zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 24 lipca 2019

recenzja: Corrosion Of Conformity "Live Volume"

5.10.2001  autor: Aggr3ssoR
okładka płyty
Nazwa zespołu: Corrosion Of Conformity
Tytuł płyty: "Live Volume"
Utwory: These Shrouded Temples; Diablo Blvd.; Senor Limpio; King Of The Rotten; Wiseblood; Who's Got The Fire; Albatross; My Grain; Congratulations Song; 13 Angels / Seven Days; Vote With A Bullet; Long Whip / Big America; Shelter; Clean My Wounds
Wydawcy: Sanctuary Records, Metal-Is, Mystic Production
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Album koncertowy z muzyką rockową dla tych, którym się nie śpieszy.

Najdobitniej o nonkonformizmie Corrosion Of Conformity świadczą fakty, a nie nazwa tej kapeli. Postaram się je zebrać w tych paru zdaniach z nadzieją, że zainteresuję innych nonkonformistów muzyką jednego z najbardziej niedocenianych zespołów rockowych świata.

W XXI wieku, kiedy albumy "live" zwykle miesiącami "robi się" na komputerach, C.O.C nagrywa swój w czasie jednego jedynego koncertu, w jednej z hal Detroit. Podczas gdy na żywo najczęściej słuchamy zestawu tzw. największych przebojów występujących artystów, C.O.C tylko z rzadka raczy nas piosenkami znanymi z singli czy wideoklipów. Wbrew zasadom obowiązującym w relacjach "zespół - fani", wokalista i gitarzysta C.O.C (Pepper Keenan) nawet nie próbuje kokietować publiczności. Gwiazdy rocka zazwyczaj na koncertach grają (nie wiedzieć czemu) szybciej niż w studiu. C.O.C, nie burząc oryginalnej koncepcji utworów i nie nurzając się jakoś specjalnie w improwizacjach (choć i nie stroniąc od nich zbytnio), wydłuża swoje utwory średnio o dwie - trzy minuty. Do tego jeszcze w C.O.C za bębnami zasiada znany dotychczas z gry na gitarze Jimmy Bower z Eyehategod, mimo że w rockowych grupach najczęściej na perkusji grają perkusiści... I na koniec bardziej paradoks niż dowód na bezkompromisowość Corrosion Of Conformity: twórcy, którzy kopiują dokonania innych, płacą wysokie odszkodowania za popełnienie plagiatu. Członkowie C.O.C naśladowani od połowy lat 90-tych przez Metallikę dają zarabiać tej formacji grube miliony dolarów, a sami chodzą w trampkach i mają jednego technicznego.

Wszystko to jednak sprawia, że tak strasznie bezinteresownie wnika się przez niespełna osiemdziesiąt minut w muzykę uwiecznioną na "Live Volume". Bez przerw, bez zważania na cokolwiek, co mogłoby zburzyć hipnotyczny nastrój koncertu.

Kilka lat temu C.O.C wystąpili w Polsce. Odniosłem wtedy wrażenie, że nasza publiczność potraktowała tych czterech oryginałów bardziej z pobłażaniem niż z uwielbieniem. Dzięki tej płycie może się to zmienić. Szczególnie, jeśli przyjmiemy, że ci faceci są nonkonformistami, a nie wariatami.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (101 głosów):

 
 
86%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Na który film czekasz z największą niecierpliwością?