zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 21 września 2017

wywiad: Veselovsky

5.03.2004  autor: Rafał "Negrin" Lisowski

Wykonawca:  Teo Jarszak - Veselovsky (wokal, gitara)

Veselovsky to reprezentanci polonijnej sceny w Chicago. Zespół gra pogodnego, energetycznego rocka z wpływami punka i reggae. Z liderem zespołu, Teo Jarszakiem - autorem muzyki i słów większości piosenek na debiutanckiej płycie "Tak po prostu..." - a także z managerem Tomkiem Krówką rozmawiałem o historii grupy, o scenie polonijnej i o trudnościach kapeli zza Oceanu w zaistnieniu na rodzimym rynku.

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Teo, powinienem chyba zacząć od tego, że zostałeś poważnie wyróżniony w Chicago, tak więc moje gratulacje.

Teo Jarszak: Dziękuję bardzo. Udało mi się zostać Polonusem 2003 Wietrznego Radia 1080. Nie wiem, czy mogę to powiedzieć, ale chyba mogę, bo to jest radio w Chicago.

Czyli wygląda na to, że na scenie polonijnej ty i zespół brylujecie?

Staramy się, jak możemy i do tej pory nam się udaje - zobaczymy, jak będzie później. Jesteśmy zadowoleni, udało się, piosenki są grane w radiu polonijnym tutaj w Chicago. Ta nagroda to nie jest tylko moja zasługa - to nagroda dla całego zespołu Veselovsky.

W Polsce nie jesteście właściwie znani, więc warto, byś powiedział coś ogólnie o zespole, o jego historii, o tym, jak to się stało, że zaczęliście razem grać w Chicago.

Zespół powstał pod koniec 1999 roku, czyli jeszcze w zeszłym wieku. Od samego początku gramy zawsze w czwórkę, choć na przestrzeni tych pięciu lat były oczywiście zmiany personalne. W tej chwili gramy w następującym składzie: Krzysiek Królak na gitarze solowej, Jarek Łukomski na perkusji, Mirek Zahora na basie, a ja gram na gitarze rytmicznej i śpiewam. Mamy fajne miejsce prób, więc mamy się gdzie próbować. Gramy sporo koncertów na rynku polonijnym, głównie w klubie Cafe Lura, który pewnie jest znany w Polsce, ponieważ mnóstwo zespołów z Polski przyjeżdża i gra właśnie tam. Staramy się zamieszać, pokazać, że Polacy w Chicago też potrafią grać - no i grają.

Wyście utworzyli zespół już tam w Chicago, tak?

Tak, wszyscy byli już tu w Chicago, kiedy zespół powstał. Ale generalnie jest to zespół polski, śpiewamy tylko po polsku i kierujemy swoje piosenki właśnie do polskich odbiorców w Chicago, dla polonusów.

A nie kombinowaliście może, żeby napisać jakieś anglojęzyczne piosenki i próbować startować na scenie, owszem, lokalnej, ale ogólnej?

Do tej pory nie próbowaliśmy. Ale z tego, co widzę, na koncerty przychodzą nie tylko Polacy - przychodzą też Amerykanie. Utwory się podobają, ale nie rozumieją słów. Kilka osób już pytało, czy nie chcielibyśmy czegoś nagrać i zaśpiewać po angielsku, więc pewnie namówią nas i w końcu to zrobimy. Spróbujemy i zobaczymy.

Muszę przyznać, że to przy okazji waszej płyty po raz pierwszy zetknąłem się z polonijną sceną w Ameryce, w Chicago. Jak w ogóle ta scena wygląda? Jak jest duża, jak prężna, jak to się tam dzieje?

Jest kilkanaście zespołów, które działają tutaj w Chicago - i tak jak mówiłem, staramy się, jak możemy, żeby pokazać, że Polacy też potrafią dobrze zagrać i zrobić fajny koncert, na który przychodzi mnóstwo ludzi. Nie wiem, ile tych zespołów jest dokładnie niestety, ale kilka gra naprawdę dobrze i regularnie koncertuje oraz wydaja niezłe płyty.

Czy obracacie się tylko w środowisku chicagowskim, czy może gracie też wyjazdowe imprezy wśród polonii, na przykład w Nowym Jorku?

Do tej pory graliśmy tylko w Chicago i okolicach, ale jest już plan, by pojechać do Nowego Jorku, bo przecież tam też jest mnóstwo Polaków. Czekamy na zaproszenie, może się uda. Na pewno postaramy się pojechać w tym roku. Jest również plan, żeby pojechać do Detroit, bo tam też prężnie działa polonia - mają swoje radio, swoje gazety. Zobaczymy, jak to będzie.

