| zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co? |
|
| www.rockmetal.pl >> wywiady >> Hey |
|
Debiut numer dwa. Rozmowa z Kasią Nosowską - wokalistką zespołu Hey. strona: 1 z 4 Krzysztof Kowalewicz: Wasza debiutancka płyta "Fire" została uznana przez czytelników pisma "Tylko Rock" za najlepszą polską płytę pierwszej połowy lat 90. Jakie to uczucie dla twórcy, kiedy słyszy o tak prestiżowym wyróżnieniu i to od słuchaczy? Kasia Nosowska: Jest mi bardzo miło, cieszę się. Na początku lat 90. byliście najpopularniejszym polskim zespołem. Chyba trudno tworzy się z pozycji gwiazdy? Bardzo. Pierwsza płyta nagrywana była spontanicznie, bo po prostu chcieliśmy mieć na koncie jakiś album. Dla mnie celem nadrzędnym było posiadanie w ręku namacalnego krążka, który mogłabym pokazać moim rodzicom i udowodnić, że coś jestem warta. Później był tradycyjny syndrom drugiej płyty, czyli ci, którym się wcześniej podobaliśmy, nagle zaczęli się czepiać. Dopiero od płyty "?" kolejne materiały powstawały dlatego, że chcieliśmy je nagrać, bez jakiegoś zadęcia i oczekiwania, że rzucimy świat na kolana, a właściwie nawet z intencją, że robimy to tylko i wyłącznie dla siebie. Będąc gwiazdą mieliście coraz mniej czasu na myślenie o muzyce. Nie zgadzam się. Organizowaniem wszystkiego zajmowali się ludzie do tego powołani. W związku z tym, że my skupiliśmy się wyłącznie na sprawach artystycznych, to kilka kwestii organizacyjnych przeszło bez naszej wiedzy i do tej pory odbija się nam niemiło. Dużo mówiło się o waszych sporach z firmą. Jestem osobą, która nie nosi w sobie długo urazy. Moim zdaniem nie ma sensu wracać do pewnych spraw. Faktycznie w pewnym momencie klimat pracy w PolyGramie był nie do zniesienia. Trudno nam się było porozumieć, mieliśmy inne priorytety. Teraz nagraliśmy ostatnią płytą dla tej firmy i zobaczymy co będzie dalej. Album "Karma" był wam potrzebny, ale chyba fani niezbyt dobrze go przyjęli? A od ilu egzemplarzy można mówić o dobrym przyjęciu słuchaczy? Trudno podać jakąś konkretną liczbę. Jednak zgodzisz się, że sprzedaż jest pewnym odzwierciedleniem poziomu nagrań. Tylko Budka Suflera sprzedaje teraz setki tysięcy płyt. Reszta grup dużo słabiej daje sobie radę. Uważam, że fani, którzy interesują się dokładnie naszym zespołem, lubią ten album. My też go lubimy. Natomiast faktycznie nie było rynkowego szału. Po wydaniu "Karmy" mieliście koncertową przerwę? Graliśmy pojedyncze imprezy klubowe w miastach, do których do tej pory nie trafiliśmy. Praktycznie przez cały czas do momentu wydania najnowszej płyty coś robiliśmy. To nie jest tak, że przeszliśmy fazę jakiejś hibernacji. Po prostu w ostatnim czasie niezbyt nachalnie dawaliśmy o sobie znać w mediach.
autor: Krzysztof Kowalewicz
Dodaj swój komentarz! |
|
|
"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl. www.rockmetal.pl | nowe na stronie | |