|
|
| wywiad: Down, Crowbar, Kingdom Of Sorrow
|
| Wykonawca: |
Kirk Windstein - Down, Crowbar, Kingdom Of Sorrow (gitara)
|
22 czerwca 2009 roku w krakowskim klubie "Studio" wystąpiła nowoorleańska formacja Down. Przy tej okazji miałem przyjemność porozmawiać z Kirkiem Windsteinem, jednym z gitarzystów zespołu. Mówiliśmy nie tylko o Down, ale też o innych jego grupach - Crowbar i Kingdom of Sorrow. Nie zabrakło i mniej muzycznych tematów, na które Kirk chętnie się wypowiadał.
strona: 1 z 6

Kirk Windstein, Down w klubie "Studio" w Krakowie, fot. Lazarroni
rockmetal.pl: Dwadzieścia lat, osiem albumów Crowbar, trzy płyty Down. Myślałeś kiedyś, że będziesz na scenie z tymi samymi kapelami przez tak długi czas?
Kirk Windstein: Miałem taką nadzieję, więc teraz mogę się cieszyć. Z Down jest właściwie tak samo, jak z Crowbar. Mam na myśli to, że zaczęliśmy ze sobą grać na długo przed nagraniem pierwszej płyty, to też prawie dwadzieścia lat. Miałem szczęście trafić na ludzi, z którymi dobrze mi się żyje i chyba o to w tym wszystkim chodzi.
Kiedy spotykasz się z fanami w Europie, znają cię też jako lidera Crowbar czy kojarzą tylko jako "jednego z tych gości z Down"?
Myślę, że większość fanów zna Crowbar. To znaczy niekoniecznie mają nasze płyty, a nawet nie zawsze lubią tę muzykę, ale przynajmniej wiedzą o tym, że tam gram i słyszeli jakieś kawałki. Wiedzą o projektach Phila i innych sprawach. Wielu naszych fanów poznało nas właśnie poprzez Down i w tym sensie to nam pomogło.
Po trasie koncertowej zaczynacie pracę nad kolejną płytą Down, ale zapowiadany był też nowy album Crowbar. Co będzie dla ciebie bardziej istotne, na czym się skupisz?
Down to w tej chwili zdecydowanie najważniejsza grupa. Mamy jeszcze sporo koncertów w Europie, potem dwa tygodnie przerwy i lecimy do Kanady, a na koniec gramy jeszcze u siebie z The Melvins. Później chcemy posiedzieć nad nową płytą, a na Crowbar jeszcze na pewno przyjdzie czas. Jako Crowbar wydajemy w tym roku całą serię reedycji naszych płyt, nie tylko na CD, ale też po raz pierwszy na winylach. Robi to dla nas Housecore Records - mała, niezależna wytwórnia należąca do Phila. A w kolejce jest jeszcze album koncertowy.
A co z Kingdom of Sorrow? Jaki jest twój stosunek do tej grupy w rok po wydaniu albumu? Macie jakieś dalsze plany?
Wciąż kocham Kingdom of Sorrow. Ja i Jamey (na co dzień wokalista Hatebreed - red.) bardzo się lubimy, zresztą mamy umowę na drugą płytę i kto wie, czy potem nie zechcemy zrobić czegoś jeszcze, bo bardzo dobrze nam się ze sobą pracuje. Na razie po prostu cieszymy się, że udało się to zrealizować i z tego, jak to ostatecznie brzmi. Pewnie zbierzemy się razem, gdy będziemy mieli na to czas, bo tego nam najbardziej brakuje. Obaj mamy mnóstwo roboty w innych zespołach, ale jak tylko znajdzie się czas, to do tego wrócimy. Możliwe, że w przyszłym roku objedziemy z Kingdom of Sorrow europejskie festiwale, ale to wszystko zależy od kalendarza.
autor: tjarb
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołów:
|
|