A jak jest z odzewem z Polski? Z tego, co wiem, gra was kilka rozgłośni radiowych, jesteście na jakichś listach przebojów. Jak duży jest ten odzew? Czy macie jakieś ślady tych kontaktów?

Myślę, że Tomek wypowiedziałby się na ten temat lepiej, ale ja spróbuję. Z tego, co wiem, to nie jest kilka stacji, tylko kilkadziesiąt. Udało nam się nawet zaistnieć na kilku znaczących listach przebojów - między innymi w Programie 1 Polskiego Radia, na Rockowej Liście Przebojów. Wprawdzie nie zmieściliśmy się na samej liście, ale byliśmy w propozycjach. Ja myślę, że to jest duży sukces. Dwa utwory z płyty bardzo dobrze sobie radzą do tej pory - są już po kilkanaście tygodni na różnych listach przebojów. Tomek, czy masz coś do dodania?

Tomek Krówka: Wszystko oczywiście robimy drogą e-mailową. Dzięki Bogu, że istnieje Internet - inaczej byłoby o wiele trudniej. Ale kiedy napiszą nam, że grają, to trudno powiedzieć, czy zostało to zagrane raz w audycji autorskiej, czy jest grane dalej. W każdym razie, jeśli spojrzeć na scenę chicagowską, to oprócz, powiedzmy, Cierniewskiego, który jednak reprezentuje inny styl muzyki, nikt nie doszedł do tego, żeby ktoś z Polski się tą sceną zainteresował. Tak jak ty zresztą powiedziałeś - nie wiedziałeś zbytnio, że takie coś istnieje. No bo jednak ciężko stąd trafić z polską muzyką do kraju, skoro tam jest naprawdę dużo zespołów nieznanych a dobrych, które też by się chciały wypromować, a są na miejscu. Dla nas największym problemem jest to, że żeby zdobyć sobie fanów, trzeba grać koncerty. To się nam udaje tutaj, ale jednak bez koncertów w Polsce jest ciężko.

No właśnie. Czy nie próbowaliście zdobyć jakichś kontaktów i możliwości, żeby na jakiś czas przyjechać do Polski i tutaj pokoncertować i popromować się?

Teo: Na pewno przyjedziemy. Mieliśmy już kilka zaproszeń, ale terminy nie za bardzo były odpowiednie - po prostu te zaproszenia były wysłane za późno. Ale postaramy się. Marzeniem naszym jest oczywiście zagrać na Woodstocku, a ponieważ ja jestem z Tychów, ze Śląska, bardzo chciałbym też zagrać na festiwalu Ryśka Riedla. Nawiązaliśmy już odpowiednie kontakty, no i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jeżeli nie w tym roku, to w przyszłym na pewno.

Wróćmy jeszcze do tematu odbioru w Polsce. Powiedzieliście mi już, jak to wygląda od strony radiowej, ale czy macie ślady reakcji słuchaczy waszej muzyki? Może piszą coś do was, czy jakoś się z wami kontaktują? Czy macie taki bezpośredni kontakt, nie od branży, ale właśnie odzew od słuchaczy?

Oczywiście, że mamy. Możesz to sprawdzić na stronie internetowej: www.veselovsky.com - tam ludzie wpisują się do księgi gości. Oprócz tego, nie wiem jak Tomek, ale ja dostaję też e-maile z Polski, jak dotąd z pochlebnymi recenzjami. Mam nadzieję, że to się nie zmieni.

Wspomniałeś na początku naszej rozmowy, że jesteście polskim zespołem grającym dla polskiej publiczności. Gdy słuchałem waszej płyty, "rzuciło mi się na uszy", że choć naturalnie nie da się powiedzieć, by jakakolwiek odmiana rocka była w stu procentach polska, to jednak to, co wam się wydaje w duszy grać - to, skąd czerpiecie inspiracje - można by ogólnie nazwać "polskim rockiem". Czy zgodziłbyś się z tym?

Zgadzam się. Nie jesteś pierwszym, który mi to mówi. My wyjechaliśmy z Polski, wychowaliśmy się na polskiej muzyce rockowej i metalowej, więc pewnie gdzieś to tam zostaje w głowie i teraz te inspiracje wychodzą. Ja nie myślę, że to jest złe. Ta muzyka rockowa z lat osiemdziesiątych była bardzo dobra. Wydaje mi się, że w tej chwili mało zespołów tak gra.

Na pewno śledzicie to, co się obecnie dzieje na polskiej scenie tutaj w ojczyźnie. Co myślisz o tym, co w tej chwili można tu usłyszeć?

