ich spotkasz na ulicy to nikt się nie domyśli że mają coś wspólnego z metalem. Oczywiście generalizuję, ale coraz częściej widząc takie postacie na ulicy mam wrażenie, że nie chcą być identyfikowani z metalem. Poza tym przeczytaj wywiady z niektórymi kapelami, przecież oni wprost mówią, że nie słuchają metalu.
|
| |
łysi
mhexfs (gość, IP: 212.76.37.*), 2010-02-08 02:45:40
| odpowiedz | zgłoś
Dlaczego za granicą grajki metalowce w sporej części wciąż włochaci, a u nas takie podejście wśród artystów "jestem stary, golę się na łyso" w wieku 30 lat nierzadko. Czemu tyle łysolców u nas akurat?
|
| |
re: łysi
brudzia69 (gość, IP: 79.185.116.*), 2010-02-08 08:53:33
| odpowiedz | zgłoś
może chcą być bardziej mucho ? :)
|
| |
re: łysi
olden73 (gość, IP: 83.23.182.*), 2010-02-08 10:31:21
| odpowiedz | zgłoś
hehe, tzn. możesz podać więcej przykładów ? bo jakoś oprócz Armagedon i Lost Soul to ciężko znaleźć łysych,no jeszcze Acid Drinkers i zdaje się że Thy Disease, chociaż ich nie słucham , daj listę łysych !!!
|
| |
re: łysi
zdaje się że całe Lipali jest łyse, hehe
|
| |
re: łysi
macler (gość, IP: 78.8.195.*), 2010-02-10 11:02:32
| odpowiedz | zgłoś
Infernal War się rzuca w oczy, hehe. Pan M. z Mgły też łysy.
|
| |
re: łysi
może sa bardziej trv, hahaha,ja łubię łysych facetów
|
|
|
|