zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 24 października 2017

wywiad: Myslovitz

30.01.2000  autor: Krzysztof Kowalewicz

Wykonawca:  Jacek Kuderski - Myslovitz (gitara basowa)

strona: 1 z 1

Krzysztof Kowalewicz: Jak to jest grać razem z bratem Wojtkiem w jednym zespole?

Jacek Kuderski: Fajne, dlatego że wspólnie tworzymy sekcję rytmiczną. Dzięki pokrewieństwu mamy dużo identycznych cech. Szybko łapiemy te same klimaty. Nie musimy ćwiczyć specjalnie długo, rozumiemy się niemal bez słów.

Dlaczego zostałeś basistą?

Z tego co mi opowiadali rodzice to zawsze mnie ciągnęło do muzyki. Pamiętam, że jeżdżąc z babcią pociągiem śpiewałem i dostawałem za to cukierki.

A bas?

Właściwie nigdy nie chciałem na nim grać. Zawsze wolałem zwykłą gitarę. Nauczyłem się na niej grać na podwórku. Spotykaliśmy się z chłopakami na ławce. Jeden z moich kolegów umiał grać na gitarze. Pokazał mi parę akordów i tak się zaczęło. Gdy przyszedłem do Mysovitz to okazało się, że już mają gitarzystów. Dlatego przerzuciłem się na bas.

W jaki sposób zaangażowany zostałeś do tej grupy?

Jeszcze przed Myslovitz graliśmy w domu kultury w innym zespole, który nie miał żadnej przyszłości. To było takie granie dla samego grania. Tam zauważył nas Artur (Rojek - wokalista - przyp. kk). Podobało mu się jak wyglądamy i gramy.

Jak oceniasz swoje umiejętności gry?

Na średnie.

Czy razem z bratem perkusistą tworzycie w grupie jakąś koalicję przeciwko reszcie?

Nie. Nigdy nie było takiej sytuacji i żaden z nas na pewno by tego nie chciał. Na początku zespołu bardzo pilnowaliśmy punktualnego przychodzenia na próby, żeby ćwiczyć regularnie. Byliśmy pod tym względem bardzo rygorystyczni. Nawet wymierzaliśmy kary pieniężne za nie przychodzenie lub spóźnienie się. Uważam, że dużo zrobiliśmy z bratem organizacyjnie w początkach grupy.

A jaki jest wokalista i lider Artur Rojek?

Jest przede wszystkim bardzo dobrym wokalistą. To człowiek, któremu się w życiu wszystko udaje, obojętnie czym by się zajmował. Poza tym jest to fajny facet, bardzo mądry człowiek.

Jako jedyny w zespole oprócz nazwiska twój brat używa również pseudonimu - "Lala". Reszta nie ma ksywek czy ich nie ujawniła?

"Lala" to się już przyjęło od bardzo dawna. To skrót od "Laluni". Mój brat kiedyś wyglądał zupełnie jak dziewczyna, miał kręcone włosy. Na mnie wołają "Jaca", na Artura mówimy "Rojas". Z kolei Przemek ma ksywę "Przemo".

Co sobie myślisz, kiedy słuchasz waszej najnowszej płyty "Miłość w czasach popkultury"?

Mam wrażenie, że każdy tekst pasuje do mnie i odnosi się do sytuacji, która miała miejsce w moim życiu. Ze wszystkim tekstami bardzo się identyfikuję.

Jesteś w zespole jedną z trzech osób odpowiedzialnych za pisanie muzyki. Które pomysły na kompozycje z nowej płyty wyszły od ciebie?

Dałem początek utworom "Długość dźwięku samotności", "Dla ciebie", "Peggy Sue nie wyszła za mąż" i "Gdzieś".

Czym się zajmujesz, kiedy nie masz na głowie zajęć zespołowych?

Sprzątam mieszkanie lub naprawiam samochód. Mam starego Volkswagena Golfa i ciągle muszą coś w nim poprawiać. Coraz bardziej zastanawiam się czy warto go trzymać. Nie mam żadnego hobby poza graniem. To mnie trochę denerwuje. Czasami mam więcej wolnego czasu i zupełnie nie wiem czym się zająć. Najczęściej po prostu chodzę do knajpy i przy piwie spotykam się ze znajomymi.

Z którymi z muzyków najczęściej spędzasz wolny czas?

Tak w ogóle rzadko się spotykamy. Każdy z nas ma jakieś prywatne życie. Jeśli już nam udaje się umówić to najczęściej spotykam się z bratem i Arturem, bo tylko oni w zespole piją piwo.

Wyobrażasz sobie życie bez Myslovitz?

Na dzień dzisiejszy nie. To wszystko co mam.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Czy zdarza Ci się nic nie robić?