Wiem, że bardzo popularny w Polsce jest hiphop, ale na ten temat nie mam żadnego zdania, ponieważ nie słucham. Natomiast co się dzieje na scenie rockowej? Na pewno moim zdaniem rządzi Myslovitz - o nich słyszymy bardzo dużo. A jeśli chodzi o ostrzejsze rzeczy, przyjeżdża do nas tutaj na trasy do Stanów i metalowy Vader, i Behemoth - obydwa te zespoły są bardzo popularne. A ja bardzo cenię zespół Acid Drinkers i nie mogę się już doczekać na nową płytę.

Graliście w Chicago z wieloma zespołami pierwszego rzędu polskiej sceny, kiedy przyjeżdżały one na trasy. Czy któryś z koncertów z gwiazdami polskiego rocka wspominasz - bądź wspominacie - najlepiej?

Najbardziej w pamięci został mi pierwszy koncert na dużej scenie w Copernicus Center w Chicago, z zespołem Kult. To był bodajże w ogóle nasz piąty koncert w życiu, więc mieliśmy troszkę tremy, ale Kazik i chłopaki z Kultu są przecież bardzo przyjemnymi ludźmi, więc pomogli nam, jak mogli. Miło też wspominam drugi koncert z Kazikiem, ale już z zespołem Kazik Na Żywo. Odbył się on też w Chicago, ale w innym miejscu, i było mnóstwo, naprawdę mnóstwo ludzi. Okazało się, że przyjęli nas bardzo dobrze, z czego się cieszyliśmy. Oprócz tego zagraliśmy kilka koncertów z gwiazdami z Polski, między innymi z Maanam, z Myslovitz, z T.Love, z Elektrycznymi Gitarami, kilkakrotnie ze Sztywnym Palem Azji - który wydaje mi się, że więcej nawet gra teraz w Stanach niż w Polsce. I nie powiem złego zdania na temat nikogo. Ze wszystkimi współpracowało się wspaniale.

Wracając do tego, co tam w waszej muzyce gra... Ja wiem z waszej biografii, która znajduje się u was na stronie, że wy właściwie trochę się wykręcacie od scharakteryzowania swej muzyki jakimś "szufladkowym" pojęciem - no bo oprócz tego, że można ją ogólnie określić jako polski rock, znajduje się w niej bardzo wiele różnych elementów. Pobrzmiewa tam i punk, i reggae, i taki bardziej mainstreamowy rock lat osiemdziesiątych. Który z tych elementów jest według ciebie najbardziej charakterystyczny dla Veselovsky'ego?

Ja bym powiedział, że to jest rockandrollowe granie. Jakbyś sobie puścił płytę po fragmencie każdego z kawałków, wydaje mi się, że słychać na niej właśnie takie stare polskie rockowe granie z lat osiemdziesiątych. A że są tam elementy punk rocka? Tak jak mówię: coś tam zostało w głowach z młodości. Nie jesteśmy już niestety ludźmi dwudziestoletnimi, a ktoś powiedział, że jak się ma powyżej dwudziestu lat, to nie powinno się grać punk rocka, bo nie wypada. Bzdura! Popatrzcie na Dezertera czy choćby Bad Religion. Stara gwardia ma się dobrze! I my też. A odpowiadając na Twoje pytanie powiem króciutko: rock and roll.

No tak. To teraz pytanie może trochę mniej poważne, lecz mnie ciekawi: skąd się wzięła wasza nazwa? Czy jest tak, jak próbowałem sobie zgadywać - że ma sugerować wasze podejście do życia i muzyki: pogodne, wesołe?

Powiem ci, że... tak szczerze to nie wiem, skąd się wzięła nazwa. (śmiech) Jak zaczęliśmy grać, zgłosił się ktoś do nas z zaproszeniem na koncert i musieliśmy na szybko tę nazwę wymyślać, bo żadnej nie mieliśmy. W ogóle Veselovsky to jest nazwisko jakiegoś czeskiego autora, fizyka chyba, choć nie jestem pewny. Ale swego czasu moja kuzynka podpisywała się "Veselovsky" wysyłając mi kartki z różnych miejsc Europy. Dużo podróżowała i żebym wiedział, że to od niej, tak się właśnie podpisywała - i to mi zostało w pamięci. Ja myślę, że nazwa wiąże się z zespołem, bo muzyka jest wesoła.

Większość słów piosenek piszesz ty. Są na płycie właśnie teksty wesołe, ale są i poważniejsze. "Zaangażowane" to może duże słowo, ale na pewno komentują w jakiś sposób rzeczywistość. Czy są to raczej refleksje ogólne, na temat, powiedzmy, społeczeństwa gdziekolwiek na świecie? Bo mnie pachniało w tych tekstach, w każdym razie w większości, bardziej komentarzem do tego, co się dzieje tutaj, w Polsce.

