|
|
| Wykonawca: |
Robert Gajewski - Carnal (wokal)
|
Warszawskiego zespołu Carnal chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Grupa zadebiutowała w 2001 r. wydanym własnym sumptem minialbumem "A Time Has Come". Po nim był singiel "Damnation" oraz płyta "Curse This Day", aż w końcu w maju 2007 r. światło dzienne ujrzał pierwszy oficjalny pełnowymiarowy album "Undefinable". To właśnie o zawartej na nim muzyce, wiążących się z nią uczuciach i radości z grania koncertów opowiedział serwisowi rockmetal.pl wokalista Carnal - Robert Gajewski.
strona: 1 z 5
rockmetal.pl: Wasza najnowsza płyta nosi tytuł "Undefinable". Czy została tak nazwana na przekór? A może chcieliście odciąć się od dotychczasowej twórczości doom - death metalowej i miana "polskiego Paradise Lost", które przylgnęło do Was kilka lat temu?
Robert Gajewski: Długo zastanawialiśmy się nad tym, jak nazwać ten album. Początkowo miał on nosić zupełnie inny tytuł. Chodziło nam przede wszystkim o to, aby jak najpełniej oddawał zawartość płyty, jej różnorodność, złożoność oraz trudność zdefiniowania i zakwalifikowania do konkretnego gatunku. Po głosach, które do nas dochodzą, upewniam się w przekonaniu, że dobrze wybraliśmy stawiając właśnie na "Undefinable".
Nie zamierzaliśmy od czegokolwiek się odcinać lub do czegokolwiek przypinać. Choć uważam, że nalepki, szufladkowanie i porównania są do pewnego stopnia potrzebne, zwłaszcza młodym kapelom, chociażby po to, aby słuchacz mógł się mniej więcej zorientować z czym ma do czynienia.
W większości wywiadów jesteś proszony o powiedzenie czegoś na temat tego krążka... A czy byłbyś w stanie opisać go używając samych przymiotników?
Różnobarwny, emocjonalny, dekadencki, smutny, agresywny, niepokojący...
Przyznam szczerze, że poza muzyką ogromne wrażenie zrobiła na mnie okładka "Undefinable". Co chcieliście wyrazić za pomocą takiej grafiki? Skąd ten pomysł?
Od samego początku myśleliśmy o tej płycie jako o całości. Chcieliśmy, aby poszczególne jej elementy tworzyły właśnie spójną całość, dopełniały się nawzajem. Grafiki, które znajdują się wewnątrz książeczki są autorstwa naszej przyjaciółki - Magdy Warszawy. Ich zadaniem było podkreślenie atmosfery zawartej w tekstach i samej muzyce. Myślę, że wywiązała się ze swojego zadania znakomicie.
Jeśli chodzi o sam cover, który znalazł się na okładce... bardzo długo szukaliśmy odpowiedniego obrazu, takiego, który byłby w stanie sprostać naszej wizji.
Autorem wspomnianego front covera jest Grzegorz Hibner, jak znalazłeś tak utalentowanego grafika?
Jego twórczość odkryłem wertując kolejne strony internetowe. Na jednej z nich, poświeconej sztuce niezależnej, zauważyłem prace Grzegorza Hibnera. Od razu wiedziałem, że doskonale współgrają z tym, co chodziło nam po głowach... Po jednej rozmowie obraz, a właściwie zdjęcie, było do naszej dyspozycji. Dodatkowo zostało ono obrobione przez Magdę (Warszawę - przyp. mdm), dzięki czemu zyskało jeszcze więcej głębi. Cieszę się ogromnie, że znaleźliśmy tę grafikę.
autor: mdm
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|