Wiesz, wiadomo, że jako Polak jestem bardzo mocno związany z Polską. Tam się wychowałem, tam mieszkałem przez dwadzieścia lat, więc interesuję się tym, co się w Polsce dzieje. A ponieważ śpiewam po polsku, wydaje mi się, że łatwiej jest mi zaśpiewać o tym, co ma miejsce w Polsce, niż o tym, co ma miejsce tutaj. Chociaż znajdziesz również w tekstach Veselovsky'ego refleksje na temat tego, co się dzieje w Chicago z polonią.

A jak to jest przemyśliwać i komentować rzeczy ze sporej odległości? Łatwiej czy trudniej?

Nie wiem, nie wiem. Wydaje mi się, że trudniej. Patrze z dystansu, nie jestem tam na co dzień. I komentuję tylko to co widze i słyszę. Poza tym nie staram się nikogo pouczać ani nic z tych rzeczy. To po prostu komentarz, moja opinia. I nie wszyscy musza sie ze mną zgadzać.

Oczywiście sami powiedzieliście, że żeby się promować, żeby mieć fanów, żeby jakoś wyrastać i istnieć, trzeba grać koncerty, trzeba być w danym miejscu - w związku z tym trudno byłoby wam zdobyć jakąś imponującą popularność w Polsce. Ale gdyby tak trochę pofantazjować: wiedząc, jak wy gracie oraz co się mniej więcej dzieje na krajowej scenie, czy myślisz, że gdybyście założyli ten zespół tutaj i tutaj się rozwijali, moglibyście u nas zaistnieć i zrobić karierę?

Mam taką nadzieję. Wydaje mi się, że w tej chwili brakuje zespołów grających typowo rockową muzykę - że wszystko bardziej jest nastawiane na pop albo nawet na hiphop. Nie wiem, wydaje mi się, że z tymi muzykami, z którymi gram tutaj - a są naprawdę świetni - i ze wszystkimi starymi kontaktami, które mam w Polsce, udałoby mi się jakoś zaistnieć. Może nie na listach przebojów, ale wydaje mi się, że koncertów udałoby mi się zagrać dużo.

Wasza płyta nie jest w Polsce wydana przez żadną wytwórnię i jest dostępna wyłącznie w Internecie, prawda?

Tak, płyta wydana jest niezależnie, własnym sumptem. W Polsce jest dostępna w tej chwili w Internecie. Ale staramy się - wysłaliśmy ją do różnych wytwórni i może uda się złapać jakiś kontakt. Może nawet kontrakt, bo recenzje nie są złe. Ale jak dotąd nie mamy podpisanego kontraktu z nikim.

Tomek: Może do tego z mojej perspektywy dodam, że nam nie zależy na tym aż tak strasznie. Cieszy nas każda dobra recenzja i każdy e-mail od fana. W sumie, z mojego punktu widzenia, dlatego ten zespół istnieje - żeby grać, żeby ktoś to słyszał. Wiadomo, że ludzie się śmieją, gdy się mówi, że gramy tylko dla muzyki, a nie zależy nam na pieniądzach. Wiadomo, że zależy - w tym sensie, żeby były koszty pokryte, żeby nie pakować w to ciągle i żeby się zwróciło. Ale najważniejszym punktem nie jest to żeby dostać kontrakt i żebyśmy byli słyszalni na wielką skalę. Chodzi o to, żeby grać. I muszę się pochwalić za Teodora i chłopaków, że choć pierwsza płyta została wydana nie tak dawno, to tak do roku ukaże się druga, i prawdopodobnie będzie jeszcze lepiej dograna niż pierwsza. No a tak przy okazji, zapowiada się, że będziemy też na składance wydanej przez magazyn "Estrada i Studio". Oni mają taką serię, chyba "Rock Attack", i zaproponowali, że chcieliby coś naszego na tę płytę wrzucić.

Choć wiem, że to potwornie głupi zwyczaj, jednak zapytam, czy na koniec chcielibyście coś powiedzieć naszym czytelnikom?

Teo: Pozdrawiamy wszystkich bardzo serdecznie. Zapraszamy do odwiedzin naszej strony internetowej, na której możecie ściągnąć kilka kawałków z płyty "Tak po prostu...". Oprócz tego w serwisach internetowych, między innymi w Wirtualnej Polsce albo na nuta.pl w dziale "legalez", możecie ściągnąć więcej kawałków. Posłuchajcie, jak gra Veselovsky, i dajcie nam znać, co myślicie o naszej muzyce.

Dzięki za wywiad.

Dzięki wielkie.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Czy dużo chodzisz?